12 tys. nauczycieli na ulicach Warszawy

12 tys. nauczycieli na ulicach Warszawy

Dodano:   /  Zmieniono: 8
Około 12 tys. nauczycieli i pracowników oświaty brało udział w piątek w manifestacji zorganizowanej przez Związek Nauczycielstwa Polskiego. Protestujący domagają się 50-proc. wzrostu płac zasadniczych nauczycieli. MEN odpowiada, że zaproponowane podwyżki to wszystko na co stać w tym roku budżet.

 

ZNP chce, by płaca zasadnicza nauczycieli stażystów, czyli rozpoczynających pracę w zawodzie, wzrosła o 600 zł brutto, a nauczycieli dyplomowanych, czyli na najwyższym stopniu awansu zawodowego, o 1100 zł brutto. Tymczasem MEN proponuje wzrost odpowiednio o 200 zł brutto i 185 zł brutto.

ZNP domaga się także: utrzymania możliwości przechodzenia przez nauczycieli na wcześniejsze emerytury, upowszechnienia wychowania przedszkolnego wraz z przejęciem przez budżet państwa kosztów prowadzenia przedszkoli publicznych (obecnie samorządy finansują je ze swoich dochodów własnych), rezygnacji z planów wprowadzenia tzw. bonu oświatowego i likwidacji kuratoriów oświaty oraz powołania Krajowej Rady Edukacyjnej z udziałem partnerów społecznych.

Protestujący, którzy wyruszyli z okolic Torwaru, przeszli pod Kancelarię Prezesa Rady Ministrów, Ministerstwo Edukacji Narodowej i Sejm, gdzie składali petycje. Nieśli z sobą flagi związkowe oraz transparenty, na których można przeczytać m.in.: "Przed wyborami pełne usta, po wyborach kasa pusta", "Kto obiecuje i nie daje z ministerstwem się rozstaje" i "Nauczyciel też człowiek, chce godnie żyć". Używali gwizdków, skandowali m.in. "Polskie dzieci uczyć chcemy - do Irlandii nie jedziemy". Z megafonów było słychać hymn ZNP napisany na początku XX wieku na melodię "Warszawianki".

W petycji do premiera Donalda Tuska ZNP zwrócił się z prośbą o pilne spotkanie i podjęcie rozmów ze związkowcami. "Panie premierze, rozumiemy, że kampania wyborcza kieruje się swoimi prawami, ale to przede wszystkim pan sprawił, że uwierzyliśmy, że ktoś rzeczywiście chce zatroszczyć się o nauczycieli, że deklaracje, które padły o poprawie sytuacji finansowej nauczycieli w spotach reklamowych Platformy Obywatelskiej nie były gołosłowne" - czytamy w petycji.

Związkowcy zwracają w niej uwagę także, że zaproponowane podwyżki płac nie są satysfakcjonujące dla środowiska oświatowego, w dalszym ciągu sytuują nauczycieli w grupie zawodów o najniższych dochodach i nie stwarzają szansy młodym nauczycielom na godną egzystencję.

Z delegacją związkowców spotkał się szef doradców premiera Michał Boni. Jak poinformował prezes ZNP Sławomir Broniarz po tym spotkaniu, w połowie lutego rząd ma przedstawić stronie związkowej propozycje dotyczące emerytur nauczycieli w przyszłości. Dodał, że związkowcy liczą, że będzie możliwa dyskusja nad projektowanymi rozwiązaniami.

Obecny rok jest ostatnim, kiedy nauczyciele mogą przejść na wcześniejsze emerytury bez względu na wiek, jeśli mają 30 lat stażu pracy, w tym 20 lat pracy w oświacie, lub 25 lat stażu pracy, w tym 20 lat w szkolnictwie specjalnym.

Minister edukacji Katarzyna Hall, wyraziła nadzieję, że jej piątkowe spotkanie w MEN z przedstawicielami protestujących miało charakter merytoryczny. Jak powiedziała dziennikarzom, wśród postulatów przedstawionych przez ZNP są takie, które resort już realizuje. Wymieniła m.in. przygotowany przez MEN projekt rozporządzenia w sprawie wynagrodzenia nauczycieli pracujących przy ustnych maturach, a także regulacje dotyczące monitoringu w szkołach.

"Przedstawiliśmy jeszcze raz sytuacje związane z tegorocznymi podwyżkami płac dla nauczycieli, aby było jasne, że ten rząd naprawdę dołożył starań i bardzo zwiększył nakłady zapisane w budżecie na ten cel" - powiedziała. Hall podkreśliła, że w projekcie budżetu planowany był wzrost subwencji oświatowej o 3,3 proc. "Rząd dokonał cudu potrojenia tego. Dzięki determinacji pana premiera i pozostałych ministrów uzyskaliśmy wzrost o 10 proc." - podkreśliła.

Pytana dlaczego nie wyszła do manifestujących, którzy skandowali: "Zapraszamy, wciąż czekamy", "Jest nam zimno", "Hall wyjdź do nas", odpowiedziała, że "trudno rozmawia się nawet z tysiącem" osób dlatego zaprosiła do środka delegację protestujących.

W Sejmie na ręce marszałka Bronisława Komorowskiego protestujący złożyli propozycję inicjatywy obywatelskiej mającej na celu obniżenie wieku obowiązku szkolnego z 7 do 6 lat oraz finansowania przedszkoli z subwencji oświatowej, a nie jak dotąd z dochodów własnych samorządów. Z protestującymi związkowcami ZNP spotkali się posłowie klubu parlamentarnego Lewica i Demokraci.

Prezes ZNP uznał piątkową manifestację uznał za udaną i rokującą nadzieję na owocną współpracę z rządem. Owocne, jego zdaniem, były spotkania z Michałem Bonim i Katarzyną Hall.

Decyzja o dalszych działaniach Związku Nauczycielstwa Polskiego w tym o ewentualnej kontynuacji protestów zapadnie w najbliższych tygodniach - poinformował Broniarz. "W poniedziałek zbiera się prezydium zarządu związku, które będzie miało za zadanie ocenić to, co się dzisiaj działo. Następnie w ciągu najbliższych tygodni będziemy obserwować postęp prac w zakresie systemu wynagradzania, będziemy też oczekiwać na propozycje rozwiązań emerytalnych" - powiedział Broniarz.

Jak powiedział Andrzej Browarek z zespołu prasowego Komendy Stołecznej Policji demonstracja przebiegała bardzo spokojnie. "Zabezpieczało ją kilkuset policjantów. Nie odnotowaliśmy żadnych incydentów" - dodał. Liczbę uczestników manifestacji podali tylko jej organizatorzy.

Obecnie w pięciu województwach trwają ferie zimowe, w szóstym rozpoczynają się od soboty.

ab, ss, pap

 8
  • tak samo potrzebująca   IP
    Niech nauczyciele powiedzą prawdę ile zarabiaja, ich średnie wynagrodzenie to 3500-4000 brutto za 18 godzin tygodniowo!, już dłużej nie można słuchać ich narzekań, a potrzeby mamy wszyscy podobne, do roboty \"wykształciuchy\"!
    • dziamdziak@gmail.uk   IP
      Chcieliście cudów sfrajerowani belfrzy to raczej uderzcie do jakiegoś biskupa- oni wiedzą zkąd wziąć kasę i nie płacić podatków
      • młoda   IP
        jestem uczennicą i tylko mi szkoda że nauczycie protestują w ferie zimowe a nie w roku szkolnym.
        Bo nauczyciele już tacy są szkoda im pewne czasu marnować w roku szkolnym i wolą nas męczyc niczego nie odpuszcza o wszystkim pamiętają (zawsze wiedza z czego zapytać w szkole).
        • Beata   IP
          po co manifestować wystarczy iść w ślady pielegniarek :
          -zamknąć przedszkola na pewien czas,przecież dzieci mają rodziców niech im zapewnią opiekę
          -nie przeprowadzać egzaminów -bo po co męczyc dzieci
          -nie organizować niepłatnych zajęć pozalekcyjnych-przecież rodzice sami mogą pomagać pociechom w nauce
          -nie organizować kół zainteresowań przaecież jest bogata gama zajęć płatnych w miastach
          -aha i nasze dzieci niech uczą głusi niedołężni ludzie -bo takich \"dzieci lubią najbardzaiej...\"
          i może władze zrozumieją , że godzenie w nauczycieli tak naprawdę godzi w młode pokoplenie Polaków
          • bożena   IP
            państwo finansowaniem szkół obarcza gminy przy małym wsparciu budżetu państwa gminy nie podołają ich kondycja też jest kiepska-a wychowanie i nauka to ważna rzecz -dzieci miast wsi i miasteczek powinny mieć równe szanse edukacyjne.Państwo powinno dbać o przedszkola i szkoły wszystkich szcaebli bo to przyszłość naszego narodu.Szkoły powinny być państwowe gdyż wielu zdolnych ludzi o wielkich możliwościach pochodzi z rodzin niezamożnych.Nauczycieli należy właściwie motywować do pracy bo dla nich dobro wychowanka jest rzeczywiście najważniejsze.Dotychczasowe straiki oświaty były tak naprawde papierowe , gdyż szkoły i przedszkola były czynne i zapewniały całkowitą opiekę uczniom organizując im zajęcia wychowawcze.Nauczyciele do tej pory nigdy nie pozostawili dzieci samym sobie i dlatego władze znając ich zachowanie nie biorą poważnie ich sygnałów ostrzegawczych.

            Czytaj także