Ruszył nowy proces Chodorkowskiego

Ruszył nowy proces Chodorkowskiego

Przed sądem rejonowym w Moskwie rozpoczął się we wtorek nowy proces byłego szefa koncernu naftowego Jukos Michaiła Chodorkowskiego i jego partnera biznesowego Płatona Lebiediewa.

Chodorkowski i Lebiediew tym razem są oskarżeni o przywłaszczenie cudzego mienia i pranie brudnych pieniędzy. Obu grozi do 15 lat łagru.

Adwokaci przewidują, że proces potrwa co najmniej pół roku. Pierwsze postępowanie przeciwko b. szefom Jukosu trwało ponad rok.

Pierwsze posiedzenie sądu ma charakter wstępny. Odbywa się bez udziału mediów i publiczności. Jego celem jest wyjaśnienie, czy nie ma przeszkód dla rozpoczęcia merytorycznego postępowania, a także rozpatrzenie wniosków stron.

Sąd odrzucił już wniosek obrony o wyłączenie obu przedstawicieli prokuratury generalnej - Dmitrija Szochina i Walerija Łachtina, którzy uczestniczyli w pierwszym procesie przeciwko szefom Jukosu w latach 2004-05. Adwokaci zarzucili obu prokuratorom łamanie prawa i stronniczość.

Obrońcy złożyli też wniosek o umożliwienie im poufnego kontaktu z klientami. Zdaniem Kariny Moskalenko, adwokatki Chodorkowskiego, kontakt z podsądnymi utrudnia konwój, który - jak to ujęła - czuje się gospodarzem sali. Wniosek ten zostanie rozpatrzony w środę.

Wiadomo już, że obrona będzie także wnioskowała o dodatkowy czas na zapoznanie się z aktem oskarżenia. Inny z adwokatów Chodorkowskiego, Wadim Kljuwgant, poinformował, że liczący 14 tomów akt oskarżenia otrzymał dopiero w minioną sobotę i nie zdążył się z nim zapoznać.

Adwokaci wnioskowali o usunięcie z sali szklanej klatki, w której umieszczeni zostali oskarżeni, ale sąd się na to nie zgodził. Wystąpili też z wnioskiem o przeniesienie sprawy do innego sądu.

Według prokuratury generalnej, Chodorkowski i Lebiediew, działając w zorganizowanej grupie przestępczej, w 1998 roku zagarnęli, a następnie zalegalizowali akcje spółki Wostocznaja Nieftianaja Kompania na sumę 3,6 mld rubli (103,5 mln dolarów); natomiast w latach 1998-2003 przywłaszczyli sobie prawie 350 mln ton ropy należącej do kilku spółek oraz wyprali 487 mld rubli (14 mld USD) i 7 mld dolarów.

Nowe śledztwo przeciwko byłym szefom Jukosu trwało od grudnia 2006 roku. Zarzuty postawiono im w lipcu 2008 roku. Akt oskarżenia wpłynął do sądu rejonowego w Moskwie 17 lutego.

Oskarżeni nie przyznają się do winy. Zdaniem ich obrońców nowy proces też ma charakter polityczny, a zarzuty wobec b. szefów Jukosu są niedorzeczne.

Akta sprawy liczą 188 tomów. W spisie świadków oskarżenia widnieją nazwiska ponad 200 osób. Proces prowadzi szef sądu rejonowego w Moskwie Wiktor Daniłkin.

W maju 2005 roku Chodorkowski i Lebiediew zostali skazani na kary po dziewięć lat pozbawienia wolności za przestępstwa gospodarcze: defraudację i uchylanie się od płacenia podatków. We wrześniu 2005 roku sąd złagodził im wyroki do ośmiu lat kolonii karnej.

Obaj od początku odrzucali wysunięte wobec nich oskarżenia, uważając je za sfabrykowane i politycznie umotywowane.

W sierpniu 2006 roku Sąd Arbitrażowy w Moskwie ogłosił upadłość Jukosu, niegdyś jednego z największych koncernów naftowych w Rosji. Wcześniej najcenniejsze aktywa Jukosu przejął państwowy Rosnieft.

Wokół gmachu sądu podjęto nadzwyczajne środki bezpieczeństwa. Pobliskie ulice zostały wyłączone z ruchu. Porządku pilnuje około 300 milicjantów. Na miejscu są też funkcjonariusze milicyjnych sił specjalnych OMON. Wszyscy zmierzający w stronę budynku są legitymowani.

Obu oskarżonych przywieziono do sądu na godzinę przed rozpoczęciem rozprawy. Wchodząc do gmachu, Chodorkowski krzyknął: "Hańba!". Ktoś rzucił mu pod nogi bukiet białych goździków.

Przeciwko sądzeniu Chodorkowskiego i Lebiediewa próbowało protestować w pobliżu gmachu sądu kilkudziesięciu przedstawicieli demokratycznej opozycji, w tym nowego ruchu "Solidarnost" ("Solidarność"). Milicja zatrzymała co najmniej 10 osób.

Proces będzie się toczyć w największej sali sądu, obliczonej na 50 osób. Dla mediów obraz telewizyjny z rozprawy ma być dodatkowo transmitowany do sali na innym piętrze. We wtorek sygnał telewizyjny wyłączono na 15 minut przed początkiem posiedzenia.

Żelazną klatkę dla podsądnych wymieniono na szklaną, zgodną - jak podkreślają rosyjskie media - z europejskimi standardami.

Dziennik "Wiedomosti" zauważył we wtorek, że aresztowanie Chodorkowskiego w 2003 roku i sądzenie w latach 2004-05 miało dla Rosji znaczenie systemowe.

"To przy okazji tej sprawy niszczono liberalne partie i budowano monopol głównej, likwidowano imperia biznesowe z poprzedniego wieku i tworzono nowe, zmieniał się charakter stosunków między biznesem i władzą" - pisza ta opiniotwórcza gazeta.

"Politycy i urzędnicy w prywatnych rozmowach przystępnie tłumaczą, dlaczego nie można wypuścić z więzienia Chodorkowskiego; dlaczego nie można zaprzestać jego ścigania. Byłoby to równoznaczne z rewizją procesu prywatyzacji. A precyzyjniej mówiąc, rewizją wyników redystrybucji władzy i własności, dokonanej przez ekipę Władimira Putina" - dodają "Wiedomosti".

ND, ab, PAP, keb

"Ambitne plany Obamy" - czytaj więcej na Blogbox.com.pl

Czytaj także

 1
  • Głowadogóry   IP
    Sądowe bezprawie w Rosji, car Putin knuje co jeszcze wymyślić, żeby przedłużyć wyrok p. Chodorkowskiemu... Straszny los operatywnego Biznesmena.
    P.S. Co na to zwolennik \"komunizmu z ludzką twarzą\"
    tow. Michnik z GW ?