Dotacje na wiatr

Dotacje na wiatr

Dodano:   /  Zmieniono: 
Zdjęcie: Titus E. Czerski/CHROMORANGE/DPA /PAP
Odnawialne źródła energii wciąż jeszcze mogą być szansą dla przedsiębiorców. Niestety, ciągle czekamy na ustawę, która ustali zasady gry w tej dziedzinie.

Kiedyś wiatraki w młynach mełły zboże na mąkę. Dzisiaj mogą mleć wiatr na złotówki, wpadające wprost do twojego portfela. Ale tylko jeśli przygotowywana ustawa o odnawialnych źródłach energii (w skrócie OZE) będzie korzystna dla przedsiębiorców. Na budowę wiatraka lub instalację paneli cieplnych dostaniesz pieniądze od państwa oraz z Unii Europejskiej. Polska i Unia Europejska przechodzą obecnie transformację energetyczną. Kraje dzisiejszej UE, które przez długie dekady produkowały energię elektryczną i cieplną w tradycyjny sposób – na przykład poprzez spalanie węgla – sięgają po nowe i potencjalnie tańsze techniki wytwarzania energii. Po co? Po pierwsze, z powodu troski o środowisko – nowe technologie umożliwiają zmniejszenie emisji dwutlenku węgla do atmosfery. Po drugie, wybieramy je także z powodu pobudzania rozwoju gospodarczego – im więcej nowych technologii w gospodarce, tym większy potencjał dla inwestycji w ich rozwój na przyszłość.

Sześć lat na polskie wiatraki

W Polsce, zgodnie z wytycznymi Unii Europejskiej zawartymi między innymi w przyjętym przez nasz kraj pakiecie klimatycznym, chcemy, aby do 2020 r. odsetek energii odnawialnej wytwarzanej w kraju wzrósł do 15 proc. Energia odnawialna to taka, która jest wytwarzana przy udziale paliw odnawiających się w krótkim czasie: biomasa, wiatr, słońce. Niestety, według danych udostępnianych przez Polskie Towarzystwo Przesyłu i Rozdziału Energii Elektrycznej na razie tylko 8 proc. energii elektrycznej w Polsce pochodzi ze źródeł odnawialnych. 53 proc. energii czerpiemy dziś wciąż ze spalania węgla kamiennego, a ponad 32 proc. z węgla brunatnego. Najwięcej odnawialnej energii czerpiemy z biomasy i biogazu (13 tys. GWh), energii wiatrowej (7,6 tys. GWh) i wodnej (3,2 tys. GWh).

Nie zmienia to faktu, że do wyznaczonej wielkości brakuje nam jeszcze 7 proc. Jeśli w ciągu sześciu lat nie zintensyfikujemy w Polsce budowy źródeł energii odnawialnej, po 2020 r. i tak będziemy musieli spełnić warunki, jakie stawia nam Unia Europejska co do udziału energii odnawialnej w rynku. W praktyce oznacza to, że zamiast produkować energię odnawialną u siebie, będziemy musieli sprowadzać ją z zagranicy.

Wiaderko z pieniędzmi

Aby podnieść udział energii odnawialnej w polskim rynku energetycznym, państwo polskie oraz Unia Europejska idą przedsiębiorcom na rękę, udzielając finansowego wsparcia – tak aby Polacy mogli z zyskiem produkować własną energię elektryczną dzięki paliwom odnawialnym. Polska liczy, że długoterminowo wielu z nas stanie się prosumentami – czyli równocześnie producentami oraz konsumentami energii. Jeśli tak się stanie, wytwarzanie energii w Polsce będzie rozproszone, a elektrownię o mocy elektrownię o mocy 700 MW może zastąpić 100 tys. małych źródeł o mocy 7 kW. Twój przydomowy wiatrak może być jednym z nich.

Wszystko pięknie. Ale jak postawić wiatrak w ogrodzie, panel słoneczny na dachu, a do tego na tym zarabiać? To ważna kwestia – w dobie kryzysu ekonomicznego decydując się na inwestowanie ciężko zarobionych pieniędzy, w pierwszej kolejności będzie nas interesować odpowiedź na pytanie: „Ile na tym można stracić?”. Abyśmy na inwestycji w odnawialne źródła energii nie stracili, lecz zyskali, Unia Europejska oraz nasz Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej przeznaczają na wsparcie inwestycji w te źródła niebagatelne pieniądze. Na promocję odnawialnych źródeł energii Polska może otrzymać nawet 100 mld zł z Unii Europejskiej. Trzeba więc pozbierać pieniądze od różnych instytucji, a potem przeliczyć opłacalność projektu i postawić własną mikroinstalację. Ale czy to się ostatecznie opłaci?

Walka o ustawę

Wielu polskich polityków chce, żeby tak było, jednak czy tak będzie – czas pokaże. W Polsce nie funkcjonuje jeszcze ustawa o OZE, która ostatecznie określi warunki gry na rynku źródeł odnawialnych. To w ustawie znajdą się kompleksowe informacje o tym, jakie gwarancje daje ci Polska, jeśli zdecydujesz się na zostanie prosumentem i produkowanie energii przy użyciu wiatraków lub paneli słonecznych.

Jakie obowiązki będą mieć wobec ciebie przedsiębiorstwa energetyczne, jeśli zechcesz im sprzedać energię? Jakich gwarancji ci udzielą? To wszystko powinniśmy wiedzieć do jesieni 2014 r. – politycy obiecują, że ustawa wtedy wejdzie w życie. Niestety, obecnie sytuacja wygląda tak, że producenci i potencjalni sprzedawcy urządzeń służących do produkcji energii odnawialnej obawiają się, czy nasze prawo i sposoby wsparcia ekologicznych rozwiązań w energetyce będą rzeczywiście wystarczające, aby zachęcić obywateli do produkcji ekoenergii. Nie wiadomo nawet, czy budowa mikroinstalacji OZE będzie długofalowo wspierana z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, czy też osoby pragnące postawić sobie wiatrak będą musiały korzystać z innych środków. Nie wiadomo też, szczególnie w świetle ogłoszonych przez Ministerstwo Środowiska w styczniu planów zbudowania w Polsce elektrowni atomowej, na ile inwestycje w OZE państwo uzna za działalność priorytetową. A w związku z tym – jakie ułatwienia zaproponuje tobie, potencjalnemu producentowi energii.

Na biurkach w gabinetach polskich polityków jest już kolejna wersja ustawy o OZE. Jak zgodnie twierdzą przedsiębiorcy i producenci nowych technologii, dopiero ta ustawa ustali reguły gry w polskim sektorze odnawialnych źródeł energii. Zanim zostanie przyjęta, sprzedawcy technologii OZE zwlekają z inwestowaniem w projekty w Polsce. Nie zakładają magazynów produktów, nie prowadzą promocji. Jak wyliczają złośliwi, na ustawę o OZE czekamy już trzy lata. Niektórzy producenci są na tyle znużeni czekaniem, że zdecydowali się wycofać z polskiego rynku.

Niejasne gwarancje

Obecny projekt, choć jest w nim jeszcze wiele niejasności, proponuje wsparcie przedsiębiorców dzięki systemowi taryf gwarantowanych, czyli określonej kwocie pieniędzy za daną ilość energii. Jak zakłada najnowsza wersja projektu zatwierdzona pod koniec stycznia 2014 r., jeśli wyprodukujesz energię dzięki OZE, możesz liczyć na taryfy gwarantowane, po których sprzedasz nadwyżkę energii wyprodukowaną przez twoje wiatraki czy panele. Ta taryfa będzie wynosić 80 proc. średniej ceny energii na rynku konkurencyjnym z roku ubiegłego, jeśli produkujesz energię jako gospodarstwo domowe, oraz 100 proc. tej ceny, jeśli produkujesz ją jako firma. Taryfy mają obowiązywać przez 15 lat, także dla tych, którzy zainstalują własne wiatraki czy panele już po wejściu życie ustawy.

Projekt ustawy doprecyzowuje także instrument prawny, wprowadzony nowelizacją ustawy Prawo energetyczne w 2013 r. Chodzi o tzw. gwarancję pochodzenia energii. Gwarancja potwierdza odbiorcy końcowemu energii, że dana ilość energii pochodzi ze źródeł odnawialnych. Tymi gwarancjami będzie można handlować, ponieważ mogą być przenoszone z jednego właściciela na drugiego (cena to kilkanaście lub kilkadziesiąt groszy za MWh). Gwarancje tworzą więc potencjalnie nowy rynek obrotu związany z energią elektryczną. Kto będzie zainteresowany zakupem takich symbolicznych gwarancji pochodzenia? Na przykład duże koncerny, którym zależy na pochwaleniu się opinii publicznej, że wykorzystują zieloną energię, dzięki czemu mogą polepszyć swój wizerunek. Gwarancje pochodzenia w innych krajach europejskich już teraz wykupuje masowo na przykład firma meblarska IKEA lub niemieckie przedsiębiorstwo kolejowe Deutsche Bahn, które jakiś czas temu ogłosiło, że zamierza wykupić gwarancje pochodzenia na 100 proc. wykorzystywanej przez siebie energii.

Bociany na wiatrakach

Ostatecznie nie wiadomo jednak, czy losy ustawy ułożą się po myśli zwolenników źródeł odnawialnych. Mają oni nadzieję, że zarabianie na odnawialnych źródłach energii wciąż może być w Polsce możliwe, dzięki czemu do 2020 r. rzeczywiście uda nam się podnieść odsetek energii z odnawialnych źródeł do wymaganych 15 proc. Chętni do produkcji energii odnawialnej wciąż mają do dyspozycji choćby program unijny „Promocja odnawialnych źródeł energii i efektywności energetycznej” na lata 2014-2020, w którego ramach na ten cel w całej Europie przeznaczono 1,5 mld euro. Pieniądze z tego programu mogą wykorzystywać kraje członkowskie UE, samorządy lokalne, zarządy województw oraz prywatni przedsiębiorcy. W jego ramach będzie można sfinansować zakup i ekologiczną modernizację technologii.

Możliwości jest więcej. W styczniu ruszył program „Bocian” realizowany przez Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Fundusz zamierza do 2017 r. przeznaczyć 450 mln zł na dotacje i pożyczki, które wspierają projekty wykorzystujące odnawialne źródła energii oraz przyczyniające się do zwiększenia efektywności energetycznej. Na dotacje mogą liczyć małe i średnie firmy, które chcą zbudować mikroinstalacje energetyczne o mocy do 40 kW. W praktyce będą to wiatraki, kotłownie na biomasę czy systemy fotowoltaiczne – panele wytwarzające energię elektryczną z promieniowania słonecznego. Dzięki programowi „Bocian”, zaciągając niskooprocentowane pożyczki w wysokości 2-40 mln zł, przedsiębiorcy będą mogli sfinansować od 30 proc. do 75 proc. inwestycji zależnie od źródła energii odnawialnej, które chcą zainstalować. Pożyczki udzielane są na 15 lat. Jak zapewniają władze funduszu, jeśli Polacy będą zainteresowani programem, to ta kwota może się powiększyć.

Kolejny program Narodowego Funduszu nosi nazwę „Prosument”. Jego celem jest ograniczenie emisji CO 2 poprzez dotowanie zakupu i montażu odnawialnych źródeł energii. W latach 2014-2018 na ten projekt przeznaczono 600 mln zł. Dzięki niemu można będzie otrzymać kredyt na nawet 100 proc. kosztów kwalifikowanych zakupu i montażu mikroinstalacji OZE. Przedsiębiorcy twierdzą jednak, że wobec długiego terminu zwrotu inwestycji w OZE, wynoszącego nawet 20 lat, branie kredytu na ten cel z programem „Prosument”może być ryzykowne. Dlatego po konsultacjach z nimi NFOŚiGW zaproponował ostatnio, aby oprócz kredytów program „Prosument” mógł udzielać bezzwrotnej dotacji w wysokości 10-20 proc. kosztów instalacji OZE.

Zmienne wiatry

Jak pokazują badania opinii publicznej, Polacy z chęcią zainstalowaliby w swoich gospodarstwach odnawialne źródła energii. Jednak potrzebują pewności, że ich projekt się zwróci. Energetyka odnawialna w Polsce będzie się rozwijać tylko dzięki ustawie o OZE, która umożliwiałaby spłatę kredytu zaciągniętego na postawienie wiatraków lub zainstalowanie paneli oraz zarabianiu na wyprodukowanej dzięki nim energii. Niestety przyszłość ustawy wciąż stoi u nas pod znakiem zapytania. Na razie pozostaje nam czekać na ostateczny projekt ustawy i decyzję rządu. To od niej zależy, czy ostatecznie wiatraki będą przerabiać polski wiatr na złotówki.■


SŁOWNICZEK OZE

Energetyka obywatelska

Rozproszone wytwarzanie energii przez grupę prosumentów.

Gwarancja pochodzenia

Instrument prawny potwierdzający, że określona część energii została wyprodukowana w źródłach odnawialnych. Gwarancje te skupują firmy dbające o ekologiczny wizerunek.

Inteligentna sieć energetyczna

To sieć, która rozpozna, że twój wiatrak czy panel słoneczny produkuje więcej energii, niż jej potrzebujesz, i wyśle ją w miejsce, gdzie akurat jej brakuje.

OZE

Odnawialne źródła energii, takie jak energia wiatrowa, wodna, słoneczna, geotermalna.

Pakiet klimatyczny

Zakłada ograniczenie emisji gazów cieplarnianych przez kraje UE. W praktyce powoduje, że kraje UE będą musiały wykorzystywać więcej energii odnawialnej, własnej lub kupowanej za granicą, albo też kupować za duże pieniądze prawo do emisji większej ilości dwutlenku węgla na specjalnych aukcjach.

Prosument

Osoba lub firma, która jest zarówno producentem, jak i konsumentem energii, to znaczy posiada mikroinstalacje OZE, np. wiatraki, i sama czerpie z nich energię, a przy tym może sprzedać nadwyżkę.

Ustawa o OZE

Projekt ustawy o odnawialnych źródłach energii (OZE), która może wejść w życie latem 2014 r. Ustawa ostatecznie określi warunki gry, które pomogą odpowiedzieć na pytanie, komu w Polsce i na jakich warunkach będzie się opłacać inwestowanie w mikroinstalacje OZE.

 0

Czytaj także