„Akceptuję to, co mam i robię z tego użytek”. Instagramerka szczerze o życiu i karierze

„Akceptuję to, co mam i robię z tego użytek”. Instagramerka szczerze o życiu i karierze

Celeste Barber
Celeste Barber / Źródło: Newspix.pl / ZUMA
Macie wśród swoich znajomych osoby, które starają się za wszelką cenę być zabawne? Mam wrażenie, że do ich grona chciała dołączyć Celeste Barber.

Celeste Barber to aktorka, o której stało się głośno nie ze względu na role, w które wcielała się na teatralnych deskach czy w kinowych hitach. Sławę przyniosły jej wygłupy na . Celeste Barber publikuje bowiem fotografie, na których próbuje odtworzyć nienaturalne pozy gwiazd z sesji zdjęciowych. Efekt jest zazwyczaj komiczny. To właśnie za dystans pokochały ją miliony internautów.

Celeste Barber należy również oddać, że pod płaszczykiem niewinnej zabawy, która ma wywołać uśmiech na twarzach internautów, aktorka pokazuje, że warto zaakceptować i polubić siebie. I to bez względu na to, czy dana osoba wpisuje się w obecnie panujący kanon piękna, czy też nie. „Akceptuję to, co mam i robię z tego użytek” – przekonuje na łamach książki Celeste Barber i trudno jej w to nie wierzyć.

Pamiętnik gimnazjalistki

Książka „Challenge Accepted” to autobiografia, w której w dość wyrywkowy sposób aktorka opisuje swoje dzieciństwo, rodzinę, przyjaciół, męża, a także perypetie związane z wybranym zawodem. Mówi o zaburzeniach koncentracji uwagi, które zostały u niej zdiagnozowane, a także o innych mniejszych i większych problemach, z którymi musiała się zmierzyć. Celeste opowiada również, w jaki sposób budowała swoje internetowe imperium. Obecnie obserwuje ją prawie 6 milionów osób na Instagramie. Jeżeli liczycie na to, że poznacie wiele tajników, a także wskazówek dotyczących, ogólnie rzecz ujmując – zrobienia kariery w mediach społecznościowych – nie oczekujcie zbyt wiele.

Po przeczytaniu zaledwie kilku stron książki można odnieść wrażenie, że kartkuje się pamiętnik gimnazjalistki. Język, którego używa autorka ma z pewnością zbliżyć ją do czytelników, ale efekt wśród starszych odbiorców jest mizerny. Zamiast pozytywnej reakcji, wywołuje nieufność. Czytelnik zastanawia się w co właśnie… wdepnął.

Celeste Barber opisuje w książce osobiste przeżycia. Nie unika tematów, które dla wielu nie są odpowiednie do roztrząsania na forum. Nie ze względu na to – czy wypada, czy nie. Są po prostu postrzegane jako zbyt osobiste. Celeste pisze o bardzo intymnych momentach, m.in. o tym, w jaki sposób wyglądał jej poród. Jej opis jest – delikatnie mówiąc – niezwykle… naturalistyczny. Kobieta stąpa po cienkiej krawędzi między tworzeniem prostego opisu, a używaniem prostackich sformułowań.

Na pewno wśród wielu minusów, Celeste Barber ma jedną zaletę. Jest niezwykle naturalna i w jej historię po prostu można uwierzyć. Nie koloryzuje, nie upiększa, stara się odwzorować rzeczywistość. I albo można to zaakceptować, albo kliknąć „unfollow”.

Czytaj także:
Kobieta naśladuje pozy gwiazd na Instagramie. „Równie nieosiągalne, co absurdalne”

Czytaj także

 0