Dariusz Nawrat

Dariusz Nawrat
53


Ostatnie komentarze

  •  
    PAni Duda zachowuje się bardzo roztropnie. Unika polityki i publicznej prezentacji własnego zdania, wiedząc, że w "dobrej zmianie" własne zdanie jest jak samobójstwo. Jeśli ktoś nie ma zdania jak naczelnik, jego los jest przesądzony. Więc lepiej siedzieć po cichu i udawać, że się nie wie o co chodzi. Jest takie powiedzenie;" Nigdy nie kop się z koniem". I w przypadku "dobrej zmiany" to hasło jest jak najbardziej właściwe.
    •  
      Problemem Pana Bosaka i jego Konfederacji jest fakt, że większość obywateli obecny stan uznaje za właściwy. To, że panu Bosakowi się wydaje, że jest zły, to się mu źle wydaje. Głos obywateli jest tutaj najistotniejszy. A on nie mówi "zakazać aborcji. gdyby obywatele tego chcieli Pan Bosak nie dostałby tyle głosów ile dostał 3 tygodnie temu, ale 100 a może i 1000 razy więcej. To raz. Po drugie problemem dzisiejszej polityki jest to, ze partie polityczne i politycy ideologicznie tak bardzo się okopali w swoim myśleniu, że nie są w stanie dopuścić, że są tez inni, a jest ich dużo więcej, którzy nie myślą tak jak oni. Aborcja niej jest niczym dobrym, także jako zabieg chirurgiczny, ale także jako przeżycie psychiczne u kobiety, ale sa takie przypadki, że aborcja to mniejsze zło. Po trzecie. Aborcja w Polsce JEST ZABRONIONA. Sa zezwolone 3 przypadki szczególne, na które się zgodzono wspólnie. I to pokazuje hipokryzję władzy. Kbiety nie mogą przeprowadzić tego zabiegu ze środków publicznych, wieć robią to w prywatnych klinikach w Polsce, ale przede wszykim za granica. Im co teraz? Jeśli politycy zakażą aborcji, to co? Będą pilnować wszystkich kobiet? Na granicą staną lotne brygady antyaborcyjne? Beda sprawdzać wszystkie kobiety wyjeżdżające czy czasem nie sa w ciąży.? Prawnie można zakazać to jedno, ale jeśli prawo tylko zakaże bez konsekwencji, to po pierwsze to prawo będzie martwe. A takich już mamy całe multum. Po drugie politycy może i poczują się lepiej, ale kobiety na pewno nie. Ale rozumiem, że uczucia polityków i hierarchii kościelnej jest ważniejsze od zycia i zdrowia kobiety. Także zdrowia psychicznego. Państwo miało się nie mieszać w kwestie prywatne obywatel. A ciąz, póki co jest sparwa prywatna. Bo nawet badania profilaktyczne trzeba robić prywatne, gdyż NFZ nie pozwala na regularne wizyty u lekarza, który przeprowadzi wszystkie stosowne badania by sprawdzić stan płodu. Nawet programy socjalne sa dla urodzony, a nie zadanych komórek. Więc o czym my tu mówimy. Jeśli traktujemy zlepek komórek jako dziecko, niech jest objęte takim samymi prawami jak urodzone. Inaczej nadal to nie będzie dziecko, ale zalążek. A nie z każdego zalążka urodzi się dziecko. Więc co? Będziemy wsadzać do więzień kobiety bo nie rodzą każdej zapłodnionej komórki jajowe.
      •  
        To bardzo ciekawa sytuacja. Ale jeszcze ciekawsza byłaby, gdyby teraz opozycja przekazała swojego kandydata. I był nim.. Antoni Macierewicz. Urwaliby głowę PAD, bo ten nie mógłby protestować. Załatwiliby też PIS. Bo gdyby oni dali swojego kandydata, to uwaliliby A.M. A poparcie opozycji przy sprzeciwie PIS wyglądałoby kuriozalnie. Jeśli A.M. zostałby marszałkiem, jego kariera nie urwałaby się, jak tego chce naczelnik, ale trwałaby . PAD musiałby się z nim układać (w domyśle szarpać), co nie przysporzyłoby mu plusów. A A.M. miałby teraz władze i mógłby jeszcze bardziej skompromitować PIS w Sejmie. Choć z tego co widzę, żelazny elektorat "dobrej zmiany" przełknie każde bezeceństwo, byle tylko oni rządzili. Ale reszta by się nieźle zdziwiła. To byłby dopiero cyrk.
        •  
          Wybory, które odbyły się niedawno nie dało jasnych wskazówek do tego co władza może a co nie. Z jednej strony głosów wyborców i procentów PIS przybyło. Z drugiej władzy nie, a w Senacie już będzie ciężej bo stracili większość. Kto wie co wydarzy się za 8 miesięcy w następnych? Natomiast czarne marsze były z punktu widzenia politycznego dawno temu. Większość ludzi nawet o tym już nie pamięta. Nie sądzę by miały az taki wpływy. Większy mają ostatnie dni kampanii, kiedy PO zamotało się kto jest liderem partii, PIS zamotał sie w swojego szefa NIK i jego ludzi w MF. Obie partie nie zyskały na tym. Po drugie ludzie mają ugruntowane zdanie i wybór na kogoś oddać głosy jest od dawna jasny. Ludzie nie zmieniają zdania ot tak, chyba, że nagle coś się zmieni, albo coś super ważnego się zdarzy.
          •  
            Ciekawi mnie, że zawsze takie rzeczy wyłażą w okolicach wyborów. Trzeba było protestować już lata temu. SLD obecne nie ma nic wspólnego z PZPR. Nawet ekipa, która teraz rządzi była za młoda na działalność w tej partii.
            •  
              RZepy nie czytają miłośnicy "dobrej zmiany". Wiec się o tym nie dowiedzą. Ani ze "swoich mediów", ani z TVPIS. Wiec nie ma to znaczenia. A po za tym "PO tez kradło" - pewnie rzuca na odchodne.
              •  
                Ustalmy kilka rzeczy. Po pierwsze stanowisko abp Polaka nie jest stanowiskiem całej wspólnoty KK w Polsce. Po drugie KK w Polsce ma już coraz mniej wspólnego z KOsciołem Powszechnym, jaki powinniśmy akceptować. KK w Polsce jest niejako autokefaliczny. Nie ogląda się na decyzje Watykanu, jeśli stoją one w sprzeczności z tym co głosi Episkopat w Polsce. Podejmuje decyzje oraz głosi prawdy, które niekoniecznie są akceptowane przez Watykan. Przypadki konfliktu interesów są łatwe do stwierdzenia zarówno po słowach np. papieża Franciszka i po reakcji na nią Episkopatu oraz elity polityczno-medialnej sprzyjającej KK w Polsce. A to ona dziś tworzy rzeczywistość i to ona decyduje dziś o tym co jest, a co nie: uznane za właściwe, słuszne i prawdziwe. Jarosław Kaczyński jest liderem tej grupy społecznej. To on dziś przewodzi tej grupie, także jest liderem politycznym KK. To jego słuchają miliony i za nim idą. KK może pomarzyć o takiej władzy w Polsce i  o rządzie dusz, którymi włada beznamiętnie. 5,5 wyznawców tej władzy jest dziś częścią aparatu politycznego "dobrej zmiany'. Sami tego chcieli, poszli na wybory i tak zagłosowali. KK nie ma szans by czuć się dziś panem sytuacji.
                •  
                  Oj panowie redaktorzy. On nie "pracował", ale "był przesłuchiwany", i mógł kogoś wydać za to, że nie robili mu koło pióra i jego rodzinie. A SB było zdolne do różnych świństw. Ale Miller też stwierdził, że o ile są dowody na jego zeznania, to Wałęsa już nie może się wycofać .Za późno o jakieś 30-40 lat. Gdyby wtedy powiedział kolegom, jak to było, dziś nie byłoby problemu. A tak, można po nim wieszać co się chce. A on za rdzo nie majak się bronić. Upartość nie zawsze jest dobra.
                  •  
                    W polityce NIC nie dzieje się przypadkowo. Kto tego nie rozumie, nie zrozumie też różnych tricków, jakie stosują politycy, kiedy coś musza zrobić, ale nie jest to po ich myśli.
                    •  
                      Kubeczki owe też nie są w pełni eko. Po pierwsze trzeba je myć. Co oznacza zużycie niepotrzebne wody. Podejrzewam, ze trzeba też odkażać bo krew zbierająca się może wywoływać różne dolegliwości. Po drugie. Owa krew trzeba też gdzieś wyrzucać. Wyrzucając czy to do zlewu czy do toalety musimy zużyć wodę. A zatem zużywamy cenne zapasy wody. Pomijam fakt, że kubeczek jest z silikonu, która rozkłada się tysiące lat po wyrzuceniu. Sam silikon pod wpływem zużywania będzie, jak to silikon, pękać i twardnieć. Niema nic za darmo. Kubeczki też nie są eko. Ale trzeba przyznać, że producenci doprawy mają świetne umiejętności marketingowe
                      •  
                        Przypominam Panu Skibie, że w 2015 roku obywatele ŚWIADOMIE i z PEŁNĄ WIEDZĄ o tym co będzie robić władza, wybrało ją głosami prawie 5,5 mln kart wrzuconych do urn. Ludzie chcieli takiej Polski, takiej polityki. Wiedzieli co ich czeka i w pełni akceptowali ten stan rzeczy. Więc teraz nie ma co skomleć. Czy PAn Skiba i jego koledzy byli na wyborach i zagłosowali tak by PIS nie dostali się do władzy? Jeśli nie , to teraz proszę nie płakać. Trzeba chodzić na wybory i głosować na partie prodemokratyczne. A nie jęczeć, ze się kogoś uraziło a on ma chody.
                        •  
                          Gdyby w 2009 roku zaczęto budować elektrownie jądrową, dziś mielibyśmy ją na ukończeniu bądź już działającą. A tak ma to co mamy. Braki i import z zagranicy. Swoja drogą energia musi być tam tańsza, skoro opłaca się bardziej importować niż budować swoje bloki.
                          •  
                            OD momentu ukazania się filmu minęły niemal 2 miesiące. I co? Ano nic. W KK bez zmian, w społeczeństwie bez zmian. Więc po co to było wszystko? Społeczeństwo akceptuje ten stan. Uważa, że wszystko jest w porządku. KK, na chwilę pochylił się nad problemem, by po powstaniu powiedzieć, że to nie ich wina. Że to ktoś inny robi, a oni sa tylko atakowani przez obce siły, które chcą zniszczyć KK. Politycy będący na pasku KK nie zająknęli się słowem krytyki, odwróceniem się od KK instytucjonalnego by pokazać mu brak zgody na takie zachowanie. Nikt nie chce uzdrowić tej sytuacji. Zostało jak jest. Druga cześć pewnie przejdzie już totalnie bez echa. Zwolenników KK i "dobrej zmiany" jeszcze bardziej utwierdzi w przekonaniu, że to zmowa złych sił i szatana, a przeciwnicy z kolei i tak nie mają nic do powiedzenia. Nie oglądałem tego filmu, ale wiedziałem, że on nic nie zmieni. Nie takie rzeczy dzieją się w KK, a jednak nikt z tym nic nie robi. Nikt nie załatwia problemu, ale odchyla głowę na bok krzycząc "TO NIE MY".
                            •  
                              Po pierwsze manewry nie były żadną tajemnica. Rosja wiedziała o nich. Samolot pewnie był po to by zweryfikować czy to co było wiadome jest prawdą. Posłali go na zwiady. Nie wiem w czym problem. NATO, też wysyła swoje siły do kontroli manewrów. Podejrzewam, że obie strony doskonale wiedziały o swoich pozycjach oraz o zamiarach. Maszyna mogła nie być uzbrojona. Natomiast gdyby tak nie było siły NATO miały prawo taki samolot zestrzelić w ramach ćwiczeń. Kto im powiedział, że ktoś z zewnątrz wysyła tam samolot? NATO nie ma obowiązku wiedzieć o wszystkim co robi Rosja. A Rosja nie informując o przelocie naraża swoich ludzi na ryzyko śmierci.
                              •  
                                Podejrzewam, a graniczy to z pewnością, że Trump myślał o misji na Księżyc i na Marsa jako o całości. Tak jak to zrozumiałem z angielskiej wersji. Ale możliwe, że Trump, jak człowiek, który nie interesuje się przestrzenią kosmiczna nie wie, że Księżyc nasz nie jest częścią Marsa. Choć Mars ma swój księżyc. A może mu właśnie o nie chodziło?