Kinga Duda w niedzielę spowodowała wypadek na trasie ekspresowej S7. W okolicy Kielc jej Jaguar wypadł z drogi i wbił się w bariery energochłonne. 31-latce szczęśliwie nic się nie stało, nie ucierpiał też żaden inny kierowca. Policja zapewniała, że kobieta była trzeźwa w momencie kolizji.
Wypadek Kingi Dudy. Skończyło się na pouczeniu
W rozmowie z Wirtualną Polską policjanci potwierdzili, że córka byłego prezydenta nie została nawet ukarana mandatem. – Policja zdecydowała się zakończyć sprawę tej kolizji na pouczeniu kierującej – oznajmiła podkom. Małgorzata Perkowska-Kiepas, rzeczniczka prasowa Komendy Miejskiej Policji w Kielcach.
Był policjant ocenia sprawę Kingi Dudy
W sieci pojawiły się pytania o taką decyzję i sugestie, że zareagowano łagodnie, ponieważ chodziło o córkę polityka. Były rzecznik prasowy Komendanta Głównego Policji Mariusz Sokołowski skomentował dla WP zdarzenie oraz reakcję swoich kolegów po fachu.
– Nie ma jednego rozwiązania. Czasem sprawy kończą się mandatem, czasem skierowaniem do sądu wniosku o ukaranie, a czasem pouczeniem. Policjant na drodze ma możliwość zdecydowania, jakiego rodzaju sankcje zastosuje – zaznaczał na wstępnie. Dodawał, że tamtego dnia padał deszcz, a nawierzchnia była śliska.
Oczywiście kierowca zgodnie z przepisami ruchu drogowego musi dostosować prędkość do warunków, by uniknąć niebezpiecznych zdarzeń na drodze. Rozmówca WP stwierdził, że „możemy się domyślać, jaka była prędkość”. Ostatecznie jednak nie było dowodu w postaci nagrania. Służby zresztą interesują się takimi kwestiami tylko, gdy mowa jest o wypadku z poważniejszymi konsekwencjami.
Jak wyjaśniał Sokołowski, w sprawach mniejszej wagi, przy wykroczeniach zwykle „policjanci przyjmują, że osoba uczestnicząca w takim zdarzeniu i tak ponosi konsekwencje finansowe w postaci kosztów naprawy pojazdu”.
Czytaj też:
Groźny incydent na Lubelszczyźnie. Próba wykolejenia pociągów Czytaj też:
Znany muzyk usłyszał zarzut. Prokuratura podjęła decyzję
