Mózg tzw. skoku stulecia trafił w ręce służb. Czeka na deportacje do Polski

Mózg tzw. skoku stulecia trafił w ręce służb. Czeka na deportacje do Polski

Zatrzymany Grzegorz  Ł.
Zatrzymany Grzegorz Ł. / Źródło: Policja
Grzegorz Ł. podejrzany o współudział w sprawie tzw. skoku stulecia został zatrzymany na Ukrainie przez funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa Ukrainy. Poznańscy policjanci wskazali funkcjonariuszom SBU jak i gdzie należy go szukać. W kontaktach z Ukraińcami pomagali oficerowie CBŚP w Przemyślu.

Na polecenie Komendanta Głównego Policji sprawę poszukiwawczą Grzegorza Ł. 12 września br. przejęli policjanci z Zespołu Poszukiwań Celowych KWP w Poznaniu. Od tego momentu rozpoczęli działania pościgowe. Przeanalizowali wszystkie dostępne wiadomości na temat ściganego i jego trybu życia przed ucieczką do grudnia 2015 roku. Sprawdzali także wszystkie dostępne informacje po jego zniknięciu. Ostatecznie ustalili, że poszukiwany Grzegorz Ł. Ukrył się na Ukrainie. Policjanci podjęli współpracę z Wydziałem Centralnego Biura Śledczego Policji w Przemyślu. Policjanci tego wydziału mieli bardzo dobre kontakty z partnerami z Ukrainy, które okazały się kluczowe w tej sprawie.

Poznańscy „Łowcy Głów” systematycznie przekazywali swoje ustalenia oficerom CBŚP z Przemyśla. Oni kontaktowali się ze swoimi partnerami na Ukrainie. Informacje były na tyle precyzyjne, że funkcjonariusze Służby Bezpieczeństwa Ukrainy wpadły na trop Grzegorza Ł. Poszukiwany został zatrzymany w niewielkiej miejscowości koło Odessy. Strona ukraińska potwierdziła tożsamość Grzegorza Ł. Trafił do aresztu gdzie będzie czekał na przekazanie go polskiej policji.

Mężczyzna był ostatnią osobą poszukiwaną przez policję w związku ze sprawą tzw. tzw. skoku stulecia w podpoznańskim Swarzędzu w 2015 roku. Fałszywy konwojent skradł wówczas 8 milionów złotych. Gdy policjanci rozpoczęli zatrzymania poszczególnych osób, które brały udział w tej kradzieży, Grzegorz Ł. zaczął się ukrywać.

Czytaj także

 1
  •  
    Akcja jak z filmu. Przeprowadzona była perfekcyjnie.
    Przez kilka tygodni Policja była absolutnie bezradna. Gość rozpłynął się w powietrzu i tyle.
    Pewnie byłby to skok stulecia i jednocześnie zbrodnia idealna.
    Tylko jeden z bandziorów okazał się totalnym kretynem i postanowił część swojej doli wpłacić w banku na konto!!! :) Jak złapali trop to potem już po nitce wyłapali cała szajkę.
    Skok genialnie zaplanowany i wykonany. Tylko jeden z wspólników okazał się idiotą.
    Chociaż poza tą dolą wpłaconą do banku kasy więcej nie odzyskali