Gwiazdowski: Robespierre, Lenin, Ziobro i Duda. Największym nieszczęściem są prowincjonalni prawnicy

Gwiazdowski: Robespierre, Lenin, Ziobro i Duda. Największym nieszczęściem są prowincjonalni prawnicy

Robert Gwiazdowski
Robert Gwiazdowski Źródło: Newspix.pl / Grzegorz Krzyżewski/FOTONEWS
– Dziwię się niektórym profesorom prawa, jak słucham ich wypowiedzi. Jakby zapomnieli, co jest napisane w podręcznikach od logiki. Gdybym dziś kończył podstawówkę, pewnie inaczej bym wybrał. Poszedłbym do jakiegoś technikum stolarskiego. Największym nieszczęściem są prowincjonalni prawnicy – jak Robespierre, Lenin, a w Polsce – Ziobro i Duda. Sorry, że tak mówię, bo ci nasi są z Krakowa, a to przecież nie prowincja – ale tak w historii to się układało. Skrywane ambicje i kompleksy biorą górę – mówi w rozmowie z „Wprost” Robert Gwiazdowski, prawnik, ekspert w dziedzinie podatków, wykładowca akademicki.

Agnieszka Niesłuchowska, „Wprost”: Mamy niezły bałagan w Polsce.

Robert Gwiazdowski: To prawda. Ciężko będzie z tego wybrnąć. Lepiej już było.

A jak będzie?

Postawiłem tezę, że będziemy szli w kierunku degrengolady demokracji, jak przewidywał Platon z Arystotelesem. Z czasem może się ona zamienić w tyranię, choć w naszym przypadku pewnie bardziej – oligarchię.

Dlaczego będzie coraz gorzej?

PiS rządził jakby uwierzył Gomułce, który mówił: Władzy raz zdobytej nie oddamy nigdy! Teraz PO zachowuje się tak samo.

Wyczuwam u pana satysfakcję, że pana w tym politycznym tyglu nie ma. Równo cztery lata temu, w styczniu, zapowiadał pan wejście na scenę polityczną z projektem Polska Fair Play. Ale nie udało się dostać do Parlamentu Europejskiego.

Bardzo się cieszę, że nic z tego nie wyszło. To był kretyński pomysł. Nie wiem, co mnie opętało po sześćdziesiątce. Niektórzy tak szaleją po czterdziestce. Ja przez czterdziestkę przeszedłem bez zaburzeń, natomiast sześćdziesiątka spowodowała, że w głowie mi się pokręciło i postanowiłem spróbować w polityce. Dobrze, że mnie wyborcy pogonili.

A więc – ulga.

Mam ten komfort, że w 1997 roku byłem wśród tych, którzy konstytucję krytykowali, więc teraz mogę z lubością naigrywać się, gdy ktoś mówi, że jest ona taka nowoczesna i demokratyczna. Na szczęście mam rok do emerytury i się niczym nie przejmuję.

Trochę dzieciaków mi szkoda, ale rozmawiałem ze znajomymi i jesteśmy podobnego zdania, że trzeba je gdzie za granicę wyekspediować.

Gdzie byłoby najlepiej?

Artykuł został opublikowany w 6/2024 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.