Stworzyli Pawilon Polski EXPO w Dubaju. „Pytamy nie o to, czy jest sens budować, ale jak budować”

Stworzyli Pawilon Polski EXPO w Dubaju. „Pytamy nie o to, czy jest sens budować, ale jak budować”

Pawilon Polski na EXPO w Dubaju
Pawilon Polski na EXPO w Dubaju Źródło: mat. prasowe
Do klasycznej witruwiańskiej triady: użyteczności, piękna i trwałości, współcześnie dodajemy nowe kryteria odpowiedzialności społecznej, zrównoważonego rozwoju, wrażliwości na kontekst oraz historii. Jedne z najważniejszych wyzwań dzisiejszej rzeczywistości przyświecają zespołowi WXCA. Więcej o roli architekta i przyszłości architektury można dowiedzieć się z rozmowy z Martą Sękulską - Wrońską i Michałem Czerwińskim, architektami z pracowni WXCA, którzy stoją m.in. za Pawilonem Polski EXPO w Dubaju.

Rozmawiała Arletta Liro / OKK

Architektura odciska piętno w środowisku naturalnym i ślad w świadomości odbiorców. Architekt kształtuje nie tylko krajobraz materialny, ale i mentalny…

Michał Czerwiński: W WXCA wszyscy odczuwamy odpowiedzialność związaną z faktem, że architektura, poza tym, że realizuje swoje funkcje programowe, jest również nośnikiem treści. Nasze projekty komunikują wartości, które jako zespół wyznajemy. Wyrażają naszą postawę wobec przyrody i określonych wizji społecznych. Wierzymy, że projektowana przez nas architektura staje się scenerią sprzyjającą rozwojowi pożądanych zjawisk takich jak otwartość, dostępność, współtworzenie i dbałość o otoczenie. W pracowni WXCA podejmujemy się kształtowania ważnych obiektów i przestrzeni publicznych takich jak muzea, teatry, miejsca pamięci, często zlokalizowane w obszarach chronionych, eksponowanych, o wysokich walorach historycznych i przyrodniczych. To są obiekty o ponadlokalnym zasięgu odziaływania, obecne zarówno w przestrzeni fizycznej jak i medialnej. Z tym większą odpowiedzialnością i wrażliwością je tworzymy.

Marta Sękulska - Wrońska: Pawilon Atrialny z Zielonym Dachem - za który niedawno otrzymaliśmy III Nagrodę w konkursie na rozbudowę Muzeum Narodowego w Warszawie - został przez nas pomyślany jako opowieść osnuta wokół równowagi pomiędzy kulturą i naturą. Jego lokalizacja to historyczne założenie parkowe, położone w bezpośrednim sąsiedztwie znakomitego, międzywojennego gmachu muzeum. Pawilon został silnie zintegrowany z otoczeniem.

Całość kompozycji od strony zachodniej, miejskiej, jest bardziej geometryczna, podczas gdy w kierunku skarpy staje się coraz bardziej organiczna i otwarta - wydobywa naturalne, przyrodnicze walory ukształtowania skarpy wiślanej. Nasza propozycja konkursowa obrazowała harmonię wynikającą z połączenia poszanowania dziedzictwa - którym jest gmach muzeum oraz bogatej historii założenia Parku Na Książęcem - ze współczesną interpretacją ekologicznej i społecznej wizji obiektu kultury jako parkowej, dostępnej przestrzeni. Mimo, że plan miejscowy pozwalał na zabudowę powierzchni parku pokaźną kubaturą, my odczytaliśmy przyrodniczy kontekst jako nadrzędną wartość wpisaną w tożsamość miejsca. Postanowiliśmy rozwijać pierwotny zamysł założenia parkowego - twórczo, lecz powściągliwie. W związku z tym zdecydowaliśmy się na rozbudowę w formie pawilonu atrialnego z zielonym dachem – wizualnie zatopionego w zieleni i zlewającego się z nią.

Powstała w ten sposób nowa, wyrazista jakość przestrzeni, która nie konkuruje, a wręcz eksponuje oryginalny, historyczny gmach poprzez podkreślenie jego symetrycznej kompozycji za sprawą osiowo usytuowanego, nowego wejścia. W tej koncepcji zwróciliśmy również uwagę na długofalowe perspektywy rozwoju uwzględniając planowane, przyszłe rozbudowy podziemia zabytku na całej jego powierzchni. Planuje się bowiem, że pod dzisiejszymi dziedzińcami powstaną wielkoprzestrzenne sale ekspozycyjne wzorem Luwru, podczas gdy od strony Alej Jerozolimskich może się pojawić kolejne wejście prowadzące bezpośrednio do nowej, podziemnej części. Stworzyliśmy więc wyrazistą formę, która wyraża naszą wizję organicznego połączenia architektury z zielenią i szacunku do historii z ekologią. Ten projekt jest przykładem tego, że nie zawsze architektura musi być bardzo widoczna, by zaistnieć, np. w wyrazistej, choć nietypowej, parkowej formie.

Jakie ważne społecznie idee szerzycie językiem architektury?

MCZ: Ważne są dla nas idee integracji, otwartości, dostępności, budowania poczucia współodpowiedzialności i troski o otoczenie. Taką odpowiedzialność kształtuje się np. poprzez doświadczanie uczestnictwa i współtworzenia w przestrzeni sprzyjającej organizacji warsztatów, debat czy interaktywnych instalacji rekreacyjno-edukacyjnych. Poprzez dbałość o odpowiednie rozwiązania przestrzenne i programowe chcemy zwiększać dostępność oraz otwartość architektury na różne grupy użytkowników – w różnym wieku, z różną sprawnością ruchową etc. Innymi słowy: dobra architektura czy szerzej - przestrzeń to taka, z której bez przeszkód korzystają grupy mieszane, na przykład dziadkowie z wnukami, gdzie tego samego wejścia używają osoby w pełni sprawne i niepełnosprawne, tej samej wystawy w muzeum doświadczają wspólnie osoby z różnymi predyspozycjami i możliwościami poznawczymi związanymi z wiekiem, edukacją, sprawnością intelektualną czy przynależnością do określonej kultury i grupy językowej. Wierzymy, że dla budowania społeczności istotne jest, żebyśmy wszyscy mogli odbierać i uczestniczyć w naszej wspólnej przestrzeni, każdy na miarę swoich możliwości…

MSW: …Kreowanie wspólnoty w oparciu o dialog, empatię, partnerstwo. Zrozumienie potrzeb mieszkańców oraz otoczenia, przyrodniczego i urbanistycznego. Z takim nastawieniem, wrażliwością na kontekst, staramy się interpretować dzisiejszy świat i odpowiadać projektami na potrzeby. Architektura, z jednej strony, odzwierciedla wartości istotne w danej kulturze czy społeczności, a z drugiej wykorzystuje potencjał kształtowania i nakierowywania użytkowników na te wartości. Mamy moc kreacji i chcemy jej używać!

MCZ: Przy czym nie działamy w pustce. Architektura to nie tyle tworzenie, ile przetwarzanie. Architekt zawsze działa w miejscu, gdzie zasoby już istnieją, również w otoczeniu, które odbieramy jako naturalne. Ziemia, kamień, drewno to zasoby, z których budujemy wytwarzając mniej lub bardziej przetworzone materiały budowlane. Dzisiaj, gdy coraz lepiej rozumiemy znaczenie zrównoważonego rozwoju, na każdym etapie projektowania analizujemy wpływ budowania na środowisko. Rozważamy, na ile trzeba sięgać po wysoko przetwarzane materiały, jeśli w formie nisko przetworzonej kosztują mniej - nas i środowisko. Jak bardzo potrzebujemy projektować nowe budynki, a w jakim stopniu możemy odnaleźć czy wydobyć wartość z już istniejących?

Na naszych oczach zmienia się definicja dziedzictwa. Obok niezaprzeczalnych zabytków, XIX - wiecznych czy przedwojennych, mamy do czynienia z architekturą, która stanowi wartość nie za sprawą jakości artystycznej, ale dlatego, że już istnieje. Rolą architekta jest znalezienie rozwiązania, które pozwoli uratować te budynki, a tym samym oszczędzić środowisko …

MCZ: Rzeczywiście wzrastają potrzeby związane z gospodarowaniem już istniejącą zabudową. A dla architekta kluczowe stają się takie pojęcia jak ekologia i cyrkularność w gospodarowaniu zasobami. Poszukujemy rozwiązań, które zwiększają możliwości recyklingu, regeneracji i rozwoju istniejącej zabudowy, tym samym niwelując koszty środowiskowe związane z wielokrotnym burzeniem, budową, eksploatacja wciąż nowych zasobów materiałowych i energetycznych. Kolejnym kluczowym pojęciem jest adaptatywność (elastyczność). Co ważne, nie dotyczy ona tylko nowoprojektowanych obiektów. Ważne jest, aby dostrzegać potencjał adaptacji w istniejących tkankach i strukturach, takich jak tradycyjna szkieletowa architektura drewniana - stanowiąca system, który można łatwo adaptować - czy miejskie kamienice o „modułowej”, komórkowej strukturze, podatnej na przebudowy. Duże możliwości dają technologie integrujące drewno klejone czy szkielety stalowe umożliwiające konstruowanie lekkich nadbudów istniejących budynków lub wzmacnianie ich. W szerszym, urbanistycznym ujęciu pozwala to na densyfikację śródmiejskiej zabudowy, co jest bardzo korzystne w kontekście zapobiegania niekontrolowanemu rozlewaniu się miast.

MSW: W WXCA zadajemy sobie pytanie nie o to czy jest sens budować, ale jak budować. Jednym z naszych projektów, podejmujących wyzwanie udzielenia odpowiedzi jest Pawilon Polski EXPO w Dubaju. Stanowił on opowieść i zarazem promocję długofalowego, wieloaspektowego planowania życia architektury. Uwzględniającego trwałość i cały cykl życia budynku oraz zastosowanych w nim materiałów, jak również optymalizację wykorzystania energii. Konkursową ideą było zrealizowanie obiektu w technologii prefabrykacji drewnianej, z surowca z upraw certyfikowanych, na konstrukcji stalowej – również prefabrykowanej i skręcanej - po to, żeby umożliwić łatwy montaż, demontaż i ponowny montaż obiektu po zakończeniu wystawy w innej lokalizacji, na przykład w Polsce.

Czyli już na etapie projektu uwzględniacie zarówno fakt, ile kosztuje wyprodukowanie i skąd pochodzą materiały, np. drewno jak i to, co się z nim stanie w przyszłości?

M.CZ: Dzisiaj relatywnie nowe jest myślenie o kosztach ekologicznych, ale architekt przyszłości będzie je uwzględniał. W Europejskim Centrum Edukacji Geologicznej w Chęcinach użyliśmy kamienia, który wydobyliśmy „na placu budowy” i standardowo mógłby on być wywieziony jako odpad budowlany. My odnaleźliśmy jednak naturalne piękno w surowym, nieregularnym, kamieniu, który organicznie wkomponowaliśmy w elewacje. Nieco subtelniejszym przykładem jest użycie naturalnego materiału w postaci zwykłych, nieprzetworzonych desek - także tych niższej klasy - w Pawilonie Polski EXPO. Postanowiliśmy, że nie będziemy ich rygorystycznie selekcjonować, ponieważ nie chcemy, żeby parametry estetyczne takie jak nieregularne, lokalne przebarwienia albo wielkość usłojenia obniżały efektywność użycia surowca zwiększając straty materiałowe. To drobny gest, który jest jednak dla nas bardzo ważny, gdyż ma na celu oswajanie odbiorców z pięknem naturalnego, a więc niedoskonałego materiału.

Zaczynamy wreszcie akceptować i doceniać prawdziwość, a co za tym idzie także brak perfekcji, materiału podobnie jak otwieramy się na przykład na ciałopozytywność?

M.CZ: Trafna analogia! Czasami trzeba ograniczyć kosztowne zabiegi i procesy upiększające, i dostrzec wartość w nieprzetworzonym pięknie. Bo odrzucając wszelkie formy odbiegające od wyidealizowanych wizerunków coraz bardziej oddalamy się od autentyczności natury. Starajmy się myśleć w ten sposób w odniesieniu zarówno do materiałów jak i szerzej – do wyboru wszelkich zastosowanych rozwiązań architektonicznych i technicznych.

MSW: Dzisiaj mamy do dyspozycji niezliczone technologie, od starożytnych po bardzo nowoczesne. Co nie znaczy, że musimy wszystkich używać. Czasami poprzez mądre, proste projektowanie możemy wyeliminować na przykład konieczność użycia bardzo drogich i kosztownych dla środowiska rozwiązań związanych z nadmiernie rozbudowaną wentylacją mechaniczną czy ogrzewaniem. Przyszłość architektury widzimy jako bazującą na myśleniu o tym, jak ograniczać niepotrzebne technologie. Wszystkie decyzje architektoniczne mają dzisiaj znaczenie, nie tylko te dotyczące subiektywnie ładnej albo nieładnej formy. To, jak zmienia się krajobraz architektury i jej system wartości widać w najważniejszych nagrodach przyznawanych na świecie, takich jak nagroda Pritzkera, która jest „Oskarem architektury”, przyznawanym nie za jedną realizację, ale za całokształt twórczości. W ostatnich latach wygrywają obiekty i twórcy, którzy zamiast realizować ego architekta poprzez nowe, efektowne formy, starają się szukać najprostszych odpowiedzi na potrzeby ludzi. „Nigdy nie wyburzaj, nie usuwaj ani nie zastępuj, zawsze dodawaj, przekształcaj i wykorzystuj ponownie” - te słowa przypisuje się duetowi Lacaton & Vassal, który za swoją postawę etyczną i zawodową otrzymał w roku 2021 tę prestiżową nagrodę. Kolejną, bardzo ważną, jest nagroda Miesa van der Rohe, którą odczytuję jako "nagrodę za ideę”, za tę właśnie odpowiedzialność społeczną wpisaną w zawód architekta. W tym roku otrzymał ją kolektyw architektoniczny La Borda za budynek, który jest co-livingiem czyli poszukuje nowych form zamieszkania w mieście. Takie inicjatywy są już realizowane na świecie, a ten konkretny obiekt, poza tym, że jest nośnikiem wartości społecznych poszukiwania wspólnoty i tolerancji między ludźmi, stanowi także materialny wyraz odpowiedzialności społecznej związanej z kryzysem klimatycznym.

W obliczu tego niezaprzeczalnego faktu – jak widzicie kluczowe wyzwania stojące przed architekturą i architektem przyszłości?

MSW: Wyzwaniem architektury w starożytności było poszukiwanie trwałości jako kluczowego kryterium, pozwalającego na zastąpienie szałasów trwalszym budownictwem. Dziś poszukujemy odpowiedzi na wyzwania kryzysu klimatycznego i kolejne „czarne łabędzie”, które z pewnością pojawią się w przyszłości. Metodą i skutecznym środkiem wydaje się, także w dziedzinie architektury, antykruchość. To jest bardzo pojemne znaczeniowo słowo, które można odnieść do wielu różnych aspektów i zjawisk współczesnej, szybko zmieniającej się, nieprzewidywalnej rzeczywistości. Pojęcie wyrażające potrzebę elastyczności, dynamicznego i twórczego dostosowania się do zmiennej sytuacji. Jako architekci też powinniśmy się starać być antykrusi, przygotowani na niemożliwą dziś do przewidzenia przyszłość. To, że odpowiemy sobie dzisiaj na jakieś pytanie nie oznacza, że będzie to odpowiedź ostateczna, bo już jutro mogą się pojawić nowe dane, które ją zredefiniują. Jako ważne zadanie i wyzwanie dla architekta postrzegam ustawiczne, krytyczne analizowanie - i czasami kwestionowanie - status quo. Zawsze może się bowiem okazać, że coś, co funkcjonowało od dawna, nie odpowiada już na potrzeby współczesności. To jest właśnie czwarte „R” - rethink. Obok nadal aktualnych: reduce, reuse, recycle.

MCZ: Myślę, że jednym z kierunków prowadzących do budowania antykruchości architektury jest programowalność - nastawienie na tworzenie elastycznych, adaptowalnych struktur, które będą bardziej podatne na przeprogramowanie w odpowiedzi na dynamiczne zmiany. Stosowanie prefabrykowanych, modularnych, systemowych rozwiązań. Takich, które będą umożliwiały użytkownikom ciągłe, optymalne dostosowywanie obiektów do zmieniających się potrzeb. Najefektywniejszą formą recyklingu jest ograniczenie odpadów związanych z przyszłymi przebudowami już u źródła, czyli na etapie powstawania projektu.

Przyszłość architektury wiąże się z przyszłością tworzyw. Najnowsza technologia 3D drukowania domów z przetworzonej ziemi jest nie tylko ekologiczna, ale otwiera niedostępne dotąd możliwości tworzenia budynków „na miarę” …

MSW: Wśród architektów mówi się, że w naszej dziedzinie przez stulecia nie było rewolucji. Od starożytności budujemy z „klocków”, zmieniając tylko ich rodzaj. Doświadczyliśmy w naszym pokoleniu rewolucji informatycznej, ale ciągle czekaliśmy na tę w architekturze. Być może technologie drukowania budynków będą odpowiedzią? Wykorzystanie przetworzonej ziemi jako naturalnego materiału może zapoczątkować nową erę architektury. Taka rewolucja w tym przypadku nastąpiłaby w zmianie relacji i zależności między różnymi uczestnikami procesu inwestycyjnego. Zamiast wysoko wyspecjalizowanych, dużych firm wykonawczych indywidualni inwestorzy w dużo większym stopniu będą mogli sami „budować” czyli drukować swoje domy. To oznaczałoby rozproszenie i „uspołecznienie” indywidualnego budownictwa...

MCZ: … To są bardzo interesujące wizje - planowanie i projektowanie domów z komponentów, które każdy może samodzielnie zmontować - budynki DIY, dostępne dla każdego!

MSW: Wyłania się z tego wizja architekta tworzącego jedynie ramy, w obrębie których każdy użytkownik sam konstruuje sobie dom na miarę potrzeb. Architektura DIY jest tym, co najprawdopodobniej będzie się rozwijało, tak myślę.

Wspomniałaś kiedyś o eksperymentalnym budynku z elewacją zasiedloną algami, które fermentują w wyniku czego generowana jest energia, co daje całej strukturze samowystarczalność energetyczną. Budynek mieszkalny jako żyjąca struktura czy mini ekosystem - brzmi nieźle jako kierunek na przyszłość …

MSW: Moim zdaniem jest to kierunek przyszłościowy. Architekci już dzisiaj podejmują poszukiwania w oparciu o współpracę ze specjalistami z innych niż architektura dziedzin. Tutaj nic nas nie ogranicza.

MC: Przemawia do mnie wizja architektury, która nie tylko mieści w sobie życie mieszkańców, ale i sama cały czas żyje. Nawet bardzo dosłownie…

MSW: … jak rafa koralowa! Obecnie na świecie jest bardzo dużo tego typu poszukiwań. Angażują się w nie naukowcy. To wszystko już się dzieje, lecz nie na masową skalę. Ale to dobry kierunek. Myślę, że upowszechnienie się innowacyjnych rozwiązań, takich jak dom „współpracujący” z algami, jest kwestią czasu.

Powracamy do wątku współpracy i współdziałania. Współcześni architekci realizujący duże projekty podejmują się również roli negocjatorów…

MCZ: Jako twórcy architektury jesteśmy uczestnikami wielostronnego dialogu, realizujemy złożone wizje wspólnie z innymi uczestnikami procesów. Z tej perspektywy misja facylitatora wydaje się równie ważna, co sama wizja architektoniczna. Funkcja mediatora, umiejętność skomunikowania wielu różnych aspektów będzie na pewno dotyczyła architektów przyszłości. Nikt już nie potrzebuje „demiurgów”, którzy wskażą palcem, co wyburzyć, by w tym miejscu postawić sobie „pomnik”. Potrzebujemy za to osób umiejących zrozumieć i pogodzić różne potrzeby oraz perspektywy tworzenia przestrzeni tzn. perspektywę użytkowników, instytucji opiekujących się zabytkami oraz zarządzających infrastrukturą - zarządców dróg czy gestorów sieci. Mało kto jest świadomy, jak szerokiego porozumienia tych i wielu innych stron dyskursu wymaga posadzenie w śródmiejskiej tkance pojedynczego drzewa uwzględniając jego układ korzeniowy i równocześnie podziemne elementy istniejącej infrastruktury.

MSW: Tworzenie architektury zakłada partnerstwo, od pierwszego dnia do otwarcia obiektu. Architekt wybiera partnerów (inżynierów, specjalistów, konsultantów), z którymi chce odbyć podróż budowania czegoś, co zostanie z nami na dłużej. Niezbędne jest poczucie, że strony zaangażowane w projekt myślą o tym samym i wzajemnie się szanują. Gdy ktoś zwraca się do nas z zaproszeniem do realizacji swojej wizji, odbieramy to jako sygnał, że ceni i ufa nam na tyle, żeby wprowadzić w swój świat i oddać pole do działania w zakresie naszej profesji. Pragniemy być najlepszym partnerem we współpracy, a w obszarze architektury - przewodnikiem, który dzięki swojej wiedzy przeprowadzi inwestorów przez złożone procesy. Możemy wyobrazić sobie stół w kształcie koła - figury geometrycznej, dzięki której dystans pomiędzy ludźmi siedzącymi wokół jest identyczny. Chodzi o to, żeby każdy z każdym mógł swobodnie rozmawiać, przekonywać się wzajemnie, wymieniać myśli i idee. My ze wszystkimi uczestnikami procesu spotykamy się przy okrągłym stole, który może się powiększać. Bywa naprawdę duży, gdy mamy do czynienia z dużą inwestycją. Naszym zadaniem jako architektów jest kreowanie procesu w taki sposób, żeby jak najwięcej osób dołączyło do rozmowy przy tym stole. Krąg powinien rosnąć dopóty, dopóki nie będzie w nim wszystkich, których współdziałanie doprowadzi do osiągnięcia celu. Zaczyna się być może od spotkania we troje. Ale im bardziej ambitne cele, tym bardziej grono zasiadających przy stole rośnie.

Wzrasta też siła synergii…

MCZ: Uświadomienie sobie jej znaczenia wpłynęło na zmianę modelu funkcjonowania współczesnych pracowni projektowych, które stanowią zbiorowość opartą na wspólnocie i dialogu. W WXCA mamy doświadczenie w realizacji tzw. wymagających tematów - złożonych inwestycji z wieloma interesariuszami. Często są to długie lata planowania, projektowania, ale również uzgodnień - regulacji prawnych, dostaw mediów, przebudowy sieci i przyłączy. Do tego dochodzą kwestie konserwatorskie - nie może zniknąć z pola naszej uwagi piękno i wrażliwość na historię. Skomplikowane projekty wymagają licznych i zgranych, dobrze zorganizowanych, zespołów. W naszej pracowni składają się one z bardzo różnych osobowości. Współpracujemy również z profesjonalistami spoza środowiska architektonicznego, z którymi łączą nas wspólne wartości. Zasięgamy opinii, konsultujemy pomysły, rozmawiamy. Kluczem do osiągnięcia takiej ponad dyscyplinarnej synergii jest umiejętność komunikacji w oparciu o wspólne cele i wartości. Często zauważamy, że przedstawiciele odległych branż i profesji mówią o tym samym, co my i zmierzają w tym samym kierunku, choć posługują się pozornie zupełnie odmiennym od naszego językiem.

MSW: Podobno coraz częściej w firmach technologicznych zatrudnia się obecnie filozofów. „Myśliciel” stał się pożądanym zawodem?

MCZ: Dzisiaj trudności w pracy architekta nie przysparza deficyt umiejętności technicznych czy dostępnych technologii, ale właśnie … wypracowanie filozofii działań. To ona nadaje sens naszej pracy. Bo teoretycznie możemy zrobić wszystko. Zastosować każdy materiał i każde rozwiązanie. W obliczu nadmiaru możliwości tym bardziej istotne staje się określenie, co i dlaczego chcemy zastosować, by tworzyć architekturę w bezpośrednim odniesieniu do wartości, jakie decydujemy się wyrażać w naszej pracy.

MSW: Do klasycznej witruwiańskiej triady: użyteczności, piękna i trwałości, współcześnie dodajemy nowe kryteria: odpowiedzialność społeczną, zrównoważony rozwój, wrażliwość na kontekst oraz historię. To najważniejsze wyzwania dzisiejszej rzeczywistości i jednocześnie główne wartości, jakie przyświecają zespołowi WXCA. Na tych fundamentach ideowych budujemy.

Źródło: mat. prasowe
 0

Czytaj także