Jak narodziła się antywindykacja?

Jak narodziła się antywindykacja?

Problemy z nadmiernym zadłużeniem to już w Polsce choroba społeczna. Cierpi na tę dolegliwość blisko 2.5 mln naszych rodaków. Lekarzami od długów są obecnie fachowcy od antywindykacji.

Na rynku usług finansowych, antywindykacja to bardzo młoda dziedzina.

Antywindykacja – początki

Kiedy dokładnie pojawiła się w Polsce antywindykacja, pewnie trudno będzie ustalić. Jednak bezsprzecznie, trzy wydarzenia z 2015 roku, dały potężny impuls do rozwoju tej dziedziny. Poniżej je wymieniam.

15 stycznia 2015 – frankowy „czarny czwartek”. Oraz fakt, że kredytobiorcy zostali z tym problemem pozostawieni sami sobie. Po dziś dzień.

1 stycznia 2015 – wejście w życie znowelizowanej ustawy w zakresie upadłości konsumenckiej.

14 kwietnia 2015 – Trybunał Konstytucyjny uznał bankowy tytuł egzekucyjny jako narzędzie prawne niezgodne z Konstytucją. Potem: ustawą z dnia 29 września 2015 roku, pozbawiono banki tej straszliwej broni.

Podsumujmy krótko te wydarzenia. Z jednej strony państwo zawiodło na całej linii – patrz do dziś nie rozwiązany problem frankowiczów. Ale dwa pozostałe wydarzenia uczyniły klientów nie tak bezbronnymi wobec machiny egzekucji, jak miało to miejsce przed rokiem 2015.

Analizując genezę antywindykacji, nie można nie uznać jeszcze dwóch kwestii, wybitnie sprzyjających rozwojowi tej dziedziny. Po pierwsze: recesja gospodarcza, jako efekt kryzysu finansowego, która uderzyła w nasz kraj i trwała lat kilka; mniej więcej do 2014 roku. Po drugie: fatalna wpadka naszych parlamentarzystów, chodzi o ustawę o kredycie konsumenckim.

Ten niewinnie brzmiący akt prawny, który wszedł w życie 18 grudnia 2011 roku, to nic innego jak legalizacja lichwy w Polsce. Ten akt prawny, zniósł wszelkie ograniczenia kosztów około-kredytowych, które wynikały z tzw. ustawy antylichwiarskiej z 5 lipca 2005 roku. W konsekwencji, od stycznia 2012 roku, obserwujemy niezwykłą rozrodczość wśród firm pożyczkowych, oferujących swój sztandarowy produkt – pożyczkę-chwilówkę. Koszty takowych często przekraczały 30 procent kwoty pożyczki. Miesięcznie!

Temat okoliczności uchwalenia tej haniebnej ustawy, opisywałem tu:

Czytaj też:
Odcinek 7. Lichwo, ojczyzno moja!

Jeśli do wymienionych wydarzeń dołożymy jeszcze „pierwsze tąpnięcie frankowe” (wrzesień 2008), trudno się dziwić, że już blisko 2,5 mln naszych rodaków wpadło w poważne tarapaty finansowe, lub na dobre utknęło w spirali długów. Większość dłużników, nie była sobie w stanie samodzielnie poradzić sobie z rozwiązaniem problemu. A bez znalezienia wyjścia z tej sytuacji groziła im śmierć społeczna, lub nawet – biologiczna.

Rynek nie lubi próżni …

Zgodnie z opisanymi faktami: państwo zawiodło i to co najmniej kilka razy. Zwykle, przy tego typu problemach, szukamy pomocy u prawników. I cóż się okazało? Kancelarie prawne nie pochyliły się nad tym tematem. Częściowo z powodu braku wiedzy, jak biedakom pomóc. Ale też – pewnie uznali, że na „bankrutach” się nie zarobi. W sumie można zrozumieć taką opinię, wszak mamy często do czynienia z osobami, których dochody miesięcznie są na poziomie średniej krajowej, a suma rat kredytów – przekracza ich zarobki.

I w takich właśnie okolicznościach nastąpiły narodziny antywindykacji.

Jakie było główne zadanie dla osób, które podjęły się pomocy przekredytowanym Polakom? Przede wszystkim: obrona klientów przed skuteczną egzekucją. Przyjęcie takiego założenia, od razu spotkało się z ostrym sprzeciwem zarówno lobby finansowego, jak również obowiązującej w mainstreamowych mediach – politycznej poprawności. Niezmiennie bowiem wbija nam się do głowy, że „kredyty trzeba spłacać”.

Podważenie tego aksjomatu stało się milowym osiągnięciem dla rozwoju antywinydykacji: od tego musimy zacząć „leczenie” zadłużonej osoby, która nie jest w stanie spłacać posiadanych zobowiązań. Z drugiej strony, walka antywindykatorów z tym „bankowym zabobonem” przyczyniła się do tego, iż stali się oni niemal wrogami publicznymi sektora finansowego.

Czy słusznie? Temat ten będę kontynuował w następnym wpisie.

 0

Ostatnie wpisy