Kicia Czarna

7


Ostatnie komentarze

  •  
    Już jadę do Szwecji z moimi czteroma konkubentami. Co prawda, nie urodzili mi żadnych dzieci, duraki faceci, ale nie znoszą się wzajemnie no to poproszę o cztery osobne mieszkania w czterech różnych miastach. Konkubinat to nie małżeństwo to zapewne nie będą te nieformalne związki uznawane za poliandrię i mieszkania dostanę. Nie ma to jak Szwecja!
    •  
      Jeśli pan Protasiewicz chce znać szczegóły dotyczące finansowania ustawionych "protestów" klonowanych obywateli, organizowanych przez opozycję, powinien zapytać swych swych byłych kolegów partyjnych. Oni wiedzą najlepiej - wszelako mają rachunki na świece, brystol i farbki na plakaty jak też rachunki od firm zajmujących się profesjonalnym organizowaniem happeningów społecznych, tudzież protestów gdy się jest w opozycji.
      •  
        Ten artykuł jak i inne wypowiedzi całego mnóstwa dziennikarzy i innych tego typu "analityków" z zakresu polityki socjalnej którzy wyrażają "zaskoczenie" i "zdumienie" wobec pozytywnych i, co tu mówić, spodziewanych efektów programu 500+, świadczy o tym jakie było i zapewne ciągle jest założenie na którym się oni operają: przede wszystkim i "na wszelki wypadek" dokopać PiS i rządowi pod kierunkiem PiS. Oto przykład rzetelnego dziennikarstwa i niezależności naukowej dużej liczby ekonomistów od wpływów ideologicznych przegarnej opcji neoliberalnej PO i ich podporządkowanych satelitarnych formacji politycznych typu PSL, Nowoczesna, KOD itp.
        •  
          W celu ugotowania obiadu, żona sprzedała garnek mężowi aby ten mógł w nim ten obiad przyrządzić, a mąż sprzedał żonie kuchenkę na której ten obiad miał być ugotowany we wcześniej sprzedanym garnku. W wyniku tych transakcji, ni kuchenka ni garnek nie ruszyły się z miejsca, a małżeństwo nie tylko ugotowało obiad ale mąż miał również więcej pieniędzy w portfelu, które przeznaczył na wyjściedo kina. A banki, które udzielały pożyczek nie zarobiły na nich ani grosza a wprost przeciwnie, dopłaciły małżeństwu co zostało skrzętnie wykorzystane na bilety do kina.
          Powyższa historia stara się ukazać wątpliwości jakie mam po zapoznaniu się z historią sprzedaży nieruchomości między panią prezydent a jej małżonkiem (konkubinem). Ona mu sprzedaje mieszkanie, by jego chorujące dziecko (zakładam, że pani prezydent jest dobrą macochą i opiekuje się tym dzeckiem jak włąsnym) miało gdzie mieszkać w przyszłości (o co tu chodzi z tą przyszłością?) a, one w zamian, sprzedaje jej działkę (budowlaną?) by on miał pieniądze na pokrycie kosztów leczenia dziecka. W przypadku obu transakcji wykorzystane były pożyczki bankowe, które kosztują obu małżonków. Gdzie tu zdrowy rozsądek? Nie lepiej by przeznaczyć pieniądze wydane na odsetki płacone bankowi na leczenie dziecka? Nie lapiej by było pani prezydent po prostu dać pieniądze swemu małżonkowi z pominięciem tych kosztownych komplikacji? Ot, po prostu, dać różnicę wynikającą z różnicy cen obydwu nieruchomości (zakładam, że działka była droższa od mieszkania skoro w wyniku transakcji sprzedaży, mężowi przybyło pieniędzy które wykorzystał na leczenie dziecka)? Skoro obydwie osoby uczestniczące w musiały płacić odsetki bankowi za zaciągnięte pożyczki a celem tych operacji było ratowanie życia dziecku, dlaczego oni po prostu nie zaciągnęli oni bezpośrednio pożyczki na pokrycie kosztów leczenia?

          Nie wiem dlaczego prokuratura zajęła się tymi transakcjami, ale z całą pewnością cała ta historia nie jest smutną historią chorującego dziecka i jego opiekunów starających się, niezależnie od kosztów, dobyć środki pieniężne na leczenie. Jestem pewna, że wkręcenie dziecka i jego choroby w opis powodów dla których doszło do opisanych transakcji zostało wykorzystane tylko i wyłącznie w celach medialnych dla przedstawienia pani prezydent jako osobę o wielkim sercu. To znany numer z powoływanem się na litość w sytuacji gdy nie ma już innego wytłumaczenia.
          •  
            Ktoś tutaj nie rozumie czym jest mięso z uboju halal. Otóż, dla autora i tych, którzy nie wiedzą, takowe mięso smakuje identycznie do mięsa koszernego jak i mięsa z jakiego innego uboju. Mówić o "nowych smakach" znajdywanych w mięsie z uboju halal, to tak jakby mówić o tym, że mięso z krowy ubitej przez Kowalskiego smakowało inaczej niż to, które pochodzi z krowy ubitej przez Malinowskiego.
            Młodzi i nie tylko, ogłupieni i zchwytani w sieć kretyńskich przekonań muzułmańskich i żydowskich krętaczy, którzy wciskają debilne produkty koszerne i halal, które nie różnią się niczym od wszystkich innych produktów bezmyślnie promują te produkty nie mając zielonego pojęcia co czynią. Dotyczy to żywności i coraz częściej innych towarów.
            Zajrzyjcie do nagrań wideo na Youtube przedstawiające przepisy kulinarne gdzie włoskie gospodynie katoliczki namawiają do solenia potraw solą wyłącznie koszerną a francuscy ateistyczni kucharze nalegają na przyrządzanie confit de canard tylko i wyłącznie z udek kaczych pochodzących z uboju halal. Debilizm i brak szarych komórek.
            Raz jeszcze, zwierzę zabite przez muzułmanina, wyznawcę mojżeszowego, chrześcijanina czy ateistę smakuje tak samo.
            A jeśli chodzi o "szukanie nowych smaków" to nie ma to nic wspólnego z religią. "Nowe smaki" mają wzystko do czynienia z tradycjami kulinarnymi danych społeczeństw i regionów. Szisz kebab przygotowany przez alawitę, ateistę z partii Bakdasz czy przez wyznawcę ortodoksyjnego kościoła armeńskiego smakuje tak samo jeśli wszyscy trzej kucharze pochodza Damaszku.
            •  
              W rzeczywistości, wpływy z loterii były około 443 miliony.
              758 milionów to wartość powyższej sumy po dwudziestu dziewięciu latach (30 rat wypłacanych co roku z pierwszą ratą wypłaconą już teraz) zainwestowanych w US bonds (obligacjach rządu amerykańskiego). A, że w USA, rząd federalny pobiera 25% podatku dochodowego i rząd stanowy Massachusetts pobiera dodatkowe 5 % podatku dochodowego od wygranych w loterii, rzeczywista wygrana jest o wiele niższa.
              W związku z tym, że większość wygrywających wybiera jednorazową wypłatę wygranej, to tak naprawdę, wygrana jest około 150 milionów dolarów. To i tak dużo. W PLN to nieco ponad pół miliarda.
              Takie przedstawianie wygranych jest zrozumiałe w przypadku USA, kraju, w którym uwielbia się przesdstawianie nadymanych sum wygranych w loteriach. W ten sam sposób, używająctej samej logiki, pomniejsza się ceny towarów jakie muszą płacić konsumenci za produkty. Tam nie ma obowiązku publikacji ceny jaką płaci konsument, czyli ceny produktu powiększonej o VAT. Na przykład, samochód, którego cena w reklamach jest 20 tyś. dolarów, jest w rzeczywistości bliższa 23-27 tyś., w zależności od stanu i hrabstwa (county). Oczywiście, w przypadku samochodów, należy też doliczyć około 1,5 tyś. kosztów "transportu i przygotowania".
              •  
                Nie ma się czym przejmować. Nihil nivi sub sole. Ciupakowa właśnie wypowiedziała się w sposób przewidywalny, zgodnie z linią partyjną swego mentora i pracodawcy, ojca redaktora Michnika.