"Oficjalnie Ankara twierdzi, że rosyjski samolot naruszył przestrzeń powietrzną Turcji. Na poparcie swojej wersji zaprezentowała tor lotu obu samolotów. Jeśli nałożyć trajektorię na mapę, rosyjski samolot w chwili ataku faktycznie znajdował się nad terytorium Turcji. Jednak twierdzenia strony tureckiej, że rosyjski samolot był wielokrotnie ostrzegany, że narusza przestrzeń powietrzną, są wątpliwe. Najprawdopodobniej Turcja ma na myśli, że wcześniej wielokrotnie ostrzegała Rosję przed nielegalnymi lotami nad jej terytorium" – wyjaśnia "Nowaja Gazieta".
Według dziennika samolot mógł przebywać nad terytorium Turcji mniej niż 6 sekund, tyle czasu jest bowiem potrzebne, żeby przedostać się do bazy Hmejmim. "Jeśli tureckie samoloty F-16 śledziły rosyjski bombowiec, to decyzja o ataku została wydana na najwyższym szczeblu" – dodała "Nowaja Gazieta".
Strona turecka opublikowała nagranie, które ma być dowodem, na to, że Su-24 znajdował się na ich terenie 17 sekund. Rosjanie twierdzą jednak, że przestrzeń powietrzna nie została złamana. Według Władimira Putina "zestrzelenie rosyjskiego samolotu znacznie wykracza poza ramy walki z terroryzmem" a także "cios zadany Rosji w plecy przez popleczników terroryzmu".
TVN 24, Nowaja Gazieta, rbc.ru
