Parker – ludzki pan

Parker – ludzki pan

Dodano:   /  Zmieniono: 
Zwany czasem „papieżem krytyki winiarskiej” Amerykanin Robert Parker jr. oświadczył, że lubi tanie wina. Zainteresowanych uspokajam – nie była to odpowiedź na deklarację Stefana Niesiołowskiego (...jeśli ktoś nie pił taniego wina, to dla mnie jest podejrzany...).
Robert Parker, przez jednych traktowany jako wyrocznia absolutna, przez innych znienawidzony ma niewątpliwy i rzeczywisty wpływ na rynek winiarski na świecie. Może i są w Bordeaux winiarze, którzy szczują go psami, jednak to ostatecznie jego ocena kolejnego rocznika na Prawym i Lewym Brzegu Żyrondy decyduje w dużej mierze o cenach en primeur. Spopularyzowana przez Parkera stupunktowa skala oceny win traktowana jest przez wielu jako nieludzka i wypaczająca sens wina, niewielu sprzedawców pozwala sobie jednak zignorować informację, że „papież” przyznał znajdującej się w ich ofercie butelce 93, 97, czy 100 pkt. Oczywiście, Parker docenia przeważnie "wielkie" (czytaj: drogie) wina.

Krytyk w czasie odbywanej właśnie podróży po Azji przyznał skromnie, że jest po prostu miłośnikiem wina i z przyjemnością pija tanie wina (dla porządku dodajmy – konkretnie mowa była o winach do 15 dolarów, czyli wg średniego kursu NBP: 32,15 PLN), a więc takie, jak większość winomaniaków. Złośliwcy z portalu decanter.com nie omieszkali dodać, że po złożeniu deklaracji Robert junior udał się na kolację, w czasie której serwowano Château Petrus 1990 (wartość butelki 4700 USD), Château Doisy-Daëne 1948 (nędzne 570 USD), i Château Cheval Blanc 2000 (1300 USD).

Wypowiedź Parkera łatwo, oczywiście, obśmiać. Z drugiej strony, ja – toutes proportions gardées – też lubię tanie wina, pod jednym wszakże warunkiem: gdy są dobre. Ktoś powiedział w Polsce jakiś czas temu, że poniżej 50 zł nie da się kupić smacznego wina. Owszem, da się. Nawet nad Wisłą, gdzie przeciętny kurs „winiarski” euro do złotówki to 1:10, co oznacza, że za tę samą flaszkę wypada nam zapłacić 1,5 raza, częściej dwa, a nie rzadko i trzy razy więcej niż Niemcowi, Francuzowi, czy nawet Duńczykowi. Stwierdzenie „tanie wino” ma zatem w Polsce więcej niż jedno, czy nawet dwa dna.

Możemy spierać się, co to znaczy „tanie”. Dla Parkera, a pewnie też niemałej liczby winomanów w Polsce suma ok. 30 zł będzie rzeczywiście dobrą granicą. Problemem jest to, że wino za owe 15 dolarów, czy 10 euro to na zachodzie Europy często bardzo przyzwoita butelka. W Polsce – ciągle rzadko, bo zazwyczaj ta za 30 zł, kosztuje w berlińskim sklepie z winem 5 euro.

Tyle o pieniądzach. Tanie wina bywają smaczne nie tylko dlatego, że są tanie. Na ostatnim Vie Vinum, wielkim przeglądzie winiarstwa austriackiego w Wiedniu miałem okazję degustować kilkadziesiąt białych win z Wachau. Tamtejsi winiarze stosują wewnętrzną klasyfikację dzieląc wina pod względem koncentracji i ciężkości (od najlżejszych do najbardziej skoncentrowanych: steinfeder, federspiel, smaragd). Zaliczenie do konkretnej kategorii oczywiście rzutuje na cenę. W Hofburgu prezentowano przede wszystkim dostojne smaragdy, choć każdy z winiarzy miał przynajmniej jednego federspiela. I to właśnie te wina – jestem o tym przekonany – pod względem przyjemności bezpretensjonalnego picia w gorący czerwcowy dzień wygrałyby w cuglach ze swymi „starszymi braćmi”, choć kosztują połowę taniej. Nie znaczy to, że są lepsze. Po prostu, w wielu życiowych sytuacjach potrzebujemy prostoty – także w winie.
+

Ostatnie wpisy

  • Młodszy brat wychodzi z cienia 18 paź 2010 Montsant to niewielka denominación de origen w Katalonii. Liczy ledwie 8 lat i ciut ponad 2000 ha. Od początku istnienia pozostaje w cieniu legendarnej (choć legenda to też zupełnie nowa), leżącej po sąsiedzku D.O.Q. Priorat.
  • Powakacyjny remanent: Best of Riesling 2010 27 wrz 2010 Riesling trzyma się znakomicie. Trudno było o inną konkluzję po konkursie „Best of Riesling” w palatyńskim Neustadt-Hambach, gdzie startowały wina z tej odmiany pochodzące przede wszystkim ze świetnego dla rieslinga rocznika 2009.
  • W pępku Europy (winiarskiej) 15 wrz 2010 Mitteleuropa jako byt winiarski fascynuje mnie od lat. Obejmuje zjawiska tak skrajne jak morawskie svatovavřinecké i weneckiej pignolo, madziarskie hárslevelű i rebulę ze słoweńskiego Krasu. We wszystkich tych winach potrafię odnaleźć jednak wspólny mianownik
  • Powakacyjny remanent: Austria 6 wrz 2010 Wakacje to najlepszy czas by oderwać się od komputera i ruszyć do winnic. Skwapliwie z tej szansy korzystałem przez ostatnie miesiące. Czas na remanent. Zaczynamy od Austrii i Vie Vinum, winiarskiej imprezy w Wiedniu, która co dwa lata otwiera sezon letni.
  • „2 Młode wina” od strony wina 30 kwi 2010 Sequel „Młodego wina” wchodzący właśnie na ekrany polskich kin zbiera cięgi od krytyków filmowych. Nie moją rolą jest oceniać film jako taki bo krytykiem jestem owszem, ale winiarskim. Dlatego patrzę na „2 Bobule” z winiarskiego punktu widzenia.