Szlak bez bomby

Dodano:   /  Zmieniono: 
Czynny jest już szlak z Hali Gąsienicowej na przełęcz Krzyżne w Tatrzańskim Parku Narodowym. W piątek wieczorem saperzy wysadzili znaleziony tam niewybuch bomby lotniczej.
Wbrew obawom saperów z 6. Pomorskiej Dywizji Powietrzno-Desantowej z Krakowa, w bombie nie było już materiału wybuchowego. Prawdopodobnie został wypłukany przez nieszczelności w skorodowanej powłoce.

Na mocno skorodowany cylinder długości 1,5-2 m, przypominający kształtem bombę lotniczą, natknął się kilka dni temu w pobliżu szlaku w Dolinie Pańszczycy jeden z pracowników Tatrzańskiego Parku Narodowego. Szlak na odcinku od Czerwonego Stawu do przełęczy Krzyżne zamknięto. Saperzy zdecydowali, że najbezpieczniej będzie zdetonować znalezisko na miejscu.

Według przedstawicieli parku, wszystko wskazuje na to, że był to niewybuch alianckiej bomby lotniczej z 1944 r. W rejonie grani Fajek oddzielającej Gąsienicową Dolinę od Doliny Pańszczycy 18 września 1944 r. aliancki samolot na skutek awarii musiał pozbyć się ładunku. Uszkodzona maszyna niebezpiecznie traciła wysokość, co groziło jej uderzeniem w górski masyw.

Taternik Jan Krupski, który wraz z towarzyszem był świadkiem tego zdarzenia, wspominał po latach w książce "Stacja końcowa Zakopane": "W pewnej chwili jeden z bombowców mocno zniżył lot, tak że widać było amerykańskie oznaczenia i cały ładunek bomb zrzucił na grań Fajek i okolice Żółtej Przełęczy. Podmuch powietrza był tak silny, że obaj upadliśmy na skały".

Według Krupskiego, dzięki zrzuceniu ładunku samolot zyskał na wysokości i lądował awaryjnie poza Tatrami, na polach torfowych w okolicach miejscowości Podczerwone na Podhalu. Maszyna uległa zupełnemu zniszczeniu, a lotnicy trafili do niemieckiej niewoli.

Po wojnie przez wiele lat w tym rejonie Tatr natrafiano na fragmenty rozerwanych bomb. Swego czasu płetwonurkowie natknęli się na całą bombę wbitą w muł na dnie Czarnego Stawu Gąsienicowego, ale znaleziska nie oznaczono i jego wydobycie okazało się później niemożliwe.

Według innych źródeł alianckie samoloty przelatywały nad Tatrami w celu zbombardowania niemieckich obiektów strategicznych w głębi okupowanej Polski. To tłumaczyłoby duży ładunek bomb przewożony na pokładzie samolotu, który uległ awarii.

em, pap