Andrzej Ujejski

Andrzej Ujejski
1642


Ostatnie komentarze

  •  
    PiS nigdy więcej nie wygra wyborów, to koniec tej żydowskiej partii dość okradania Polaków przez Po - pis
    •  
      PiS nie wygra już nigdy żądnych wyborów
      •  
        Mafijna III RP i Niekończąca się Opowieść tuszowania szwindli !
        Karty do głosowania w bagażniku. Było mataczenie przy wyborach?
        Data publikacji: 14.07.2011, 15:10 Ostatnia aktualizacja: 09.08.2011, 13:32

        a to treść z 2011 roku !!!
        Policjanci przeszukali samochód i znaleźli pakiet kart do głosowania z opisem wskazującym, że były one załącznikiem do protokołu wyborczego - poinformowała w czwartek rzeczniczka Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga prok. Renata Mazur. Znalezione w bagażniku samochodu karty zostały przesłane do laboratorium Komendy Głównej Policji, gdzie specjaliści badają zostawione na nich ślady i odciski palców.

        REKLAMA

        - Mariusz W. odmówił składania wyjaśnień w tej sprawie. Została ona wyłączona do odrębnego postępowania. Prokuratorzy przesłuchali już kilku członków obwodowej komisji wyborczej z Białołęki - powiedziała Mazur. Według RMF FM, które jako pierwsze podało informację, twierdzą oni, że w ich komisjach wszystko się zgadza.
        Rzeczniczka praskiej prokuratury poinformowała, że postępowanie prowadzone jest w kierunku art. 248 kodeksu karnego dotyczącego oszustwa wyborczego. Za to przestępstwo grozi do trzech lat pozbawienia wolności.
        Podejrzany o zabójstwo były komendant posterunku policji z warszawskiej Białołęki przebywa na obserwacji psychiatrycznej. Według śledczych obserwacja Mariusza W. jest konieczna, bowiem biegli psychiatrzy po jednorazowym badaniu nie byli w stanie ocenić i wypowiedzieć się co do poczytalności podejrzanego w chwili zbrodni.

        Pod koniec marca prokuratura postawiła 42-letniemu oficerowi policji zarzut zabójstwa 52-letniego Dariusza S. i zacierania śladów. Mężczyzna związany z rynkiem nieruchomości zaginął na początku lutego. Po raz ostatni był widziany w okolicy Legionowa, gdzie prowadził interesy. W połowie marca jego częściowo spalone zwłoki z ranami postrzałowymi odnaleziono w pobliskim lesie.
        araz po zatrzymaniu, policja informowała o potwierdzonych powiązaniach finansowych i kontaktach osobistych funkcjonariusza z biznesmenem. Policjant nie przyznał się do winy. Grozi mu dożywotnie więzienie.

        Drugim z zatrzymanych w sprawie jest 41-letni Piotr M., który - według śledczych - mógł pomagać funkcjonariuszowi. Przedstawiono mu zarzut utrudniania postępowania i składania fałszywych zeznań. Mężczyzna przyznał się do zarzucanych czynów ......

        MAFIJNA III RP zwana SB-RL - em
        •  
          WARRRRA od rolników złodzieje polityczni z prawdziwymi złodziejami politycznymi jakoś CBA nie daje rady a za obywateli się bierze bo odważyli się strajkować, może tak CBA zainteresuje się żydowskimi gminami w Polsce i szwindlami żydostwa !
          •  
            a ten pomnik ZA CO ??? , za jakie dokonania ??? za traktat lizboński i  żydowską loże masońską B'nai B'rith – czy za kłamstwo Jedwabnego i inne koszerne szwindle !
            Wszystkie te pomniki zostaną zburzone lub przerobione na pomniki Dmowskiego
            •  
              jewreje bija się miedzy sobą o schedę ....Żydzi kiwają żydów...a krajami dawnej Rzeczpospolitej poza Białorusią nie rządzą Słowianie tylko żydowskie bandy nastawione na  zysk
              •  
                PIS czyli Partia Interesów Syjonistów ..chce wprowadzić podatek kastralny ...łupiący Polaków i tym obdarować biurokratyczna budżetówkę ....a DUDA z Solidarności zamiast żądać obniżenie podatków ,które zwiększą rozwój gospodarczy i spowodują powstawanie nowych firm ,a co za tym idzie przychód do budżetu..realny a nie fikcyjny...on żąda podwyżek ...TAKIE MYŚLENIE to idiotyzm
                •  
                  jakoś Izraela nie atakuje ta organizacja ...bo ,założona przez Mossad
                  •  
                    a POLSKA powinna nie uznać tej ambasador ..ale żeby mieć jaja i suwerenność trzeba wstać z kolan.
                    POLACY pokażą jej ,że jest nie mile widziana w Polsce !
                    •  
                      o a co tu mamy co napisała WYBORCZA kiedyś o Gawłowskim i  Żyrardowie:)))
                      http://wyborcza.pl/1,75398,7253304,Wiceminister__jego_biznes_i_CBA.html
                      Wiceminister, jego biznes i CBA
                      Agata Kondzińska, wyborcza.pl
                      14 listopada 2009 | 00:00
                      0Agenci CBA od roku chodzą śladami wiceministra środowiska Stanisława Gawłowskiego. Sprawdzają jego oświadczenie majątkowe, podążają tropem dawnych biznesów. Gawłowski zapewnia: jestem czysty. CBA nie komentuje
                      Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
                      - Za tobą też chodzą? Tak w Sejmie żartują posłowie PO od czasów ujawnienia stenogramów podsłuchów polityków. Tak trafiliśmy na ślad, że agenci CBA sprawdzają Stanisława Gawłowskiego, wiceministra środowiska.
                      Odtworzyliśmy ich drogę:
                      Wrzesień 2008 r. Szczecinek, hotel Przyjezierze, pokój numer 001. Spotykają się: pracownicy jednej z firm państwowych (nie podajemy nazwy ze względu na łatwą identyfikację) i dwaj agenci CBA. Jeden z pracowników jest inicjatorem spotkania. Uważa, że w jego firmie źle się dzieje, próbuje zainteresować tym CBA. - Wysłuchano nas ładnie, pięknie, ale dokumentów nie zabrano. Zamiast tego zapytano: mieliście coś mieć na polityków z tego terenu, a najlepiej z tej opcji co teraz rządzi - opowiada uczestnik spotkania. - Padło nazwisko Stanisława Gawłowskiego.
                      Pracownik przyznaje, że próbował potem dotrzeć do Gawłowskiego, by opowiedzieć mu o zainteresowaniu służb. Gawłowski: - Wiem, że chciał się spotkać, odmówiłem.
                      Listopad 2008 r. Do Urzędu Miejskiego w Koszalinie trafia pismo od CBA. - To standardowe pytanie dotyczące sytuacji majątkowej - mówi Piotr Jedliński, sekretarz urzędu. Pytania dotyczą Stanisława Gawłowskiego, który od grudnia 2002 do września 2005 był zastępcą prezydenta Koszalina.
                      Wrzesień 2009 r. CBA idzie śladami dawnych interesów Gawłowskiego. Agenci docierają do syndyka, który od 2004 roku prowadzi postępowanie upadłościowe spółki Energo-Invest z siedzibą w Żyrardowie. W sierpniu 2002 roku Gawłowski został jej wiceprezesem. Jak twierdzi miał się zajmować energetyką odnawialną, czyli budową wiatraków w Polsce. - Nigdy nie zacząłem tam pracy, nie podpisałem umowy - tłumaczy dziś. - Dwa miesiące później zostałem odwołany.
                      Jednak w aktach spółki w Krajowym Rejestrze Sądowym Gawłowski nadal figuruje jako wiceprezes. Gdyby rzeczywiście nadal pełnił tę funkcję, łamałby przepisy antykorupcyjne, które zakazują funkcjonariuszom publicznym zasiadania w spółkach. Czy to właśnie próbowali ustalić agenci CBA, do których zadań należy m.in. sprawdzanie oświadczeń majątkowych polityków?
                      Waldemar Podel, syndyk Energo - Invest potwierdza, że we wrześniu agenci interesowali się czy w dokumentach firmy jest uchwała o odwołaniu Gawłowskiego z funkcji wiceprezesa. - Kopię takiego dokumentu przekazałem CBA- mówi mecenas Podel.
                      Gawłowski uważa, że nie popełnił żadnego błędu, bo to władze spółki powinny przesłać uchwałę o odwołaniu do Krajowego Rejestru Sądowego. - Nie miałem pojęcia, że jeszcze tam figuruję - mówi.
                      Krzysztof Tomaszewski ówczesny szef Energo-Invest też nie bardzo potrafi to wytłumaczyć: - Pamiętam, że wypełniliśmy nawet wniosek o wykreślenie z KRS, ale nie zdążyliśmy go złożyć. A w 2004 roku zaczęło się postępowanie upadłościowe - mówi.
                      Gawłowski zmienia numer telefonu
                      Sprawdziliśmy czy Gawłowskim interesuje lub interesowała się prokuratura. - Nie prowadzimy, ani nie prowadziliśmy żadnego postępowania, w którym występuje to nazwisko - mówi Ryszard Gąsiorowski z Prokuratury Okręgowej w Koszalinie.
                      O wiceministrze środowiska kilka razy było już głośno. Raz, gdy na początku 2008 roku odebrał fundacji Lux Veritatis ojca Rydzyka 27 mln złotych dotacji. Pieniądze z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska miały iść na badania złóż geotermalnych w Toruniu; wody miały ogrzewać prowadzoną przez fundację Wyższą Szkołę Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu. Dotację przyznał NFOŚ jeszcze za rządów PiS. Gdy PO przejęła władze na czele rady nadzorczej NFOŚ stanął wiceminister środowiska. To on polecił sprawdzić czy są prawne możliwości wypowiedzenia umowy fundacji Lux Veritatis. Tym samym stał się głównym wrogiem mediów Tadeusza Rydzyka: "Naszego Dziennika" i "Radia Maryja".
                      - Musiałem zmienić numer telefonu domowego i zastrzec go, bo dostawaliśmy anonimy z wyzwiskami - opowiada Gawłwoski. W marcu 2009 roku "Rzeczpospolita" napisała, że jego żona figuruje jako członek rady nadzorczej spółki PL Energia, która w resorcie środowiska stara się o koncesję na poszukiwania złóż gazu. Gawłowski zapewniał wówczas, że żona wycofała się z rady, gdy tylko zorientowała się czym konkretnie spółka się zajmuje.
                      Od biznesmena do polityka
                      Biografia Gawłowskiego jest typowa: polityka, biznes w tle. Końcówka lat 90. - Miałem idee fix, uruchomić farmę elektrowni wiatrowej - opowiada. - Ale cała sztuka polegała na tym, by mieć trochę pieniędzy.
                      Gawłowski zaczął skupywać rolną ziemię, a potem ją przekształcał. W 2000 roku razem z Robertem Szlagą i Markiem Wasilewskim założył spółkę Ecowind. Wniósł do niej aportem ziemię. - Ekspert oszacował, że jest warta pięć milionów zł, tyle też warte były moje udziały w spółce - mówi. Jednak w jego późniejszych oświadczeniach majątkowych nie ma śladu o milionach ze sprzedaży udziałów. Wiadomo jedynie, że zarobił na nich jedynie 240 tys. zł.
                      - To był trudny czas, rynek energii odnawialnej był dziewiczy. Bardzo trudno było dostać kredyt na budowę elektrownii, bank chciał promesy, że znajdziemy odbiorców tej energii. Zobowiązania spółki rosły, a ja nie miałem już pomysłu na zdobycie pieniędzy. Nikt nie chciał dać 5 mln zł. Sprzedałem udziały za tyle, ile mi za nie dano - tłumaczy Gawłowski. - W 2002 roku dostałem propozycję bycia wiceprezydentem Koszalina. Musiałem wyjść z działalności gospodarczej.
                      Zanim jednak Gawłowski został zastępcą prezydenta w Koszalinie, założył drugą spółkę - Ecowind Plus. Docelowo też miała się zajmować budową wiatraków i produkcją energii, najpierw jednak sprzedawała kruszywa i produkowała buty. Jako jej prezes, ale już bez udziałów, wnosi ją aportem do kolejnej spółki - założonej w Żyrardowie Energo - Invest.
                      Z jego oświadczeń majątkowych wynika, że z biznesem rozstał się na dobre dopiero w 2005 roku, gdy za 100 tys. zł sprzedał ostatnią część udziałów, które miał w Ecowind. - Wszystkie działania biznesowe były legalne i zgodne z prawem - zapewnia Gawłowski.
                      Czego zatem szukało CBA? - Nie mam w tym temacie nic do powiedzenia - ucina Jacek Dobrzyński, rzecznik prasowy Biura.
                      •  
                        no a co tu mamy co napisała WYBORCZA kiedyś o Gawłowskim i  Żyrardowie:)))
                        http://wyborcza.pl/1,75398,7253304,Wiceminister__jego_biznes_i_CBA.html
                        Wiceminister, jego biznes i CBA
                        Agata Kondzińska, wyborcza.pl
                        14 listopada 2009 | 00:00
                        0Agenci CBA od roku chodzą śladami wiceministra środowiska Stanisława Gawłowskiego. Sprawdzają jego oświadczenie majątkowe, podążają tropem dawnych biznesów. Gawłowski zapewnia: jestem czysty. CBA nie komentuje
                        Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
                        - Za tobą też chodzą? Tak w Sejmie żartują posłowie PO od czasów ujawnienia stenogramów podsłuchów polityków. Tak trafiliśmy na ślad, że agenci CBA sprawdzają Stanisława Gawłowskiego, wiceministra środowiska.
                        Odtworzyliśmy ich drogę:
                        Wrzesień 2008 r. Szczecinek, hotel Przyjezierze, pokój numer 001. Spotykają się: pracownicy jednej z firm państwowych (nie podajemy nazwy ze względu na łatwą identyfikację) i dwaj agenci CBA. Jeden z pracowników jest inicjatorem spotkania. Uważa, że w jego firmie źle się dzieje, próbuje zainteresować tym CBA. - Wysłuchano nas ładnie, pięknie, ale dokumentów nie zabrano. Zamiast tego zapytano: mieliście coś mieć na polityków z tego terenu, a najlepiej z tej opcji co teraz rządzi - opowiada uczestnik spotkania. - Padło nazwisko Stanisława Gawłowskiego.
                        Pracownik przyznaje, że próbował potem dotrzeć do Gawłowskiego, by opowiedzieć mu o zainteresowaniu służb. Gawłowski: - Wiem, że chciał się spotkać, odmówiłem.
                        Listopad 2008 r. Do Urzędu Miejskiego w Koszalinie trafia pismo od CBA. - To standardowe pytanie dotyczące sytuacji majątkowej - mówi Piotr Jedliński, sekretarz urzędu. Pytania dotyczą Stanisława Gawłowskiego, który od grudnia 2002 do września 2005 był zastępcą prezydenta Koszalina.
                        Wrzesień 2009 r. CBA idzie śladami dawnych interesów Gawłowskiego. Agenci docierają do syndyka, który od 2004 roku prowadzi postępowanie upadłościowe spółki Energo-Invest z siedzibą w Żyrardowie. W sierpniu 2002 roku Gawłowski został jej wiceprezesem. Jak twierdzi miał się zajmować energetyką odnawialną, czyli budową wiatraków w Polsce. - Nigdy nie zacząłem tam pracy, nie podpisałem umowy - tłumaczy dziś. - Dwa miesiące później zostałem odwołany.
                        Jednak w aktach spółki w Krajowym Rejestrze Sądowym Gawłowski nadal figuruje jako wiceprezes. Gdyby rzeczywiście nadal pełnił tę funkcję, łamałby przepisy antykorupcyjne, które zakazują funkcjonariuszom publicznym zasiadania w spółkach. Czy to właśnie próbowali ustalić agenci CBA, do których zadań należy m.in. sprawdzanie oświadczeń majątkowych polityków?
                        Waldemar Podel, syndyk Energo - Invest potwierdza, że we wrześniu agenci interesowali się czy w dokumentach firmy jest uchwała o odwołaniu Gawłowskiego z funkcji wiceprezesa. - Kopię takiego dokumentu przekazałem CBA- mówi mecenas Podel.
                        Gawłowski uważa, że nie popełnił żadnego błędu, bo to władze spółki powinny przesłać uchwałę o odwołaniu do Krajowego Rejestru Sądowego. - Nie miałem pojęcia, że jeszcze tam figuruję - mówi.
                        Krzysztof Tomaszewski ówczesny szef Energo-Invest też nie bardzo potrafi to wytłumaczyć: - Pamiętam, że wypełniliśmy nawet wniosek o wykreślenie z KRS, ale nie zdążyliśmy go złożyć. A w 2004 roku zaczęło się postępowanie upadłościowe - mówi.
                        Gawłowski zmienia numer telefonu
                        Sprawdziliśmy czy Gawłowskim interesuje lub interesowała się prokuratura. - Nie prowadzimy, ani nie prowadziliśmy żadnego postępowania, w którym występuje to nazwisko - mówi Ryszard Gąsiorowski z Prokuratury Okręgowej w Koszalinie.
                        O wiceministrze środowiska kilka razy było już głośno. Raz, gdy na początku 2008 roku odebrał fundacji Lux Veritatis ojca Rydzyka 27 mln złotych dotacji. Pieniądze z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska miały iść na badania złóż geotermalnych w Toruniu; wody miały ogrzewać prowadzoną przez fundację Wyższą Szkołę Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu. Dotację przyznał NFOŚ jeszcze za rządów PiS. Gdy PO przejęła władze na czele rady nadzorczej NFOŚ stanął wiceminister środowiska. To on polecił sprawdzić czy są prawne możliwości wypowiedzenia umowy fundacji Lux Veritatis. Tym samym stał się głównym wrogiem mediów Tadeusza Rydzyka: "Naszego Dziennika" i "Radia Maryja".
                        - Musiałem zmienić numer telefonu domowego i zastrzec go, bo dostawaliśmy anonimy z wyzwiskami - opowiada Gawłwoski. W marcu 2009 roku "Rzeczpospolita" napisała, że jego żona figuruje jako członek rady nadzorczej spółki PL Energia, która w resorcie środowiska stara się o koncesję na poszukiwania złóż gazu. Gawłowski zapewniał wówczas, że żona wycofała się z rady, gdy tylko zorientowała się czym konkretnie spółka się zajmuje.
                        Od biznesmena do polityka
                        Biografia Gawłowskiego jest typowa: polityka, biznes w tle. Końcówka lat 90. - Miałem idee fix, uruchomić farmę elektrowni wiatrowej - opowiada. - Ale cała sztuka polegała na tym, by mieć trochę pieniędzy.
                        Gawłowski zaczął skupywać rolną ziemię, a potem ją przekształcał. W 2000 roku razem z Robertem Szlagą i Markiem Wasilewskim założył spółkę Ecowind. Wniósł do niej aportem ziemię. - Ekspert oszacował, że jest warta pięć milionów zł, tyle też warte były moje udziały w spółce - mówi. Jednak w jego późniejszych oświadczeniach majątkowych nie ma śladu o milionach ze sprzedaży udziałów. Wiadomo jedynie, że zarobił na nich jedynie 240 tys. zł.
                        - To był trudny czas, rynek energii odnawialnej był dziewiczy. Bardzo trudno było dostać kredyt na budowę elektrownii, bank chciał promesy, że znajdziemy odbiorców tej energii. Zobowiązania spółki rosły, a ja nie miałem już pomysłu na zdobycie pieniędzy. Nikt nie chciał dać 5 mln zł. Sprzedałem udziały za tyle, ile mi za nie dano - tłumaczy Gawłowski. - W 2002 roku dostałem propozycję bycia wiceprezydentem Koszalina. Musiałem wyjść z działalności gospodarczej.
                        Zanim jednak Gawłowski został zastępcą prezydenta w Koszalinie, założył drugą spółkę - Ecowind Plus. Docelowo też miała się zajmować budową wiatraków i produkcją energii, najpierw jednak sprzedawała kruszywa i produkowała buty. Jako jej prezes, ale już bez udziałów, wnosi ją aportem do kolejnej spółki - założonej w Żyrardowie Energo - Invest.
                        Z jego oświadczeń majątkowych wynika, że z biznesem rozstał się na dobre dopiero w 2005 roku, gdy za 100 tys. zł sprzedał ostatnią część udziałów, które miał w Ecowind. - Wszystkie działania biznesowe były legalne i zgodne z prawem - zapewnia Gawłowski.
                        Czego zatem szukało CBA? - Nie mam w tym temacie nic do powiedzenia - ucina Jacek Dobrzyński, rzecznik prasowy Biura.
                        •  
                          MSZ jest w Polsce obsadzone przez żydów a  w Rosji jewropejskich żydów nie lubią to i dostał
                          •  
                            a tymczasem padła wygrana w Lotto w Koszalinie na 4 miliony złotych :)))
                            ale przecież Lotto to gra czysto przypadkowa:) , a WSI-o może się zdarzyć, przecież ta gra to fenomen , który nie pasuje do rachunku prawdopodobieństwa a wręcz jemu zaprzecza.
                            ... parafrazując cyt. z Psów ...Pan zawsze w Komisjach...a Lotto zawsze poza kontrola służb..zatem jakie to służby maja Lotto w garści:)
                            •  
                              może Juncker jak w tej rosyjskiej opowieści.....była sobie wieś na Syberii, ale władza sowiecka zadecydowała o elektryfikacji, jedyny sposób dotrzymania ustaleń władzy to silnik na każde paliwo i człowiek go obsługujący, a zarazem wytwarzający paliwo- czytaj Bimber do zasilania silnika od agregatu prądotwórczego, niestety przy takiej pracy człowiek ten wpadł w alkoholizm i zmarł, ale władza Radziecka doceniła jego wkład w elektryfikacje i  postawiła mu pomnik i, a na nim napisała "Ku czci tego co  "pagibł " zginał za Elektryfikacju:), może Junker też odpowiada w Jewropie jak mawiają z przekąsem Rosjanie o Europie z uwagi na  połączenia słów Europa i Jewrej - zyd
                              •  
                                śmieszny człowiek