Klienci firmy DOMIKON: Energooszczędny dom w trzy miesiące? Tak, to możliwe!
Artykuł sponsorowany

Klienci firmy DOMIKON: Energooszczędny dom w trzy miesiące? Tak, to możliwe!

Budowa domu energooszczędnego w technologii prefabrykowanej przez firmę Domikon
Budowa domu energooszczędnego w technologii prefabrykowanej przez firmę Domikon Źródło: Materiały prasowe
DOMIKON specjalizuje się w budowie domów energooszczędnych. W tej branży jest liderem. Firma buduje domy z elementów prefabrykowanych, dzięki czemu czas budowy jest skrócony do minimum. W ramach jednej umowy DOMIKON jest odpowiedzialny od początku do końca za realizację prac w uzgodnionym standardzie. O firmie najwięcej mówią wypowiedzi klientów. Agnieszka i Łukasz opowiadają, jak DOMIKON zbudował im dom skrojony na miarę ich marzeń i potrzeb.

Kiedy podjęliście państwo decyzję o budowie domu?

Pierwsze podejście wykonaliśmy siedem lat temu. Kupiliśmy działkę i chcieliśmy wybudować dom marzeń.

Dlaczego wybraliście na wykonawcę firmę Domikon?

Szukaliśmy nowoczesnych, ekologicznych i w naszym mniemaniu ekonomicznych rozwiązań. Tradycyjne budownictwo odrzuciliśmy ze względu na zbyt długi i skomplikowany proces budowy, w którym koszty mogą mnożyć się w nieskończoność, tak samo jak nierzetelność ekip. Wszyscy znamy te historie. Przeszukując fora internetowe w poszukiwaniu technologii i wykonawców, znaleźliśmy dużo dobrych opinii o firmie DOMIKON. Przede wszystkim przekonało nas ich doświadczenie. To nie jest jednoosobowa firma, która dwa lata temu wpadła na pomysł, że w ten sposób będzie zbijać kokosy. Budują domy od lat, ludzie są zadowoleni. Technologia jest sprawdzona. Zaufaliśmy.

Dlaczego więc budowa domu była przekładana?

Pierwszy projekt to był „dom marzeń” oparty raczej na ogólnych przekonaniach niż własnych potrzebach. Miał 180 mkw. Na szczęście w naszym życiu nastąpił zwrot, w wyniku którego straciliśmy pieniądze na wkład własny i nie mogliśmy wziąć już tak dużego kredytu. Z perspektywy czasu jesteśmy jednak wdzięczni losowi. Teraz już wiemy, że nie potrzebujemy do szczęścia ani takiego metrażu, ani takiego kredytu. Przez lata zbieraliśmy od nowa pieniądze na budowę, pięć lat mieszkając z rodzicami. A w głowie kiełkowała myśl z nurtu „tiny house”. Mały domek, szyty na miarę potrzeb, tani w budowie i w utrzymaniu. Wykorzystaliśmy nowe przepisy budowlane i przygotowaliśmy projekt, który mieści się na zgłoszenie – 50 mkw. Parteru, z czego 40 mkw. to wspólna otwarta na ogród przestrzeń, i drugie tyle na piętrze na trzy pokoje i łazienkę. Nad tym strych na szpargały.

Jak tak długa zwłoka w budowie przełożyła się na koszty?

Zabraliśmy się za projekt w marcu zeszłego roku. Był to moment, kiedy ceny wszystkiego bardzo poszły w górę. Wszyscy mówili „wybraliście najgorszy moment”, a my na to „a czy kiedyś będzie taniej?”. Ceny cały czas idą w górę. Do tego naprawdę zrezygnowaliśmy ze wszystkiego, co podraża budowę. Byliśmy już mądrzejsi o poprzednie doświadczenia. Wybieraliśmy wyłącznie ekonomiczne rozwiązania w projekcie. Liczyliśmy każdy metr. Miało być tanio i superfunkcjonalnie. Od razu po wycenie projektu zapłaciliśmy za wszystkie materiały, żeby uniknąć ewentualnych podwyżek surowców w kolejnych miesiącach. To duży plus takiej budowy! Wiesz, ile wynosi cały koszt. Raczej niemożliwy w tradycyjnym budownictwie. I wybudowaliśmy 100-metrowy dom w cenie 50-metrowego mieszkania pod Warszawą, bez kredytu. Tak więc się da!

Jak wyglądał sam proces budowy?

Po zatwierdzeniu projektu otrzymaliśmy dokumentację potrzebną do zgłoszenia budowy. To był lipiec. W ostatnich dniach sierpnia zaczęły się prace nad fundamentami: wyznaczenie, prace koparką, zbrojenie i wylanie płyty. Wówczas jeszcze byliśmy przekonani, że to będzie malutki dom. Płyta robiła wrażenie miniaturowej.

W połowie listopada przyjechały ściany. W trzy godziny stał cały parter z oknami i drzwiami wejściowymi! Kilka dni później już układana była dachówka. Pamiętam moment, w którym pierwszy raz przechadzałam się po pokojach, płacząc ze wzruszenia! Wszystko było tak, jak sobie wymyśliłam tylko…większe! To wcale nie jest „tiny house”. Wyszedł naprawdę spory dom! Ekipy pracowały bardzo sprawnie, czasem aż trzy naraz. I zupełnie nie trzeba było ich pilnować. Wszystko wykonywane było w najwyższym standardzie. Każda ekipa sprzątała po sobie i zostawiała porządek na budowie. Po naszej stronie było tylko przeprocesowanie przyłączy. Ale tu także zatrudniliśmy firmę, która dostała nasze pełnomocnictwa i o nic nie musieliśmy się martwić. Tylko czasem podjechać gdzieś i podpisać papiery. Więc nasze doświadczenia są bardzo dobre. Mieliśmy wokół siebie doświadczonych ludzi, którzy wiedzą co robią, są specjalistami i doradzają jak zrobić najlepiej. Idealnie.

Ile czasu minęło od rozpoczęcia prac fundamentowych do zakończenia budowy?

Zdecydowaliśmy się na stan deweloperski. Dom w tym stanie był gotowy w cztery miesiące od wylania fundamentów. Sam montaż domu ze wszystkimi instalacjami zajął jedynie dwa i pół miesiąca! Ale kolejne trzy miesiące zajęło nam wykańczanie: szpachlowanie płyt, malowanie, wykończenie łazienek i układanie podłóg. Te prace wykonywaliśmy własnymi rękami i był to bardzo mozolny proces. Za to oszczędziliśmy ok. 50 tysięcy. Coś za coś.

Proszę opowiedzieć o samej budowie. Jak wyglądały poszczególne etapy budowy.

Po pierwsze projekt. Na ten etap trzeba przeznaczyć 2-3 miesiące. Później płyta fundamentowa, kilka dni. Montaż ścian i dachu to w przypadku tej wielkości domu około tygodnia. Potem kolejne tygodnie to prace konstrukcyjne wewnątrz. Następnie wchodzi ekipa hydraulików, w pierwszym etapie zajmują się rozprowadzeniem rur i wentylacji. Później elektrycy. Po nich montowane są płyty GK. Następnie znów hydraulicy, którzy w drugim etapie układają ogrzewanie podłogowe. Potem następuje wylanie wylewek. Po ich osuszeniu (dwa-trzy tygodnie) można zacząć wykańczać ściany. Wtedy także następuje uruchomienie pieca. Generalnie wszystko jest zgrane idealne, co do dnia, zero przestojów. W zależności od warunków atmosferycznych wykonywane są prace na zewnątrz budynku – ocieplenie oraz elewacja. W naszym przypadku trafiliśmy na dość kapryśną zimę. Zmienne temperatury i wilgotna pogoda powodują, że wciąż czekamy na wykończenie elewacji, ale nie szkodzi. Wiemy, że lepiej jest poczekać na dobre warunki, żeby jakość wykonania była najlepsza. I doceniamy, że DOMIKON także pilnuje tej jakości.

Lada dzień możemy się wprowadzać i zaczynać nowe życie, na swoim! Czyli od momentu podpisania umowy do zamieszkania w rok. Poszło naprawdę sprawnie! Jesteśmy zadowoleni i szczęśliwi. To była świetna decyzja.



Źródło: Wprost