Sprawa pigułki „dzień po” wykreślona z sejmowego porządku obrad

Sprawa pigułki „dzień po” wykreślona z sejmowego porządku obrad

Pigułka
Pigułka "dzień po" / Źródło: Wikipedia / Julio.monterrubio
Sejm miał debatować nad ograniczeniem dostępności tzw. pigułki "dzień po" w czwartek 20 kwietnia. Ostatecznie kwestia ta została wykreślona z porządku obrad.

Nowelizacja ustawy, która miała sprawić, że pigułki antykoncepcyjne „dzień po” będą sprzedawane na receptę, została odsunięta w czasie. O wykreśleniu z porządku obrad punktu dotyczącego pigułek poinformował wicemarszałek Sejmu Joachim Brudziński. Dzień wcześniej projekt nowelizacji ustawy został przyjęty przez komisję zdrowia. Pomysł utrudniania dostępu do pigułek „dzień po” stanowczo krytykują przedstawiciele opozycji, nazywając go „ograniczaniem praw kobiet” i „strącaniem kobiet do średniowiecza”.

 –Likwidacja in-vitro, likwidacja nowoczesnych standardów opieki okołoporodowej, ograniczanie dostępu do antykoncepcji, promocja środków na erekcję, promocja klauzuli sumienia nie tylko w gabinetach lekarskich, ale również w aptekach, wspieranie projektów, które depczą wypracowany przed 23 laty kompromis aborcyjny i promocja chociażby kalendarzyka przedmałżeńskiego, który będzie kosztował polskiego podatnika ponad 3 mln złotych – wyliczała działania rządu PiS Monika Wielichowska z Platformy Obywatelskiej. Jej zdaniem wszystkie te kroki cofają polskie standardy do „średniowiecza”.

– Mamy prawo do tego, żeby rodzić w ludzkich warunkach, żeby planować swoje rodzicielstwo i swoją płodność, mamy prawo do tego, żeby zajmować się dziećmi, posiadać je, ale też decydować o tym, kiedy nie chcemy tych dzieci mieć – mówiła z kolei Monika Rosa z Nowoczesnej. Jej zdaniem Polkom nie są potrzebne wytyczne ministra zdrowia w kwestiach takich jak decyzja o posiadaniu, bądź nieposiadaniu dziecka.

Komisja zdrowia poparła projekt

W środę 19 kwietnia sejmowa komisja zdrowia po uwzględnieniu poprawek przyjęła projekt, zgodnie z którym pigułki „dzień po” będą sprzedawane na receptę. Poprawki do projektu zgłosiło biuro legislacyjne oraz wiceprzewodniczący komisji zdrowia. W większości dotyczyły one procedury dostępu do niestandardowej terapii w sytuacjach zagrożenia zdrowia i życia, bowiem ta kwestia również została objęta nowelizacją ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej.

Osią głównego sporu po raz kolejny stała się dostępność tabletek „dzień po”. Jej zwolennicy przekonywali, że są one na tyle bezpieczne, że mogą być sprzedawane bez recepty, a wprowadzenie zmian wiążących się z koniecznością jej uzyskania może spowodować uniemożliwienie wielu kobietom zażycia leku w czasie gwarantującym jego skuteczne działanie.

Dyskusja dotyczyła również zapisu dotyczącego wydawania decyzji o refundacji leku na czas określony do 5 lat. Obecnie jest to zróżnicowane na 2, 3 i 5 lat. Były minister zdrowia Bartosz Arłukowicz przekonywał, że spowoduje to uzależnienie procesu refundacji od indywidualnych postanowień jednej osoby – Konstantego Radziwiłła.

Ostatecznie, mimo wątpliwości zgłaszanych przez opozycję, projekt nowelizacji ustawy został poparty przez sejmową komisję zdrowia. Za przyjęciem całości projektu głosowało dwunastu posłów, a sześciu było przeciw.

 10
  • ginekolog IP
    OJ jaki wielki smutek .....a już liczyłem na kolejkę przed gabinetem .....kolego Radziwił -do roboty
    • richat IP
      Cykor d.. ę ścisnął ? Już by wam panowie posłowie kochanki dały popalić - ja ci dam ustawę , ja ci dam ustawę , idź ! niech ci minister da ! .
      • azazis IP
        podobno na melinach już to sprzedają, wożą z Niemiec to jeszcze lepsza jakość niż u nas była, wycieczki na skrobanki też są, biskup się cieszy z nowego prawa a ludzie sobie radzą
        • Aneta IP
          S K A N D A L , jak mozna tak szafowac zdrowiem i czesto zyciem kobiet!
          • !!!!! IP
            Zamiast tego powinni uchwalić zakup tylko na receptę tabletki "godzinę przed"
            Kobiety dowiedziałyby się wtedy jacy z nich ogierzy !
            • ... . . . . IP
              Wyjątkowe świństwo obecnie nam panujących.
              Ten raport obala argumenty PiS za zaostrzeniem dostępu do tabletek "dzień po" przedstawione przez serwis GdziePoLek.pl. Wynika z nich, że antykoncepcja awaryjna jest wykorzystywana jest zgodnie ze swoją nazwą i przeznaczeniem.
              "Zwolennicy ograniczenia dostępności ellaOne argumentują, że ze względu na brak konieczności posiadania recepty, lek ten zastępuje Polkom standardowe hormonalne leki antykoncepcyjne, jest kupowany w dużych ilościach, na zapas, a nastolatki stosują go wielokrotnie w ciągu miesiąca. Nasze dane nie wydają się tego potwierdzać. Wręcz przeciwnie, zdają się świadczyć o tym, że jest to - zgodnie z przeznaczeniem - lek stosowany w sytuacjach awaryjnych" - podsumowują więc autorzy raportu.

              Wygląda więc na to, że kwestie światopoglądowe to jednak główne motywy kierujące politykami PiS w sprawie zmian w dostępie do tabletek "dzień po". Z raportu serwisu GdziePoLek.pl wynika bowiem, że zupełnie nietrafiony jest główny argument zwolenników zaostrzenia przepisów w tej sprawie, który mówi, iż ellaOne jest przez Polki masowo nadużywane i zjawisko to trzeba zatrzymać.

              A podobno pis miał być blisko ludzi , słuchać ludzi , , , ,
              • dzień przed IP
                Czy zrobiono lewe zapasy przed wejściem ustawy ?

                Czytaj także