Telewizja zniewolona (aktl.)

Telewizja zniewolona (aktl.)

Dodano:   /  Zmieniono: 
Wolność słowa i przekonań dziennikarzy w telewizji publicznej to fikcja, twierdzą w liście do rzecznika praw obywatelskich członkowie Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich w TVP.
"Od działań, talentu i poczucia odpowiedzialności (dziennikarzy) wobec widzów zależy to, co ukazuje się na szklanym ekranie. Dlatego sprawą zasadniczej wagi jest, by ich misja w telewizji, a  w szczególności telewizji, która mieni się publiczną, nie była zakłócona poprzez jakiekolwiek względy pozamerytoryczne. Tymczasem dziennikarze w TVP traktowani są przedmiotowo i poddani stałej presji wynikającej zarówno z niejasnych wewnętrznych układów, jak i z motywów politycznych" - napisali członkowie Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich w Telewizji Polskiej w liście otwartym do rzecznika praw obywatelskich prof. Andrzeja Zolla.

"Rzeczywista wolność słowa i przekonań w instytucji, która ma z  definicji służyć wolności słowa - nie istnieje" - głosi list.

Dziennikarze, których poglądy odbiegają od "poglądów obowiązujących w TVP", lub tacy, którzy mogą być podejrzewani o niezależność sądu i charakteru są dyskryminowani i  odsuwani od pracy. SDP zapewnia, że dysponuje listą dziennikarzy, którzy "bez jasnych i merytorycznych przyczyn byli i są całkowicie odsunięci od pracy" oraz tych, którzy zostali zmuszeni do przejścia na emeryturę, albo "po prostu wyrzuceni".

"Kiedy jeszcze Telewizja Polska była instytucją państwową prześladowanie niezależnych dziennikarzy nazywane było represją polityczną i budziło oburzenie znacznej części opinii publicznej. Dziś, gdy Telewizja Publiczna jest spółką Skarbu Państwa mówi nam się, że to +realizacja uprawnień właścicielskich+ i znikąd nie  możemy oczekiwać pomocy" - czytamy w liście.

Dziennikarze-związkowcy zaznaczają, że taka sytuacja zagraża "podstawowym założeniom misji Telewizji Publicznej i obywatelskiemu prawu do wolności informacji zawartemu w konstytucji". Dodają równocześnie, że wśród ich kolegów "szerzy się atmosfera strachu i serwilizmu".

"Prosimy usilnie pana profesora o zajęcie się tą sprawą i zbadanie wszelkich możliwości oddziaływania na organa władzy publicznej, które są za nią odpowiedzialne" - kończą list dziennikarze TVP.

"Jeśli tak było, krzywdy należy naprawić" - skomentował list rzecznik TVP Jacek Snopkiewicz. Uważa on, że dziennikarze powinni opublikować listę skrzywdzonych oraz podać fakty i okoliczności, w których doszło do nieprawidłowości opisanych w liście.

Wbrew temu co zostało napisane w liście, Snopkiewicz twierdzi, że w TVP obowiązują zasady etyczne zawierające klauzulę sumienia. "Dziennikarz Telewizji Polskiej ma  prawo odmówić wykonania poleceń sprzecznych z jego sumieniem, przekonaniami i zasadami etycznymi". O tym, że w TVP można głosić swoje przekonania świadczy, według niego, fakt wyrażenia tych opinii w liście do prof. Zolla.

Snopkiewicz uważa, że TVP powinna udostępnić rzecznikowi praw obywatelskich materiały pozwalające na analizę sytuacji dziennikarzy w TVP.

em, pap

Czytaj także

 0