Na panienki jeździło się jak do siłowni

Na panienki jeździło się jak do siłowni

Dodano:   /  Zmieniono: 
Jeden z szefów Pruszkowa był wyjątkowym sadystą. Gwałcił, lubił się znęcać. W bestialski sposób; czasami po seksie kobieta miała fizyczne okaleczenia – opowiada o kobietach mafii Jarosław Sokołowski ps. Masa, skruszony gangster mafii pruszkowskiej.

Sylwester Latkowski: Ty swoją kobietę chowałeś w domu, prawda?

Masa: Sama się chowała. Po prostu zawsze stroniła od gangsterki.

A inne kobiety? Jaką rolę odgrywały w polskiej mafii?

Masz na myśli te, które kierowały gangami, czy te, które były potrzebne mafiosom?

„Potrzebne”?

No wiesz, mafioso też człowiek. Gdzieś się musi wyładować…

Mówisz o seksie? O paniach, które były przez mafiosów po prostu „używane”.

Niektóre nawet solidnie.

Co tym kobietom w was, gangsterach, imponowało?

Bogactwo.

Do nich wrócimy. A ile kobiet było w tym świecie ważnymi postaciami?

Zero.

Jak to, a Słowikowa?! [Żona Andrzeja Zielińskiego ps. Słowik, twórcy gangu pruszkowskiego – red.].

No cóż, jaka mafia, takie kobiety.

Musisz przyznać, że ona prowadziła własne interesy. Nie siedziała w kuchni.

To prawda, ale wszystko jest kwestią skali. W mafii pruszkowskiej nie było czegoś takiego jak kobieta mafii w znaczeniu osoby, która odgrywa samodzielną rolę.

Nie dopuszczaliście ich do ważnych spotkań?

Więcej możesz przeczytać w 20/2014 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0

Czytaj także