Szpiegów trzeba szanować

Szpiegów trzeba szanować

Dodano:   /  Zmieniono: 
Bycie agentem to zarówno sztuka, jak i rzemiosło. Dopiero kiedy te dwie rzeczy się połączy, możemy powiedzieć, że mamy szpiega z prawdziwego zdarzenia – przekonują ALEKSANDER MAKOWSKI I VINCENT VIKTOR SEVERSKI, byli oficerowie wywiadu.

Nie obawiacie się pokazywać twarzy?

Makowski: Już nie. Zresztą moja tożsamość została ujawniona w raporcie Macierewicza, brakowało tylko zdjęcia i adresu. Teraz i tak każdy może ustalić moją tożsamość, z Al-Kaidą włącznie.

Co pomyślałeś, jak zobaczyłeś ten raport?

Makowski: Że moi współpracownicy z Afganistanu pomyślą, że ich zdradziłem. Ja tam jeździłem przez dziesięć lat, z grubsza było wiadomo, z kim się kontaktuję. Dlatego dwa miesiące później pojechałem z nimi porozmawiać, wyjaśnić, co się stało.

Severski: Ja również jestem zdekonspirowany przez swoje własne państwo. Akta czynnych oficerów Agencji Wywiadu zostały przekazane do zbioru jawnego IPN. Teraz te papiery latają po Warszawie.

Ale mimo to długo się ukrywałeś. Nie podajesz też prawdziwego nazwiska.

Severski: Ja na początku nie mogłem się oswoić z tym, że jestem osobą publiczną, nie umiałem się pokazać przed kamerą. A pseudonim jest raczej dla zabawy.

Wasze rodziny wiedziały, że jesteście szpiegami?

Więcej możesz przeczytać w 24/2014 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

-
 0

Czytaj także