Prezydent Tajwanu Czen Szuej-bien oświadczył: "Akceptujemy wynik wyborów bez zastrzeżeń". AP zwraca uwagę, że wyniki wyborów z pewnością zostaną z zadowoleniem przyjęte przez Chiny, których irytację wywoływały zapowiedzi prezydenta Chen Shui-biana, że po zwycięstwie swej partii przeprowadzi w 2006 r. referendum w sprawie nowej konstytucji, która weszłaby w życie dwa lata później, z końcem jego kadencji. Władze w Pekinie, obawiały się, że nowa konstytucja będzie stanowić pierwszy krok do proklamowania niepodległego państwa tajwańskiego.
Zwycięstwo opozycji w głosowaniu, nad którym zaciążyły marcowe wybory prezydenckie, wygrane przez Czena przewagą zaledwie 30.000 głosów, stawia pod znakiem zapytania dalsze umacnianie sojuszu militarnego z USA. Rząd, który głosił obronę niezależności od Chin, zamierzał bowiem kupić w Stanach Zjednoczonych nową broń za kwotę 18,2 miliardów dolarów.
Opozycyjny Sojusz Błękitny opowiada się z unią z Chinami, do której powinno dojść jednak dopiero w przyszłości, "w warunkach demokracji", i krytykuje politykę Sojuszu Zielonego wobec Chin.
em, pap