Marcin Matczak w najnowszym komentarzu politycznym analizie podał sytuację w Trybunale Konstytucyjnym. W nocy z piątku na sobotę (z 30 na 31 października) pod budynkiem TK zebrał się tłum ludzi, który za bezprawne uznaje zarządzenie ws. zawieszenia w wykonywaniu obowiązków służbowych (byłego) prezesa sądu – Bogdana Święczkowskiego. Funkcję szefowej TK pełni tymczasowo Anna Korwin-Piotrowska – sędzia nieuznawana jest przez polityków Prawa i Sprawiedliwości. Powód? Złożone przez nią ślubowanie miało być nieskuteczne (wszak ceremonia odbyła się, ale zabrakło na niej prezydenta Karola Nawrockiego, więc się nie liczy – twierdzi PiS).
W nowym nagraniu, opublikowanym 3 listopada (we wtorek), ekspert zaczął od przypomnienia, kto – według prawa – może zawiesić sędziego w obowiązkach. Matczak widzi tu pewien zasadniczy problem.
Marcin Matczak: Sędziego, także prezesa, odwołać może tylko minister
– By zawiesić (...) s. Święczkowskiego trzeba być albo prezesem [TK – red.], albo ministrem sprawiedliwości. Dlatego ja początkowo napisałem [chodzi o jeden z wpisów na platformie X, w którym Matczak komentował piątkowe zawieszenie dotychczasowego szefa TK – red.], że to być może [Waldemar] Żurek go zawiesił, bo przecież on – Święczkowski – jest prezesem sądu. Przepis mówi, że zrobić może to minister. Dlatego już tutaj jest problem. (...) [Zawieszenie Święczkowskiego przez Żurka – red.] byłoby nie do pomyślenia, bo minister nie może ingerować w sytuację członków trybunału, którzy podlegają tylko konstytucji w zakresie wykonywania urzędu. Byłaby to ingerencja władzy wykonawczej. No ale właściwie wprost z tego przepisu, który został przywołany, wynika, że jeżeli chce się zawiesić prezesa sądu, (...) to musi to zrobić min. Żurek. No ale nie – zrobiła to Anna Korwin-Piotrowska. Czyli jako kto? Nie mogła tego zrobić jako zwyczajny sędzia – musiała to zrobić jako działająca prezes sądu. I tak byłby wtedy problem, no bo jeśli ona jest prezesem, a Święczkowski nie, to okej – ale jak ona się stała tym prezesem TK? – zastanawia się Matczak.
Zdaniem eksperta – najpierw powstać musiała „niemożność”. – A ta powstała z zawieszenia. (...) Moim zdaniem znaleziono przepis, który wydawało się, że się nadaje – i w związku z tym, na jego podstawie zrobiono rzecz bardzo, bardzo poważną. Odsunięto sędziego TK od wykonywania funkcji. Żebyście mnie dobrze zrozumieli – uważam, że s. Święczkowski jest najgorszym kandydatem na prezesa sądu konstytucyjnego. Ale jest nim. Został powołany. I nie możemy robić precedensów, bo za chwilę one się zemszczą – ostrzegł Matczak, podają przykład.
Jeśli w przyszłości, po Koalicji Obywatelskiej, władzę przejąłby znowu PiS, przepis ten mógłby być wykorzystywany w ten sam sposób – wówczas odwołani zostaliby jednak sędziowie wybrani przez KO.
Czytaj też:
Rozbrajająca otwartość senatora PiS ws. Trybunału Konstytucyjnego. Polityk się zapomniał? Czytaj też:
Tusk przestrzega uczestników sporu o TK. „Żeby nie robili za użytecznych idiotów”
