The Beguiled - Cannes 2017

The Beguiled - Cannes 2017

The Beguiled - Cannes 2017
The Beguiled - Cannes 2017 / Źródło: UIP
“The Beguiled” Sofii Coppoli, startujące w Konkursie Głównym Cannes, stanowi intrygujące studium na temat kobiecości.

Produkcja, oparta na książce Thomasa Cullinana (oraz scenariuszu oryginalnego filmu z 1971), rozgrywa się gdzieś w Virginii “trzy lata po rozpoczęciu Wojny Secesyjnej”, jak głosi karta tytułowa. W małej miejscowości stoi dom, będący szkołą dla dziewcząt. Zostało w nim jednak tylko kilka mieszkanek, które z różnych powodów nie mogły wrócić do rodziny. Ich życie odmieni się teraz w jednej chwili, a my będziemy świadkami tej przemiany.

“The Beguiled” rozpoczyna się sekwencją, w której młoda dziewczyna chodzi po lesie, zbierając grzyby. Gdy przypadkiem natyka się na rannego żołnierza, dezertera z linii frontu, początkowo jest przestraszona. Kiedy jednak orientuje się, że mężczyzna potrzebuje pomocy, decyduje się przyprowadzić go do szkoły. Gdy tylko ranny zostanie wniesiony do domu, świat który znają kobiety, diametralnie się zmieni.

Obecność żołnierza wpłynie na ich optykę patrzenia na rzeczywistość. Otworzy oczy na nowe możliwości, skrywane potrzeby i popędy. Zmieni się także dynamika relacji między nimi - stanie się mniej formalna, bardziej bezpośrednia i rywalizacyjna. Gdy w trakcie kolacji zaczną zastanawiać się nad przewidywanymi zmiana, jedna z nich powie: “jego obecność może sprawić, że zorientujemy się, że w życiu są inne rzeczy niż tylko nauka”. I rzeczywiście - niewiele czasu potrzeba, by kobiety zaczęły konkurować o uwagę i względy żołnierza.

Kontekst obiadu jest ważny, dlatego że to właśnie sceny wspólnych wieczerzy stanowią największą siłę nowego filmu Coppoli. To właśnie tutaj dochodzi do rozładowywania napięcia między kobietami i upustu skrywanych emocji. One pokazują różnorodne temperamenty i unaoczniają różne momenty w życiu. Każda z bohaterek, będąc na innym jego etapie, musi poradzić sobie z innymi problemami. Można pokusić się wręcz o stwierdzenie, że każda reprezentuje inną generację i korespondujące z nim odmienne podejście do otaczającego świata. Takie postawienie sprawy pozwala nam oglądać różnorodne reakcje na te same wydarzenia oraz odmienne sposoby, w której kobiety próbują zwrócić na siebie uwagę mężczyzny.

Wyjątkowo wyraźne jest to w przypadku młodej Alicji. Dziewczyna będąc u progu dorosłości przeżywa pierwsze zauroczenie wyjątkowo mocno, nadmiernie kokietując gościa przy każdej możliwej okazji. Elle Fanning świetnie wyczuła swoją postać i ten próg utraty niewinności, który przychodzi jej ogrywać. Mimo, że wydaje się, że Alicia czasami szarżuje zbyt mocno, Fanning potrafi utrzymać w ryzach swoją kreację. Zresztą każda z utalentowanych aktorek doskonale oddała dylematy, które zaprzątają głowę bohaterek. Nicole Kidman, jako “głowa rodziny” próbuje przy każdej okazji sprawować kontrolę nad sytuacją i pokazać swoją wyższą pozycję w hierarchii. Kirsten Dunst wydaje się liściem na wietrze, podporządkowującym się poleceniom „szefowej”, a jednak po cichu, ukradkiem, stara się ugrać dla siebie, jak najwięcej. Drugoplanowe, młodsze aktorki, Angourie Rice, Addison Riecke również dostają swoje pięć minut, pokazując chociażby, że można próbować uwieść kogoś poprzez… sprezentowanie Biblii. Partnerujący aktorkom Colin Farrell, będący sprawcą całego zamieszania, również pokazuje się z dobrej strony, umiejętnie pokazując jak mężczyzna sprytnie manipuluje kobietami, by jak najwięcej na tym dla siebie ugrać. Wspaniałe aktorstwo.

Reżyserka ogromny nacisk położyła na dynamikę grupową. Poszczególne relacje bohaterów są ciekawe, ale to zbiorcza interakcja, która jest na pierwszym planie w wielu scenach obiadowych, sprawia, że film nabiera największych rumieńców. Komentarze, uwagi, wzajemne przytyki, czy nawet wymowne spojrzenia, które zostają wtedy wymienione, sprawiają, że film nabiera tempa i daje możliwość zetknięcia się różnorodnych światopoglądów.

Coppola umiejętnie operuje napięciem wynikającym z opisanej powyżej sytuacji, dzięki czemu kolejne potyczki ogląda się z rosnącym zainteresowaniem. Najważniejsze jednak, że wielokrotnie wplata do historii momenty humoru, który nie tylko nie rozładowują napięcia, co podpijają je jeszcze mocniej.

Strona audiowizualna obrazu również przykuwa uwagę. Spowite we mgle zdjęcia, nakręcone przy pomocy taśmy 35mm, mamią zmysły. Wspaniały jest w szczególności kadr, na którym widać dziewczynkę na gałęzi drzewa. W pamięci zostaje także wymowna ostatnia scena, która zdaje się w prosty wizualnie sposób opisywać sytuację bohaterek. Muzyka, stworzona przez francuską grupę Phoenix nie wybija się wprawdzie z tła, ale tworzy interesującą aurę, unoszącą się nad całym obrazem.

“The Beguiled” jest mocnym kandydatem w tegorocznym wyścigu po Złotą Palmę. To obraz ciekawie poprowadzony, opowiadający interesującą historię i badający przy tym ludzką psychikę. Produkcja godna jest uwagi widza oraz wielu laurów, które mogą wkrótce na nią spłynąć.

Ocena: 8-/10 

 0

Czytaj także