Współpraca wojskowa to "as w rękawie" Łukaszenki

Współpraca wojskowa to "as w rękawie" Łukaszenki

Dodano:   /  Zmieniono: 
Tygodnik "Biełorusy i Rynok" ocenia w poniedziałek, że "asem w rękawie" prezydenta Alaksandra Łukaszenki w stosunkach z Rosją jest nowy plan zastosowania Regionalnego Zgrupowania Wojsk. Przed tygodniem Łukaszenka odmówił podpisania planu w trybie roboczym.
Jak przypomina autor artykułu, analityk wojskowy Aleksandr Alesin, prezydent Białorusi oznajmił, że dokument tej wagi powinien być zatwierdzony na szczeblu Wysokiej Rady Państwowej wspólnego Państwa Związkowego. Alesin twierdzi, że według źródeł w Moskwie dokument podpisał już prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew. "Szereg ekspertów oceniło krok (Łukaszenki) jako zawoalowane żądanie wobec władz Rosji, by uznały rezultaty nadchodzących wyborów prezydenckich na Białorusi", ponieważ tylko cieszący się legitymizacją prezydent ma prawo głosu w radzie - wskazuje autor.

W przeciwnym wypadku, czyli nieuznania wyborów przez Moskwę - o czym spekulują media - "los dokumentu, tak potrzebnego wyższym władzom polityczno-wojskowym Rosji, będzie niejasny" - pisze Alesin. Jego zdaniem, bez udziału Białorusi i jej wojsk, które są podstawą Regionalnego Zgrupowania Wojsk, Rosja nie mogłaby podjąć żadnej znaczącej reakcji wobec wschodnich członków NATO. Siły rosyjskie "ledwie starczają dla najbardziej niebezpiecznych dla  niej obecnie kierunków - Chin i Kaukazu". Zresztą, nawet gdyby miała wystarczające zasoby, Rosja "nie jest w stanie obejść się bez >strategicznego balkonu<," którym w Europie jest dla niej Białoruś - uważa autor.

Z tego względu - dodaje - "praktycznie wszyscy poważni eksperci są zgodni, że cokolwiek by się stało, Rosja będzie starała się zachować Białoruś jako główną sojuszniczkę w sferze wojskowo-politycznej i  postara się zrekompensować zaostrzenie konfliktu na najwyższych szczeblach aktywizacją współpracy wojskowo-technicznej". Zdaniem Alesina, Moskwa stara się "zachować tak ważny, jej zdaniem, instrument presji na Alaksandra Łukaszenkę, jakim jest ewentualne nieuznanie go za wybranego zgodnie z prawem szefa państwa". Jednak Łukaszenka "uważa, że jego >asy w  rękawie< są silniejsze" - konstatuje tygodnik.

PAP

 0

Czytaj także