Zanieczyszczenie powietrza jest dla Kabulu coraz większym problemem. Brązowawą mgiełkę nad stolicą często bez trudu można dostrzec z okolicznych gór i z samolotu. Smog potęguje pył z niebrukowanych, bitych dróg, a ze stert odpadków płynie nieprzyjemny zapach. - Aby chronić bezpieczeństwo zdrowia obywateli Kabulu, rząd postanowił, by do końca tego roku (według kalendarza perskiego) czwartek był dniem wolnym od pracy - podano w komunikacie. Czwartkowe popołudnia jednak już od dawna były traktowane jak nieoficjalny początek weekendu.
Władze usuną blokady dróg i betonowe mury osłonowe, które odgradzają poszczególne części miasta i uniemożliwiają wjazd do nich pojazdom, z wyjątkiem urzędowych i dyplomatycznych - podano w oświadczeniu. Ściany te, z betonowych elementów, przypominające przydrożne ekrany wytłumiające, hamują dobre napowietrzenie miasta i komunikację. Ministerstwa, ambasady i siedziby organizacji, które były celami zamachów, najprawdopodobniej nie będą zachwycone natężeniem ruchu ulicznego - pisze agencja Reutera.
Władze wezwały też mieszkańców Kabulu do ograniczenia jazdy samochodami w poniedziałki, które dla Afgańczyków przypadają w środku tygodnia, zgodnie z muzułmańskim tygodniem, w którym najważniejszy dzień wyznaczają piątkowe modlitwy. Sprostać wezwaniu nie będzie łatwo w mieście, w którym transport publiczny ma ograniczony zakres. Biznesmenom dodatkowy weekendowy dzień w Kabulu skraca tydzień roboczy, ponieważ w ciągu ostatniego dziesięciolecia wiele krajów muzułmańskich przeszło na system zachodni, z weekendem rozpoczynającym się już w piątek wieczorem.
zew, PAP