Wielkie czerwone dogorywanie

Wielkie czerwone dogorywanie

Dodano: 
Zjednoczenie lewicy ma kilka zalet: pokaże, że socjaliści nawet zgromadzeni na jednej liście nie mają dziś Polakom nic do zaoferowania, nie mają żadnego poważnego zaplecza intelektualnego, a na dodatek nieuchronna jesienna klęską wymiecie ze sceny politycznej osoby skrajnie skompromitowane.
Gdy spojrzy się na potencjał lewicy i prawicy pod kątem wydawanych periodyków, wydaje się, że panuje względna równowaga. Kiedy jednak przeanalizujemy sposoby finansowania tych pism widać jasno, że lewicowa myśl umiera. Pisma o różnej odcieni czerwieni oraz w kolorach tęczy utrzymuje przy życiu państwo za pomocą dotacji. Periodyki, dla których ważniejsze są wartości wolnorynkowe i konserwatywne w większości utrzymują się dzięki zaangażowaniu osób prywatnych, które wspierając tego rodzaju inicjatywy wierzą, że można Polskę naprawiać. To najlepiej obrazuje stan emocji, witalności i rywalizacji na rynku idei.

Nie ma się zresztą czemu dziwić, bo socjaliści nie są w stanie przedstawić dziś żadnych godnych uwagi pomysłów, które zmniejszyłyby sfery ubóstwa, poprawiły stan edukacji, ochrony zdrowia czy podniosłyby poziom polskiej gospodarki. Na wszystkie te problemy lewica ma tylko jedną odpowiedź: więcej państwa. Państwo podniesie pensje, opracuje jedynie słuszne podręczniki, dorzuci pieniędzy lekarzom, pielęgniarkom i naukowcom, by byli bardziej kreatywni. Błąd nie polega nawet na tym, że trudno na takie projekty znaleźć pieniądze. Lewica znajdzie przecież jeszcze wiele grup zawodowych, które można przystrzyc, by dorzucić biednym i wykluczonym.

Ważniejsze jest to, że socjaliści rozwiązania widzi tam, gdzie tkwi największy polski problem. To właśnie nieudolne państwo hamuje dziś rozwój gospodarczy. Opublikowane ostatnio badania pokazują, że w naszym kraju można by zawierać około dwóch razy więcej kontraktów, gdyby obywatele mieli większe zaufanie do państwa. Gdyby byli przekonani, że w razie problemów ono pomoże im wyegzekwować należności.

Polskiemu socjaliście nie przejdzie przez gardło, że trzeba ściąć ze sto tysięcy etatów urzędniczych, a tym którzy zostaną odebrać wiele uprawnień. Doskonale wiedzą o tym obywatele, którzy nie są w stanie zgodnie z prawem postawić na działce szopy, bo spełnienie urzędniczych wymagań kosztuje więcej niż ta szopa. Gdy więc lewica mówi Polakom więcej państwa, to oni widzą więcej biurokratów piętrzących trudności, a nie uproszczone procedury, które ułatwiają życie. Jeśli więc polski socjalista nie chce zostać heretykiem musi popierać system, który dla przeciętnego wyborcy jest uciążliwy. Co więcej musi nawet domagać się rozrastania się tego potwora.

Żyjący z państwowych dotacji – czy to przyznawanych bezpośrednio przez ministerstwo czy poprzez reklamy państwowych firm – nasi socjaliści nie są w stanie nawet na chwilę wyjść spod swojego klosza i zobaczyć, że obywatele już dawno przestali wierzyć w nadprzyrodzone możliwości państwa. Nie mogą zrozumieć dlaczego zbiera ono podatki od zarobków, które nie gwarantują utrzymania się przy życiu. Dlaczego pomoc w urzędzie pracy może otrzymać jedynie osoba, która z założonymi rękoma czeka na ofertę pracy, a ta która stara się dorabiać nie może liczyć na żadne programy pomocowe. Dlaczego zaufaniem kolejnych szefów rządów cieszy się wiceminister finansów specjalizujący się w rozkładaniu kolejnych sektorów gospodarki.

Obywatele przestali utożsamiać się z własnym państwem, bo już dawno przestało realizować ich interesy. Lewica, dla której rozrastające się i poszerzające się państwo stało się symbolem sukcesu, sama ustawiła się więc w opozycji do swoich wyborców. Dlatego musi przegrać.

Ostatnie wpisy

  • Miłosierdzie bez odpowiedzialności 10 wrz 2015 Wyobraźmy sobie na chwilę, że prezydent Bronisław Komorowski swoim referendum nie skompromitował idei jednomandatowych. I wyobraźmy sobie jeszcze, że ta ordynacja wyborcza zostaje w naszym kraju wprowadzona.
  • Konieczny impuls 5 sie 2015 Przeciwnicy Andrzeja Dudy chcą widzieć w nim jedynie emanację Jarosława Kaczyńskiego, czyli wersję light polityki hard. Admiratorzy nowego prezydenta pragną dostrzec Mojżesza, który wyprowadza patriotów z platformerskiej niewoli. Jedni i drudzy są jednak jak generałowie,...