Po co nam te wybory?

Po co nam te wybory?

Dodano:   /  Zmieniono: 
Do mediów płynie rzeka wiadomości, w których prawda i fałsz są pomieszane

Jestem pewien, że rząd premiera Buzka nie cieszy się zbytnio z powodu zbliżających się wyborów. Dla wszystkich dygnitarzy rządowych perspektywa rychłego odejścia nie jest zbyt przyjemna. Jednak nie dla każdego z ministrów czy wicepremierów jest ona jednakowo dolegliwa. Powstrzymam się od otwartego chwalenia tych, których uważam za bardzo dobrych, bo nie chcę im wyrządzić niedźwiedziej przysługi. W dodatku są to ludzie, którzy komplementów nie potrzebują, bo znają swoją wartość i nie martwią się o przyszłość. Aby nie być zbyt tajemniczym, powinienem przynajmniej ujawnić, kogo nie zaliczam do tego grona. Otóż moimi faworytami na pewno nie są ministrowie gospodarki, skarbu, spraw wewnętrznych i administracji, sprawiedliwości oraz - niestety - minister-koordynator do spraw służb specjalnych, a także - last but not least - minister kultury. O działalności tego ostatniego nie chce mi się pisać ani słowa, bo mam jeszcze w pamięci jego nieodżałowanego poprzednika, a mojego przyjaciela, Andrzeja Zakrzewskiego, którego z obecnym ministrem nawet nie wypada porównywać.
Pozostają więc do omówienia gospodarka, skarb państwa, sprawy wewnętrzne, sprawiedliwość i służby specjalne. Bagatelka! Przecież to najpotężniejsze i najgroźniejsze resorty, a więc może lepiej z nimi nie zadzierać. To, co nastąpi, proszę więc traktować jako nieśmiało zgłaszane wątpliwości pojedynczego obywatela w ramach istniejącej jeszcze swobody wypowiedzi i braku cenzury.
W każdym państwie największą władzę mają ci, którzy rządzą gospodarką i aparatem przemocy. Również w państwach demokratycznych, zwanych prawnymi, które różnią się wyraźnie od reżimów totalitarnych czy dyktatorskich. Różnica ta ma jednak - moim zdaniem - charakter ilościowy, a nie jakościowy. Mówiąc w uproszczeniu: władzy totalitarnej i dyktatorskiej wolno wszystko, a władzy demokratycznej - nie, bo jest podporządkowana prawu. Mimo to nawet w demokracji istota władzy się nie zmienia. A ponieważ podstawami ludzkiej egzystencji są wolność i majątek, największą władzę mają ci, którzy mogą tymi dobrami rozporządzać.
Od wieków wiadomo, jak najdotkliwiej można człowieka represjonować. Jeszcze nie tak dawno można było odbierać życie niewinnym ludziom. Dzisiaj już jest bezpieczniej, ale nadal nie ma gwarancji, że władza nie dobierze się bezpodstawnie do naszego mienia lub wolności. Nadmiernie się rozwodzę nad ogólnymi banałami i w końcu nie starczy mi czasu na laurkę dla naszych ministrów od przemocy i represji. Jestem prawie pewien, że właśnie ci ministrowie najbardziej są wściekli z powodu nadchodzących wyborów. Przecież ministrowie od skarbu i gospodarki mogliby jeszcze popracować w pocie czoła i już niedługo wszystkie najważniejsze pozycje w gospodarce znalazłyby się w rękach wybranych ludzi z AWS. Bezpieczną realizację tego planu zapewniliby na długie lata ministrowie od służb specjalnych, policji i prokuratury. Ci ostatni epatują społeczeństwo taką masą sukcesów, że powinno przysiąść z wrażenia i zażądać w referendum, by ministrowie Biernacki, Kaczyński i Pałubicki zostali na urzędach dożywotnio. Nie wiem, co robi UOP, bo to tajemnica, ale od czasu do czasu prasa informuje, że jeszcze nigdy w historii nie mieliśmy tak dobrych i sprawnych służb specjalnych. Policja występuje ostatnio pod nazwą CBŚ, dzięki czemu bez przerwy widać w telewizji antyterrorystów podczas ciężkiej i odpowiedzialnej pracy. Z policją konkuruje w mediach prokuratura, reklamując z kolei swoją robotę. Z tajemniczych, uopowskich, policyjnych i prokuratorskich źródeł płynie do mediów niespotykanych rozmiarów rzeka różnych dziwnych wiadomości, wśród których prawda i fałsz są tak dokładnie pomieszane, że nikt ich nie jest w stanie odróżnić. Nasi ministrowie od represji i przemocy powiększają swoją władzę przy pełnej aprobacie zdezorientowanego społeczeństwa, które dostrzega w ich działaniach szansę na poprawę swego bytu.
I po co w takiej sytuacji urządzać wybory? Żeby przyszła komuna i wszystko zepsuła? Ludzie, zastanówcie się! Jeszcze możecie jakoś wesprzeć i uratować dzielnych ministrów, jeżeli im wierzycie. Po co przerywać taki ciekawy spektakl?
Więcej możesz przeczytać w 21/2001 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0