Przedstawiciele fundacji dla szczeniąt „Judyta” opisali wstrząsające kulisy interwencji, do której doszło w jednym z mieszkań w Gdańsku. Na 60 metrach kwadratowych przebywało 19 psów – w tym siedem dorosłych zwierzaków i 12 szczeniąt. Czworonogi były przetrzymywane w skandalicznych warunkach.
„Wiedzieliśmy, że będzie źle, ale tego się nie spodziewaliśmy. 12 szczeniąt zamkniętych w dwóch średnich klatkach, w których znajdowały się odchody, bez możliwości poruszania się. W mieszkaniu panował istny chaos, na podłodze znajdowały się odchody, to było coś okropnego” – czytamy w relacji fundacji „Judyta”.
Sąsiedzi apelowali o pomoc. Zostali zignorowani
Z prośbą o pomoc do organizacji zgłosili się zaniepokojeni sąsiedzi. Mieszkańcy próbowali szukać pomocy na policji oraz u straży miejskiej, jednak zostali zignorowali. O sprawie powiadomili również sanepid i Państwową Inspekcję Weterynaryjną, ponieważ na klatce schodowej zaczął unosić się nieznośny zapach amoniaku.
Urzędnicy jednak nie podjęli żadnych działań tłumacząc, że zgodnie z obowiązującymi przepisami dobrostan zwierząt był zachowany. „Nieważne, że w mieszkaniu, w którym znajdowało się całe »wysypisko« niepotrzebnych rzeczy, psy nie miały gdzie się poruszać, a rodzina sama potrzebuje pomocy” – podkreślili przedstawiciele fundacji.
Gdańsk. Wstrząsająca interwencja
W interwencji oprócz wolontariuszy brali udział strażnicy miejscy. Ostatecznie rodzina dobrowolnie oddała 12 szczeniąt. Przedstawiciele fundacji chcieli zabrać także dorosłe psy. Akcja służb miała burzliwy przebieg.
„Rodzice »zbieraczki« zdawali sobie sprawę z problemu, ale byli tak zastraszeni, że nie mogli sobie sami z tym poradzić. Poprosili, żebyśmy zabrali więcej psów i wtedy się zaczęło. Szarpanie, wyzwiska i krzyki, że nie odda więcej zwierząt. Oddali szczeniaki i na tym koniec. Przez wzgląd na bezpieczeństwo rodziców, reszty zwierząt, jak również nasze, został wezwany patrol policji” – opisywali przedstawiciele „Judyty”.
Ostatecznie po negocjacjach z policją w ręce fundacji trafiły także trzy dorosłe suczki, w tym jedna z cieczką. Po wstępnych badaniach pracownicy fundacji ocenili, że czworonogi są w fatalnym stanie – szczeniaki mają pękate brzuchy (zapewne od zarobaczenia) a jedna z suczek ma otwartą ranę po wewnętrznej stronie uda.
Na miejscu nadal pozostały cztery dorosłe psy. Fundacja zapewniła, że będzie monitorować ich sytuację.
Czytaj też:
Wolontariusze Schroniska „na Paluchu” nie wytrzymali. Wnieśli skargę do TrzaskowskiegoCzytaj też:
Ile bezdomnych zwierząt jest w Polsce? Tak wypadamy na tle 19 krajów