Jak podaje BBC, we wtorek nad ranem w magazynie wysyłkowym firmy Hermes w Haldensleben zasłabł 58-letni pracownik. Mężczyzny nie udało się uratować. Kilka godzin później, około godziny 16, znaleziono ciało 44-letniego kierowcy furgonetki dostawczej tej samej firmy. Trzeci z pracowników tego samego dnia zachorował. Tajemnicze zgony w tak krótkim odstępie pracy sprawiły, że policja zdecydowała się na wszczęcie dochodzenia.
Wyniki sekcji zwłok
Śledczy zbadali jedną z paczek, gdzie znajdowała się trująca substancja. Zdaniem ekspertów w środku przewożono jednak taką ilość toksycznego środka, która nie była w stanie doprowadzić do śmierci. Sekcje zwłok również nie wykazały oznak zatrucia, a zgony prawdopodobnie nie są ze sobą powiązane. Funkcjonariusze potraktowali je jako niefortunny zbieg okoliczności. Sprawdzono także historię medyczną trzeciego pracownika, dzięki czemu okazało się, że już wcześniej miał on problemy zdrowotne, a nagłe pogorszenie stanu zdrowia można potraktować jako naturalne.
Firma zatrudniająca 3 tysiące pracowników we wtorek tymczasowo wstrzymała działalność. W tym czasie 120 strażaków badało teren magazynu oraz samochód, którym jeździł 44-letni kierowca.
twitterCzytaj też:
Nagła śmierć 6-letniej dziewczynki w Poznaniu. Wszczęto specjalne procedury
