Radziszewska pełnomocnikiem rządu ds. równego statusu

Radziszewska pełnomocnikiem rządu ds. równego statusu

Dodano:   /  Zmieniono: 9
Fot. J. Marczewski/Wprost
Elżbieta Radziszewska będzie pełnomocnikiem rządu ds. równego statusu prawnego - zapowiedział premier Donald Tusk. Formalne powołanie ma nastąpić po powrocie premiera z wizyty w USA.

Radziszewska będzie pełniła tę funkcję w randze sekretarza stanu.

Premier podkreślił podczas briefingu, że członkowie Rady Ministrów długo zastanawiali się nad potrzebą powołania pełnomocnika rządu ds. równego traktowania.

"To sformułowanie zaczerpnięte jest z nazewnictwa europejskiego, ale to nazewnictwo ma swoje uzasadnienie. Mówimy dzisiaj o równym traktowaniu ludzi, obywateli względem prawa, ale także o równym traktowaniu przez urzędy w praktyce życia codziennego ludzi nie tylko ze względu na płeć, ale także wszystkie inne dystynkcje: rasę, poglądy, wyznanie, wiek" - powiedział premier.

"Obszar spraw, waga, jaką przywiązuje się do tych spraw w Unii Europejskiej, (...), oczekiwania rozmaitych środowisk, aktywnie działających w tej przestrzeni - to wszystko skłoniło nas do wspólnej razem z panią Elżbietą Radziszewską decyzji o powołaniu takiego pełnomocnika" - dodał Tusk.

Z kolei Radziszewska zadeklarowała, że chce współpracować z wieloma środowiskami, m.in. ministrami odpowiedzialnymi za sprawy społeczne, zdrowie, kwestie gospodarcze, oraz z organizacjami pozarządowymi i mediami.

Pełnomocnik podkreśliła, że zależy jej również na współpracy z politykami innych opcji. "Chciałabym wykorzystać to, co zrobiono przez kilkanaście lat. Chciałabym także, aby polityka równościowa, ważna dla każdego człowieka, była kontynuowana. Dlatego zależy mi na porozumieniu politycznym " - powiedziała.

Jak dodała, objęcie tego urzędu to wyzwanie, ponieważ w Polsce jest wiele zaniedbań dotyczących równego statusu. "Korzystając z dobrych wzorców krajów unijnych mam nadzieję, że uda nam się osiągnąć standardy europejskie" - mówiła.

"Nic nie jest tak trudne jak zmiana pewnych uprzedzeń, tradycji i tego co jest w mentalności ludzkiej, a takie ogromne zadanie czeka nas przez najbliższe lata" - oceniła.

Jako jedno z zadań Radziszewska wymieniła dążenie do tego, aby kobieta i mężczyzna mieli w rodzinie równe prawa. Dodała, że chodzi o umożliwienie kobietom godzenia życia rodzinnego z życiem zawodowym.

"Warto przytoczyć mocne słowa ojca Macieja Zięby, który pod koniec ubiegłego roku powiedział, że kulturę samczą trzeba zmienić na kulturę wrażliwości" - mówiła Radziszewska.

Ponadto premier poinformował, że trwają prace nad projektem ustawy o równym traktowaniu. Radziszewska wyraziła nadzieję, że ustawę uda się uchwalić do końca roku.

Radziszewska z wykształcenia jest lekarką, w gabinecie Platformy odpowiada za sprawy kobiet i rodziny. Posłanka III, IV, V i VI kadencji Sejmu, m.in. w komisji rodziny i praw kobiet.

Urząd pełnomocnika rządu ds. równego statusu kobiet i mężczyzn został stworzony w grudniu 2001 r. przez ówczesnego premiera Leszka Millera. W czerwcu 2002 r. kompetencje zostały rozciągnięte na przeciwdziałanie dyskryminacji ze względów innych niż płeć. Jako pierwsza urząd ten sprawowała Izabela Jaruga-Nowacka z Unii Pracy. W 2004 r. pełnomocnikiem została Magdalena Środa.

W czerwcu 2005 r. Sejm odrzucił senacki projekt ustawy o o równym statusie kobiet i mężczyzn oraz o przeciwdziałaniu dyskryminacji. Projekt mówił, że zasada równych praw kobiet i mężczyzn podlega ochronie prawnej. Wyróżniał dyskryminację bezpośrednią - gdy ktoś ze względu na rasę, płeć, wiek lub z innych względów jest gorzej traktowany, a także dyskryminację pośrednią - gdy pozornie neutralny przepis, warunek lub praktyka może doprowadzić do niekorzystnej sytuacji dla osób dyskryminowanych. W miejsce instytucji pełnomocnika rządu ds. równego statusu kobiet i mężczyzn w projekcie proponowano Urząd ds. Równego Statusu Kobiet i Mężczyzn oraz Przeciwdziałania Dyskryminacji. Jego prezesa powoływałby premier na 5-letnią kadencję.

W listopadzie 2005 r. ówczesny premier Kazimierz Marcinkiewicz zdecydował o likwidacji urzędu, a zadania pełnomocnika przekazano wówczas do resortu pracy i polityki społecznej.

O reaktywowanie urzędu apelowały do premiera m.in. organizacje feministyczne i Partia Kobiet.

ab, ss, pap

 9

Czytaj także