Łukaszenka wciąż w posiadaniu europejskiej wizy

Łukaszenka wciąż w posiadaniu europejskiej wizy

Dodano:   /  Zmieniono: 
Ministrowie spraw zagranicznych Unii Europejskiej zdecydowali o utrzymaniu w mocy zeszłorocznego postanowienia znoszącego zakaz wjazdu byłych białoruskich urzędników, z prezydentem Aleksandrem Łukaszenką na czele, na terytorium 27 państw wspólnoty. Unia poszła na rękę Białorusi, mimo że jej władze zignorowały szereg żądań Brukseli, dotyczących demokratyzacji państwa. Taka polityka ze strony UE w przyszłości pozwoli Łukaszence wygodnie rozgrywać spory między Moskwą i Zachodem, pisze „Kommiersant”.
„Kommiersant" informuje, że decyzja o dalszym wpuszczaniu Łukaszenki oraz kilku najmniej odpychających (z punktu widzenia Unii) przedstawicieli otoczenia prezydenta wywołała burzliwe dyskusje wewnątrz organizacji. Jeszcze w zeszłym tygodniu Wielka Brytania, Belgia, Litwa, Holandia i Polska apelowały do pozostałych państw o ukaranie białoruskich władz za to, że nie chcą przeprowadzić reform demokratycznych.

Jednak rada ministrów spraw zagranicznych postanowiła dać Białorusinom jeszcze jedną szansę. Uzasadniając tę decyzję minister Estonii Urmas Paet stwierdził, że „UE powinna dać szansę narodowi Białorusi, gdyż w przeciwnym razie presja Rosji na Białoruś będzie się nasilać".

W wyniku rozmów ministrowie postanowili jeszcze na 9 miesięcy przedłużyć zawieszenie sankcji wobec władz Białorusi. Sankcje te zostały wprowadzone przez Unię w 2006 roku. Zakładały one zakazanie wjazdu na terytorium UE Aleksandrowi Łukaszence i 41 białoruskim urzędnikom. Jednak w październiku 2008 roku decyzją ministrów spraw zagranicznych państw Unii sankcje te zawieszono na pół roku.

Pomimo zawieszenia sankcji przez UE, stosunków między Mińskiem i Brukselą wciąż nie można nazwać nieskazitelnymi – w zeszłym tygodniu została odwołana wizyta komisarz UE Benity Ferrero-Waldner w Mińsku. Komisarz miała spotkać się z Łukaszenką oraz wystąpić z wykładem na temat sytuacji w Białorusi, jednak białoruski prezydent nieoczekiwanie odwołał spotkanie. Przyczyną tego były krytyczne uwagi pod adresem władz Białorusi, jakie Ferrero-Waldner wystosowała 9 marca podczas wizyty w Londynie. Określiła wówczas działania Białorusi zmierzające w kierunku liberalizacji reżimu jako „jeden krok naprzód, dwa kroki do tyłu" i stwierdziła, że Europa „nie może bawić się fundamentalnymi dla Unii Europejskiej wartościami”.

Decyzją o przedłużeniu postanowienia o zawieszeniu sankcji wobec Białorusi Unia dała do zrozumienia, że jest gotowa pogodzić się z Łukaszenką i wybaczyć mu brak reform demokratycznych, ale pod warunkiem, że zachowa on neutralność wobec Osetii Południowej i Abchazji. Sytuacja ta jest korzystna dla Łukaszenki, który dzięki powstrzymaniu decyzji o przyznaniu niezależności republikom Kaukazu otrzymał finansowe dywidendy zarówno od Rosji, jak i od Zachodu. Pytanie tylko, jak długo Rosja i UE będą znosić tę grę na dwa fronty.

Chwila prawdy może przyjść już w maju podczas szczytu UE poświęconego programowi „Partnerstwo Wschodnie", który odbędzie się w Czechach.

OP