Dami un tai

Dami un tai

Dodano:   /  Zmieniono: 
Stało się – mieszkańcy Friuli, północno-wschodniego zakątka Włoch utracili prawo do używania nazwy tocai dla jednej z najważniejszych odmian winogron w regionie. Tocai friulano znany był w Italii i na świecie od 800 lat. Problemy zaczęły się z chwilą gdy do Unii Europejskiej weszły Węgry. Madziarzy chcąc chronić swe najbardziej znane wino – tokaj – zażądali od pozostałych członków UE rezygnacji z używania nazwy zastrzeżonej dla ich narodowego skarbu. Sprawa dotyczyła m.in. alzackiej nazwy pinot gris – tokay pinot gris, szczepu tocai rosso uprawianego w niewielkich ilościach w okolicach Vicenzy oraz wspomnianego tocai friulano.
W żądaniach Węgrów nie było nic dziwnego. Producenci szampana już dawno wymogli by jakiekolwiek wino musujące robione poza granicami Szampanii nie nosiło tej szlachetnej nazwy. Podobnie jest w przypadku wielu innych win, destylatów (koniak, armaniak), serów i innych produktów spożywczych.

Madziarzy powołują się na to, że nazwa ich wina wywodzi się od miejsca pochodzenia wina – miasteczka Tokaj (tokaj powstaje najczęściej z odmian furmint, hárslevelű i żółty muszkat). Tymczasem tocai to „tylko” nazwa szczepu. Tak, czy owak spór od dawna przegrany. Winiarze z Friuli swoje wypłakali, przed rokiem hucznie pożegnali tocai friulano podczas nieskrępowanej imprezy na nadadriatyckiej plaży i zaczęli się zastanawiać nad nową nazwą dla swojego tokaju.

Alternatywne nazwy jakie w encyklopediach ampelograficznych znaleźć można dla friulańskiego tokaju to savignonasse lub sauvignon vert. Obie nie przypadły Friulańczykom do gustu. Zwłaszcza, że kojarzą się jednoznacznie ze znaną na całym świecie odmianą sauvignon blanc (nomen omen uprawianą chętnie we Friuli), z którą tocai nie ma nic wspólnego.

Jeden z proponowanych nazw brzmiała „tai”. W ten sposób określa się we Friuli kieliszek. „Dami un tai” znaczy tyle co polej, przy czym proszący (najczęściej w prostym barze) nie spodziewa się niczego innego jak szklaneczki tocai friulano właśnie.
Ze zrozumiałych powodów pomysł przepadł. Każdemu nie-Friulańczykowi tai kojarzy się jednak z czymś zupełnie innym, niż wytrawne białe wino.

Ostatecznie stanęło na krótkiej nazwie friulano i pierwsze wina z rocznika 2007 taki właśnie termin noszą na etykiecie. Piłem wiele z nich podczas minionego weekendu na targach „Vino & Teritorio” w Buttrio, pod Udine. Jak zwykle świeże, jak zwykle mineralne, jak zwykle stworzone, by popijać nimi dobrze przygotowaną rybę, ale i znakomitą lokalną szynkę z San Daniele, młode kozie sery... Friulano utraciło tylko kawałek ze swej nazwy, na szczęście nic z charakteru. Świat z pewnością szybko nauczy się nowego terminu. We Friuli zaś wciąż będą prosić w barach „dami un tai” i powtarzać: „chi beve tocai non sbaglia mai” (kto pije tocai, nie może czynić źle).
+

Ostatnie wpisy

  • Młodszy brat wychodzi z cienia 18 paź 2010 Montsant to niewielka denominación de origen w Katalonii. Liczy ledwie 8 lat i ciut ponad 2000 ha. Od początku istnienia pozostaje w cieniu legendarnej (choć legenda to też zupełnie nowa), leżącej po sąsiedzku D.O.Q. Priorat.
  • Powakacyjny remanent: Best of Riesling 2010 27 wrz 2010 Riesling trzyma się znakomicie. Trudno było o inną konkluzję po konkursie „Best of Riesling” w palatyńskim Neustadt-Hambach, gdzie startowały wina z tej odmiany pochodzące przede wszystkim ze świetnego dla rieslinga rocznika 2009.
  • W pępku Europy (winiarskiej) 15 wrz 2010 Mitteleuropa jako byt winiarski fascynuje mnie od lat. Obejmuje zjawiska tak skrajne jak morawskie svatovavřinecké i weneckiej pignolo, madziarskie hárslevelű i rebulę ze słoweńskiego Krasu. We wszystkich tych winach potrafię odnaleźć jednak wspólny mianownik
  • Powakacyjny remanent: Austria 6 wrz 2010 Wakacje to najlepszy czas by oderwać się od komputera i ruszyć do winnic. Skwapliwie z tej szansy korzystałem przez ostatnie miesiące. Czas na remanent. Zaczynamy od Austrii i Vie Vinum, winiarskiej imprezy w Wiedniu, która co dwa lata otwiera sezon letni.
  • „2 Młode wina” od strony wina 30 kwi 2010 Sequel „Młodego wina” wchodzący właśnie na ekrany polskich kin zbiera cięgi od krytyków filmowych. Nie moją rolą jest oceniać film jako taki bo krytykiem jestem owszem, ale winiarskim. Dlatego patrzę na „2 Bobule” z winiarskiego punktu widzenia.