Koniec renesansu energii atomowej?

Koniec renesansu energii atomowej?

Dodano:   /  Zmieniono: 
Do czasu katastrofy w japońskiej elektrowni atomowej Fukushima, energia atomowa przeżywała swój renesans jako bezpieczne źródło energii. Teraz, przyszłość atomu wygląda mniej bezpiecznie – ocenia "The Telegraph".
Brytyjska gazeta zauważa, że motorami napędzającymi rozwój energii atomowej były Francja i Japonia. Państwa te, mimo kryzysu zaufania do atomu w latach 80-tych, kontynuowały swoje programy atomowe. Z czasem, w skutek uświadomienia sobie przez świat zagrożeń wynikających ze zmian klimatu, coraz więcej państw zaczęło podążać ścieżką wytyczoną przez te dwa państwa.  W 2010 roku rozwój energii atomowej bardzo przyspieszył. Autor artykułu zwraca uwagę, że obecnie w budowie jest 60 reaktorów jądrowych, zaś kolejnych 150 jest w planach. Chiny wybudowały ostatnio 10 nowych reaktorów zaś 30 kolejnych jest budowanych. Indie planują budowę 20 w najbliższej dekadzie zaś Rosja planuje podwoić swoją liczbę reaktorów. Stany Zjednoczone planują budowę 25 nowych reaktorów. Rząd Davida Camerona planuje budowę 10 reaktorów – wylicza autor artykułu Geoeffrey Lean. Inwestycje w energię atomową planuje aż 25 innych państw. W tym takie kraje jak Wietnam, Bangladesz oraz Nigeria – dodaje Lean.

Zdaniem Geoffreya Leana nie można jednak postawić tezy, że renesans energii atomowej może być zatrzymany tylko przez katastrofę elektrowni Fukushima. Lean zwraca uwagę, że już wcześniej, od początku 2011 roku pojawiały się pewne symptomy kryzysu. Po pierwsze, państwa w skutek kryzysu ekonomicznego cierpiały na brak funduszy na nowe inwestycje. "The Telegraph" przywołuje przykład Teksasu, gdzie w skutek braku subsydiów rządowych, największy amerykański producent energii atomowej - firma Exelon - wycofała się z budowy dwóch nowych reaktorów. Poza tym - kontynuuje Lean - rozwijająca się produkcja gazów naturalnych wydaje się wielu państwom bardziej atrakcyjnym źródłem energii.

"The Telegraph" pisze, że katastrofa elektrowni Fukushima pogorszyła sytuację jeszcze bardziej. – Obraz eksplodującej elektrowni atomowej na ekranie telewizora z pewnością nie pomoże zyskać poparcia opinii publicznej – uważa cytowany przez "The Telegraph" ekspert ds. energii atomowej John Rowe.

MK