Płuca Kościoła

Płuca Kościoła

Dodano:   /  Zmieniono: 
Watykanolodzy nie mają wątpliwości: tak źle jak w Grecji papież nie został przyjęty nawet w sandinowskiej Nikaragui. Tam nikt nie publikował plakatów przedstawiających go jako wampira z zębami ociekającymi krwią i podpisem "666 - precz bestio z Apokalipsy!", nie nazywano go wielkim heretykiem ani Antychrystem. Tymczasem na ulicach Aten niemal codziennie organizowane były demonstracje przeciw papieskiej wizycie, a członków Świętego Synodu, którzy cofnęli sprzeciw wobec niej, oskarżano o zdradę wiary. Wobec takich nastrojów nawet wizyta w muzułmańskiej Syrii nie wydawała się bardzo trudna.

Prezydent Kostas Stefanopulos, lewicowy rząd premiera Kostasa Simitisa i sprzyjające im media greckie zrobiły wszystko, co w ich mocy, by zmienić nieprzychylne nastawienie opinii publicznej. Bezskutecznie. To prawda, że najzajadlej protestujący stanowili mniejszość, ale generalnie przyjazd papieża w najlepszym razie rodził nieufność i obojętność.
Najbardziej wrogo nastawionych wobec pierwszego po 1291 latach papieża, który postawił stopę na greckiej ziemi, było około 600 tys. "starokalendarzowców", tj. wiernych nie uznających kalendarza gregoriańskiego. Dołączyło do nich 2500 zakonników z dwudziestu klasztorów na świętej górze Athos, cieszących się szacunkiem wszystkich Greków. W protestach uczestniczyło też dziesięć tysięcy członków ultraortodoksyjnych organizacji wyznaniowych, takich jak Elkis, Sotis czy Zoi.
Za zwolenników wizyty uważano natomiast patriarchę Aten i całej Grecji Chrystodoulosa oraz nieliczną grupę postępowych arcybiskupów. Sam Chrystodoulos to ciekawa postać: ukończył katolickie liceum ojców marianów w Atenach, choć już od wczesnej młodości chciał wstąpić do zakonu prawosławnego. Studiował teologię i prawo, mówi kilkoma językami i doskonale zna Zachód. W Atenach mówiono, że Chrystodoulos był autorem swoistego zamachu stanu, podczas którego praktycznie zmusił większość członków Świętego Synodu do zgody na wizytę papieża, choć w rzeczywistości za zamierzało głosować zaledwie 12 spośród 79 członków najwyższego organu kolegialnego greckiego prawosławia. Część z nich usiłowała zresztą później wycofać swój podpis.
Jan Paweł II był w Atenach zaledwie 24 godziny, ale to wystarczyło, by większość Greków zmieniła zdanie na temat papiestwa i katolicyzmu. W przemówieniu powitalnym Chrystodoulos powiedział z wyrzutem: "Nie usłyszeliśmy od katolików słowa przepraszam, niezbędnego warunku rozpoczęcia jakiegokolwiek dialogu". Potem przemówił Jan Paweł II: "Za wydarzenia przeszłe i obecne, podczas których synowie i córki Kościoła katolickiego zgrzeszyli wobec synów i córek Kościoła prawosławnego poprzez czyny lub poprzez powstrzymanie się od działania niech Bóg nam wybaczy. Błagamy go o to...". Papież poszedł dalej. Oświadczył, że grecki Kościół prawosławny był zawsze dla katolicyzmu źródłem liturgii, tradycji duchowej i prawodawstwa. "Kościół powszechny nigdy nie zapomni tego, co Kościół grecki mu darował, ani nie przestanie dziękować za trwały, nieustanny wpływ tradycji greckiej". Papież wezwał grecki kler do współpracy, albowiem "trwający podział jest grzechem wobec Boga i skandalem wobec świata". Mówił, że Kościół powinien "oddychać dwoma płucami".
Rezultat słów papieża był niezwykły: Chrystodoulos i członkowie Świętego Synodu zaczęli bić brawo człowiekowi, którego jeszcze dzień wcześniej nie wahali się nazwać wielkim heretykiem. "Jeszcze dwa miesiące temu byłoby to nie do pomyślenia, miesiąc temu byłoby to niemożliwe, a teraz stało się rzeczywistością" - skomentował to wydarzenie euforyczny jak nigdy Joaquin Navarro-Valls.
W otoczeniu papieża krąży pogłoska jeszcze bardziej sensacyjna. Zgodnie z kanonem, wyznawcom prawosławia nie wolno się modlić z niewiernymi i heretykami. Tymczasem 4 maja wieczorem, kiedy Chrystodoulos odwiedził papieża w gmachu ateńskiej nuncjatury, pod koniec rozmowy w cztery oczy papież zaczął odmawiać "Ojcze nasz" po grecku, czego nauczył się jeszcze w liceum w Wadowicach. Bez specjalnych oporów patriarcha przyłączył się do pacierza. Jeśli opowieść ta jest prawdziwa, to byłaby to pierwsza wspólna modlitwa greckiego i rzymskiego biskupa od 947 lat.
Być może wszystko to spowoduje, że mieszkający w Grecji katolicy nie będą już dyskryminowani w miejscach pracy i urzędach. Zrównaniem w prawach katolików z prawosławnymi w Grecji zajmował się nawet Europejski Trybunał Praw Człowieka. Święty Synod twierdzi, że chrześcijan obrządku łacińskiego jest w Grecji zaledwie 50 tys. W rzeczywistości jest ich cztery razy więcej, gdyż Synod nie liczy cudzoziemskich małżonków, dyplomatów i przede wszystkim gastarbeiterów.
Ateński sukces papieża bez wątpienia wpłynie również na stosunki z Cerkwią rosyjską. Nim jeszcze Jan Paweł II zdążył dolecieć do Damaszku, patriarcha Chrystodoulos udał się do Moskwy, by zreferować Aleksemu II wyniki spotkania w Atenach. Jak twierdzą wtajemniczeni, opinia Chrysto-doulosa była bardzo pozytywna. Czy zdoła przekonać nieprzejednanego patriarchę rosyjskiego? Wiele może wyjaśnić czerwcowa wizyta Jana Pawła II na Ukrainie.
W Damaszku czekała papieża konfrontacja z polityczną rzeczywistością Bliskiego Wschodu. Wprawdzie w powitalnym przemówieniu prezydent Baszar el-Asad nie wymienił nazwy "Izrael", ale zawarł wystarczająco wiele aluzji do tego państwa, by jednoznacznie dać wyraz swojej skrajnej niechęci. Na mapkach dołączanych do programu wizyty Izraela w ogóle nie było... Papież wzywał do pokoju, ale przede wszystkim mówił o wielkiej historii Syrii, o roli tradycji chrześcijańskiej tego kraju.
Najbardziej spektakularnym punktem pobytu w Damaszku była symboliczna wizyta Jana Pawła II w mecze-cie Omajadów. Papież po raz pierwszy w historii przekroczył próg muzułmańskiej świątyni, choć nie uczynił tego wcześniej ani w Palestynie, ani w Egipcie. To wyróżnienie dla państwa, które mimo trwającego konfliktu i pojawiających się w islamie tendencji fundamentalistycznych zachowuje laickość i tolerancyjność wobec chrześcijan. To także kolejny znak gotowości do dialogu między wielkimi religiami monoteistycznymi, za którym Jan Paweł II opowiada się od początku pontyfikatu.


Więcej możesz przeczytać w 19/2001 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.