Taniec na gruzach Europy

Taniec na gruzach Europy

Dodano:   /  Zmieniono: 
Europa pręży muskuły w wojnie z terroryzmem, ale brak jej siły i determinacji do walki. Prędzej niż sukcesów w zwalczaniu terroryzmu i rozwiązania problemu migracji możemy doczekać się demontażu strefy Schengen.

Pierwsza bitwa w najnowszej wojnie, proklamowanej przez prezydenta Republiki Francuskiej, nie została stoczona na syryjskiej pustyni, tylko na trzecim piętrze bloku przy Rue du Corbillon w St. Denis na przedmieściu Paryża. Policja Republiki nie okazała litości siłom zła i religijnego fanatyzmu, które w piątkowy wieczór 13 listopada uderzyły w czuły punkt liberalnego systemu wartości, mordując z zimną krwią bywalców paryskich klubów, barów i restauracji. Antyterroryści nie oszczędzali amunicji. Służby prasowe z dumą podały, że w czasie oblężenia mieszkania, w którym zabarykadowali się terroryści, wystrzelono aż 5 tys. pocisków, czyli ponad półtora tysiąca na każdego z zabitych w akcji przestępców. A ci i tak zginęli od wybuchu bomby zdetonowanej przez terrorystkę. Jedną z ofiar był jej kuzyn Abdelhamid Abaaoud, pomysłodawca piątkowych masakr w Paryżu. Francja ogłosiła sukces, okraszając go wcześniej zdjęciami jednego z podejrzanych, prowadzonego z gołymi pośladkami. Media reprodukowały je jako dowód na skuteczność w walce z islamskim terroryzmem. Wzmocnione tym sukcesem morale Republiki zostało nadszarpnięte już w piątek, gdy wrzeszczący „Allahu Akbar” terroryści wpadli do hotelu Radisson w Bamako w Mali, po czym wzięli dziesiątki zakładników. To także cios we francuski prestiż w jej dawnych koloniach w Afryce. Nie dalej jak dwa lata temu Paryż wysłał pokaźny kontyngent wojskowy do Mali, który rozbił siły islamistów maszerujące na Bamako. Ogłoszona przez Francję wojna z terroryzmem staje się operacją o globalnym zasięgu. Do Bamako poleciało już 50 komandosów i nie da się wykluczyć zwiększenia obecności francuskiej w zagrożonej dżihadem Afryce Zachodniej. Jednocześnie lotnictwo francuskie prowadziło też bombardowania stolicy islamistów, miasta Al-Rakka w dalekiej Syrii. W morze wyszedł także lotniskowiec „Charles de Gaulle”, kierując się na Bliski Wschód, gdzie czają się dowódcy niewidzialnej armii szykującej kolejne ataki. Dla podkreślenia powagi operacji saperzy zdetonowali podejrzane auto, stojące na nabrzeżu portu w Tulonie, gdzie cumował lotniskowiec.

Więcej możesz przeczytać w 48/2015 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

-
 0

Czytaj także