Żył w biedzie, choć ubóstwiano go w PRL-u. Właśnie wyszła jego nowa biografia

Żył w biedzie, choć ubóstwiano go w PRL-u. Właśnie wyszła jego nowa biografia

Książki
Książki Źródło: Shutterstock / Tapui
Sławomir Mrożek zmarł dziesięć lat temu – pisarz, którego znają (przynajmniej ze słyszenia) wszyscy. W języku potocznym funkcjonowały frazy: „to jest jak z Mrożka”, „tego by nawet Mrożek nie wymyślił” i podobne. Był mistrzem wyłapywania i metaforycznego opisywania absurdów, jakimi przeniknięta jest nasza rzeczywistość. Uchodził za satyryka, a był mędrcem. Bawił, ale nie tylko – pisał też poważne sztuki teatralne, które pokazywały, jak przenikliwa była jego wiedza o ludzkiej naturze i mechanizmach naszego świata.

W rocznicowym roku teatry uczciły pamięć o Mrożku nowymi premierami jego sztuk, był też patronem festiwalu literackiego. Upamiętnień było więcej, ale – moim zdaniem – najważniejszym jest wydanie pierwszej kompletnej biografii pisarza, którą napisała prof. Anna Nasiłowska.

To, co napisane

O Mrożku wcześniej oczywiście napisano wiele. Wspominali go znajomi, książkę o ich małżeństwie wydała druga żona, Susana Osorio-Mrożek, dziennikarze „badali” jego życiorys, literaturoznawcy prześwietlali twórczość, a i on sam także – mimo że obnosił się z dystansem do literackiego targowiska próżności – pozostawił wiele materiałów o charakterze autobiograficznym. Przede wszystkim tom „Baltazar” napisany za radą lekarki, która wyprowadzała go z afazji – pisanie o sobie miało mu pomóc wrócić do języka. I pomogło.

Cały artykuł dostępny jest w 42/2023 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.