Tuleya pisze o "nocnych czynnościach CBA"

Tuleya pisze o "nocnych czynnościach CBA"

Dodano:   /  Zmieniono: 
Znana jest treść zawiadomienia Tulei (fot.sxc.hu) 
Znana jest treść dokumentu, który sędzia Tuleya przesłał szefom warszawskiej prokuratury oraz CBA. Za zgodą sądu z pismem zapoznał się Maciej Duda z tvn24.pl. W dokumencie sędzia "zawiadamia o zastrzeżeniach dotyczących" prowadzenia przesłuchań przez agentów i prokuratorów, którzy prowadzili sprawę dr. Mirosława G. oraz legalności zatrzymań osób rzekomo zatrzymanych w sprawę kardiochirurga.
Sędzia podkreślił przede wszystkim dwa przypadki przesłuchiwanych kobiet, które skarżyły się na swój stan zdrowia i informowały o swoich przewlekłych chorobach, a mimo to żadna z nich nie została zbadana przez lekarza. "W przypadku Dobiesławy L. oraz Janiny P. może budzić wątpliwości prawidłowość samego zatrzymania. Dobiesława L., która została zatrzymana 19.04.2007 r., jak wynika z protokołu, oświadczyła: »czuję się niezbyt dobrze, mam wyznaczony termin zgłoszenia się do szpitala dnia 1.05.2007 r. w związku z operacją zastawki aortalnej«, natomiast Janina P. poinformowała funkcjonariuszy CBA, że »czuje się źle, boli ją klatka piersiowa, zażywa leki, leczy się na nadciśnienie«. Pomimo tego, żadna z kobiet nie została zbadana przez lekarza" - napisał sędzia Tuleya.

Jedna z kobiet zeznawała jako świadek, druga była oskarżona o wręczenie "nieustalonej kwoty" doktorowi G., jednak została uniewinniona.

Igor Tuleya napisał także o "czynnościach procesowych w porze nocnej", jednak w kwestii szczegółów odsyła do protokołów przygotowanych przez CBA. Wspomina także o przesłuchaniach "w godzinach wieczornych" (także nie podaje godzin i odsyła do protokołów). Tuleya podkreślił, że część spośród świadków mówiła, iż w czasie przesłuchań padały słowa o areszcie wydobywczy,

"Sąd jednoznacznie sygnalizuje, że w toku procesu zarówno część oskarżonych jak i świadków wskazywała, iż w trakcie przesłuchań informowano ich o możliwości zastosowania tzw. >aresztów wydobywczych<" - napisał sędzia. Prowadzący sprawę dr. G. wskazał także, że 19 oskarżonych i 5 świadków zatrzymano "bezcelowo". Powołał się przy tym na art. 247 kodeksu postępowania karnego, który stanowi, że osobę można zatrzymać "jeżeli zachodzi uzasadniona obawa, że nie stawi się ona na wezwanie w celu przeprowadzenia czynności procesowej albo jeżeli zachodzi potrzeba niezwłocznego zastosowania środka zapobiegawczego".

Tuleya napisał, że nie było żadnych przesłanek iż osoby będą próbowały unikać przesłuchań lub mataczyć w sprawie. Ponadro pięcioro spośród nich to były osoby w podeszłym wieku. "Należy podkreślić, że w chwili zatrzymania Henryk J. miał 82 lata (uniewinniony)  Jadwiga J. (także uniewinniona) 78 lat, Lucjan K. (w procesie był świadkiem) 78 lat, Janina P. (uniewinniona) 70 lat, Tadeusz K. (sąd warunkowo umorzył mu sprawę) 76 lat" - uszczegółowił Tuleya.

Tuleya swoje zawiadomienie wysłał w trybie art. 20 par. 2 kodeksu postępowania karnego.

TVN24.pl, ml