Walka frankowiczów o unieważnienie umów, trwająca już od przynajmniej 10 lat, daje pozytywne dla kredytobiorców rezultaty. Z biegiem lat TSUE roztrząsa coraz bardziej szczegółowe dylematy. W 2024 r. przyznał m.in. status konsumenta także osobom, które kupują mieszkanie w celach inwestycyjnych.
Jednak mimo korzystnego w tym zakresie orzecznictwa w jednym punkcie sytuacja takich osób różni się od sytuacji kredytobiorców na własne cele mieszkaniowe. Pociąga to za sobą dodatkowe koszty przy finalnym rozliczeniu z bankiem.
Prywatny inwestor to konsument
Chociaż umowom kredytów waloryzowanych kursami walut obcych można zarzucić również naruszanie przepisów obowiązujących wszystkie podmioty, nie tylko konsumentów (sprzeczność z Prawem bankowym, sprzeczność z tzw. zasadami współżycia społecznego), to niewątpliwie orzecznictwo ugruntowało się na zarzucie tzw. abuzywności klauzul przeliczeniowych w tych umowach. Przepisy o klauzulach abuzywnych stosujemy natomiast tylko w relacjach przedsiębiorca-konsument.
Pojawił się zatem dylemat – czy osoby, które kupują jedno mieszkanie, ale stricte w celach inwestycyjnych, tj. z zamiarem wynajmowania i osiągania na tej drodze dodatkowego dochodu, albo odsprzedania z zyskiem, nadal działają w celach prywatnych.
Czy taka inwestycja może się równać byciu przedsiębiorcą na rynku nieruchomości?
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Wprost.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
