Premier Yingluck Shinawatra zapewniła mieszkańców, że są bezpieczni. Mimo to z wielu sklepów zniknęły zapasy butelkowanej wody, makaronu, ryżu i jedzenia w puszkach. Wiele osób zostawiło samochody na piętrowych parkingach i układało worki z piaskiem przed domami i sklepami. - Rząd zrobi wszystko co możliwe, by zmniejszyć cierpienie ludzi. Mam nadzieję, że wszyscy będziemy współpracować, by przejść ten test - powiedziała szefowa rządu.
Najgorsze od 50 lat powodzie, wywołane nieustannymi burzami tropikalnymi i monsunami, dotknęły dotychczas jedną trzecią kraju. Na północy, północnym wschodzie i w środkowej Tajlandii żywioł spowodował straty sięgające 3 mld dolarów. Od końca lipca śmierć poniosło 297 osób. Pomoc finansową i logistyczną zapewniły Tajlandii Chiny, Japonia i USA. Waszyngton wysłał z Japonii samolot transportowy, którym dostarczono tysiące worków z piaskiem.
zew, PAP
