Wiele polskich mam nie wie o istnieniu tych bakterii. W ciągu 24 godzin mogą zabić dziecko

Wiele polskich mam nie wie o istnieniu tych bakterii. W ciągu 24 godzin mogą zabić dziecko

Wirus, zdjęcie ilustracyjne
Wirus, zdjęcie ilustracyjne / Źródło: Fotolia
Jak informuje „Puls Medycyny”, meningokoki są poważnym zagrożeniem, szczególnie dla małych dzieci. Okazuje się jednak, że wiele polskich mam nie wie o istnieniu tych bakterii.

Według artykułu opublikowanego na łamach „Pulsu Medycyny”, czyli portalu prowadzonego przez lekarzy i pracowników służby zdrowia, meningokoki wywołują inwazyjną chorobę, która rozwija się pod postacią sepsy lub zapalenia opon mózgowo-rdzeniowych. Bakterie te najgroźniejsze są dla najmłodszych dzieci, szczególnie tych, które nie ukończyły jeszcze pierwszego roku życia. Z badań wynika, że wiele polskich mam, nie wie nawet o istnieniu meningokoków.

Co czwarta mama nie słyszała o ich istnieniu

W raporcie z badania zrealizowanego przez Instytut Kantar Millward Brown na zlecenie GSK znalazła się informacja, że 25 proc. młodych mam nie słyszało o istnieniu meningokoków, a połowa badanych nie wie, jakie są objawy wywołane przez te bakterie. Jak informuje „Puls Medycyny”, inwazyjna choroba meningokowa rozwija się niezwykle szybko. W ciągu 24 godzin może doprowadzić do śmierci osoby zarażonej.

Przypadki z Kielc

O tym, że w Polsce zdarzają się przypadki zachorowań na posocznicę i zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych o podłożu meningokowym, informował Onet. Przy okazji śmierci nastolatki w Kielcach, która umarła na sepsę okazało się, że u pacjentów pochodzących także z Kielc odkryto przypadki zachorowań spowodowanych przez meningokoki. Pediatrzy podkreślają, że tych sytuacji można było uniknąć dzięki szczepieniom. Ich zdaniem profilaktyka, jest o wiele skuteczniejsza niż leczenie.

Czytaj także:
Nastolatka zmarła na sepsę w szpitalu w Kielcach. Lekarze przypominają o szczepieniach

Czytaj także

 2
  • Ten artykuł jest najlepszą laurką dla ratujących inaczej nastolatkę z Kielc lekarzy. Ale to nie ONI są przede wszystkim winni takiego stanu rzeczy, tylko kompletnie durne procedury nie znających prostego, taniego i niezwykle skutecznego do tego masowo na świecie stosowanego lekarstwa na sepsę jakim są wlewy dożylne z asorbinianu sodu. Odmóżdżani na studiach i biorobotycznie wykorzystywani w swej narzuconej im roli, kompletnie bezwolni wobec narzuconych przez MZ prodcedur nie potrafią ( czytaj nie mogą ) leczyć sepsy tak jak trzeba czyli wlewami z witaminy C ( które do tego niedawno masowo usunięto z polskich aptek ), bo matki mają szczepić dzieciaki, tak jak to sugeruje akademicka ( czytaj rockefeletowska ) medycyna, powodując tym samym liczne komplikacje poszczepienne, które już nie są tak ochoczo gromadzone i przez media rozpowszechniane.
    • I co z tego.. wszyscy lekarze pediatrzy o nich wiedzą !!!!a dzieci i tak często nie otrzymują prawidłowego leczenia na czas.... dobrze że są szczepionki...taka wymówka na nieudolność ,brak wiedzy i chęci...proszę podać mi je było zgonów w wieku 0-12lat i ile z nich było wynikiem choroby z kalendarza szczepień...ile dzieci było zaszepione ..ile nie .. wtedy pogadamy...dane do wuja Wacława ..nie spekulacje!!!

      Czytaj także