Prezydenci Polski i Ukrainy o rozwiązaniu problemu dostawy gazu

Prezydenci Polski i Ukrainy o rozwiązaniu problemu dostawy gazu

Dodano:   /  Zmieniono: 1
Prezydent Ukrainy Wiktor Juszczenko zapewnił w Wiśle, że strona ukraińska nie podejmowała żadnych działań mających na celu zablokowanie dostaw rosyjskiego gazu do Europy. Jak oświadczył, ukraińska strona "nie zakręcała żadnego technologicznego kurka".

"(...) Te wszystkie punkty przesyłu gazu znajdują się de facto na terytorium Rosji i Ukraina nie ma dostępu ani do kurków, ani innych ośrodków, które by  ograniczyły dostawy gazu. My mamy na tych punktach jedynie przedstawicieli, którzy formalnie zapisują wszystkie dane techniczne dotyczące dostaw gazu" -  powiedział prezydent Ukrainy na konferencji prasowej po spotkaniu z prezydentem Lechem Kaczyńskim.

Juszczenko podkreślił także, że Ukraina nie dokonała nielegalnego poboru gazu z sieci "ani jednego metra sześciennego". "Nie przyjmujemy żadnych pretensji dotyczących tych zarzutów" - mówił.

Prezydent Ukrainy oświadczył również, że Ukraina w całości rozliczyła się z  Rosją za gaz, który został przez Kijów zużyty w listopadzie i grudniu.

L. Kaczyński poinformował, że Juszczenko przedstawił mu koncepcję związaną z  "techniczną umową", która umożliwiłaby jak najszybsze ponowne przekazywanie gazu do Unii Europejskiej.

Według polskiego prezydenta, "nie pierwszy raz w Europie i Polsce mamy do  czynienia z pewnym informacyjnym zamieszaniem". Jak mówił, jest w interesie Ukrainy i Polski, aby "czysta prawda wyszła na jaw". "Niczego więcej nie  potrzebujemy" - dodał.

Gazprom wstrzymał dostawy gazu na Ukrainę 1 stycznia. W ciągu kilku dni dostawy rosyjskiego gazu przez Ukrainę zostały całkowicie wstrzymane m.in. do  Bułgarii, Grecji, Macedonii i Chorwacji.

We wtorek, kilka godzin po odkręceniu kurków rosyjski Gazprom oświadczył, że  Ukraina zablokowała wszystkie działania związane z tranzytem gazu do Europy. Ukraiński Naftohaz przyznał, że nie odbiera gazu, gdyż warunki przesyłu gazu przez Rosjan są nie do zaakceptowania.

Juszczenko oświadczył, że jeśli rosyjscy partnerzy mają jakiekolwiek zarzuty dotyczące nielegalnego poboru gazu przez stronę ukraińską, to niech zwrócą się do sądu arbitrażowego, żeby rozpatrzył tę sprawę.

Jednocześnie zaznaczył, że strona ukraińska odpowiedzialnie odnosi się do  swoich zobowiązań wobec przyjaciół w Europie, do których jest przesyłany gaz.

Prezydent Juszczenko przytaczał dane, z których wynika, że między 1 a 6 stycznia Gazprom dostarczył na Ukrainę 1,488 mld m sześc. gazu.

Z tego - jako gaz technologiczny - wykorzystano 126 mln m sześc. Z Ukrainy wypłynęło natomiast 1,435 mld m sześc. gazu, co oznacza, że ponad 74 mln m sześc. pochodziło z zasobów własnych Ukrainy.

"W ten sposób chcieliśmy pokazać solidarność, odpowiedzialność Ukrainy wobec partnerów zachodnich" - powiedział, dodając że obecnie Ukraina z własnych zapasów dostarcza gaz do Mołdawii i Bułgarii.

Juszczenko zaznaczył zarazem, że 1 stycznia prawie cała wschodnia część Ukrainy pozostała bez dostaw gazu.

"Cały system transportowania gazu został zaprojektowany do przesyłania gazu ze Wschodu na Zachód. Kiedy Rosja zatrzymała dostawy na Ukrainę, w wielkim niebezpieczeństwie znalazła się cała wschodnia cześć kraju. (...) Ukraina była zmuszona zmienić kierunek przepływu gazu, aby zabezpieczyć wschód, dostarczając gaz z magazynów na Ukrainie zachodniej. W takim trybie system pracuje także dziś. (...)" - powiedział ukraiński prezydent.

Podkreślił, że system przesyłu może pracować tylko w jednym kierunku, albo ze  wschodu na zachód, albo odwrotnie. "Ten system nie może pracować według modelu mieszanego. Dlatego, aby zabezpieczyć dostawy gazu przez system ukraińskich gazociągów, Rosja powinna wznowić dostawy gazu do Unii Europejskiej, jak to  zostało uwzględnione w kontraktach z partnerami europejskimi" - powiedział Juszczenko.

"Jeśli mówimy, że w ciągu doby z Ukrainy wychodzi średnio 300-310 mln m sześc. gazu, to Rosja powinna taką samą ilość gazu zaproponować, by mógł on trafiać do państw europejskich. Rosja proponuje tylko 72 mln m sześc. - nie ma  technicznych możliwości, by umożliwić zamianę kierunku przesyłu"- dodał.

Juszczenko podkreślił, że jeśli Rosja zaproponuje 310 mln m sześc. gazu dla  Europy, to Ukraina bez żadnych kontraktów i dodatkowych płatności, dostarczy.

Oświadczył też, że Ukraina oczekuje od Rosji "bez żadnych warunków" dostarczenia do jej wschodniej granicy ilości gazu zakontraktowanego przez inne państwa europejskie.

"Jeżeli istnieje polityczna wola przekazywania całej ilości zakontraktowanego gazu przez Rosję na wschodnią granicę Ukrainy to nie ma problemów z jego przekazywaniem na Zachód" - mówił prezydent Ukrainy.

Zaznaczył, że jego kraj postuluje rozpoczęcie rozmów na temat technicznych warunków dostarczania z Rosji na Ukrainę 50-55 mld metrów sześć. gazu. z których 12 proc. stanowi tzw. gaz technologiczny.

Wezwał także do bezzwłocznego rozpoczęcia rozmów w sprawie podpisania kontraktu na tranzyt gazu rosyjskiego do odbiorców europejskich w 2009 r.

Juszczenko mówił również o cenach gazu. Ofertę rosyjską - 450 USD na tysiąc m sześc. uznał za "nierynkową". Przytoczył dane, z których wynika, że za tę samą ilość Niemcy płacą 250-280 USD, Białorusini - 180 USD, a Czesi do 300 USD.

Prezydent powiedział, że Ukraina nie może zaakceptować takiej, "nieobiektywnej" ceny. Mówił, że Ukraina musiałaby się zadłużyć, by zapłacić za  gaz, a w konsekwencji oddać część systemu przesyłowego Rosji. "Nie jest to  droga, którą chcemy iść" - podkreślił.

Juszczenko zapowiedział, że Ukraina zwróciła się do Komisji Europejskiej, aby  zbadała okoliczności powstania kryzysu gazowego w dniach 1-7 stycznia b.r. Dodał, że Ukraina poprosiła KE, aby ustosunkowała się do oświadczeń Rosji, że  Ukraina bezprawnie podjęła gaz z systemu transportowego.

Ukraiński prezydent ocenił, że jeżeli Rosja ma dowody na kradzież gazu, powinna zwrócić się do sądu arbitrażowego i wtedy jego kraj "na drodze sądowej" udowodni, że nie jest to prawda.

Obaj prezydenci spotkali się w środę w zamku na Zadnim Groniu w Wiśle -  rezydencji Lecha Kaczyńskiego. W rozmowach uczestniczyli także szefowie dyplomacji Polski i Ukrainy Radosław Sikorski oraz Władimir Ohryzko.

Prezydenci przyjechali do Wisły później niż wynikało to z oficjalnego programu. Dłużej niż przewidywano toczyły się także rozmowy. Konferencja prasowa została opóźniona o ponad godzinę.

pap, keb, ND
 1

Czytaj także