Spędził 10 lat w szpitalu psychiatrycznym za kradzież roweru. Do sprawy włączył się RPO

Spędził 10 lat w szpitalu psychiatrycznym za kradzież roweru. Do sprawy włączył się RPO

Więzienne kraty
Więzienne kraty / Źródło: Fotolia / lalalululala
Sąd Najwyższy uwzględnił kasację Rzecznika Praw Obywatelskich w sprawie mężczyzny, który decyzją sądu spędził 10 lat w zakładzie psychiatrycznym za kradzież roweru wartego 400 złotych.

W 2008 r. panu Lucjanowi zarzucono kradzież roweru górskiego o wartości 400 zł (sam go potem oddał policji). Prokuratura nabrała podejrzeń co do jego stanu psychicznego (osoba niepoczytalna nie odpowiada karnie, lecz trafia na leczenie). Dwaj psychiatrzy po zbadaniu pana Lucjana uznali go za niepoczytalnego w związku z chorobą psychiczną. Prokuratura wniosła, by sąd umorzył postępowanie karne i zastosował środek zabezpieczający w postaci umieszczenia w zakładzie zamkniętym

Sąd rejonowy zbadał sprawę na posiedzeniu, na które nie stawił się podejrzany, choć był prawidłowo zawiadomiony o terminie. Prawo nakazuje, by rozpoznając taki wniosek sąd wysłuchał lekarzy psychiatrów i psychologa. Psychiatra formułuje wtedy diagnozę i prognozę lekarską, a psycholog określa prognozę społeczno-kryminologiczną, opierając się na szerokiej diagnozie osobowości sprawcy. Sąd przesłuchał dwóch psychiatrów oraz psychologa. Ten ostatni wydał opinię o panu Lucjanie nie badając go - oparł się na materiałach sprawy. Opierając się na tej opinii sąd uznał, że nie można wykluczyć, że mężczyzna popełni taki czyn ponownie - co uzasadnia decyzję o umieszczeniu w zakładzie psychiatrycznym. Sąd nie uzasadnił, dlaczego uznał, że kradzież roweru ma znaczną społeczną szkodliwość. Prawo pozwala zaś na umieszczenie sprawcy w zakładzie tylko wówczas, jeżeli w stanie niepoczytalności popełnił on czyn o znacznej społecznej szkodliwości. Pan Lucjan nie złożył zażalenia na to postanowienie, wobec czego stało się ono prawomocne. Do zakładu trafił w lutym 2009 r.

Do sprawy wkracza RPO

Sprawą zainteresował się Adam Bodnar. W kasacji RPO zarzucił sądowi rażące naruszenie prawa. W styczniu 2019 r. ten sam sąd rejonowy, który wysłał pana Lucjana do zakładu, umorzył postępowanie wykonawcze wobec niego. Uzasadnił to zmianą prawa, które z przestępstwa pana Lucjana uczyniło wykroczenie. Potem pan Lucjan został wypisany ze szpitala psychiatrycznego; trafił pod opiekę rodziny.

Postanowienie Sądu Najwyższego

SN zgodnie z wnioskiem Rzecznika uchylił postanowienie sądu rejonowego z 2008 r. o umieszczeniu pana Lucjana w zakładzie zamkniętym i umorzył postępowanie wobec niego. Zarzucany mu czyn przestał być przestępstwem jeszcze w 2013 r. - czego nie dostrzegł sąd przy kolejnych przedłużeniach pobytu w zakładzie. Stał się zaś wykroczeniem – a w takim przypadku sąd nie może orzec środka zabezpieczającego w postaci umieszczenia w szpitalu psychiatrycznym. Po tej decyzji Sądu Najwyższego pan Lucjan nabrał prawa do wystąpienia o zadośćuczynienie państwa. Czas jego pobytu w zakładzie dwukrotnie przekroczył maksymalną karę za kradzież (grozi za to do 5 lat więzienia).

Czytaj też:
Będzie pomoc dla Tomasza Komendy. Do sprawy włączył się minister zdrowia

Źródło: Rzecznik Praw Obywatelskich
+
 2

Czytaj także