Szkoła liderów

Szkoła liderów

Nasi politycy tracą odporność na władzę
O jednym ze spotkań Billa Clintona w Warszawie nikt nie napisał. Była to czterdziestopięciominutowa rozmowa byłego prezydenta z jego profesorem z czasów studenckich. Clinton uniknął mobilizacji do Wietnamu, udając się na studia do Wielkiej Brytanii. Tutorem przyszłego prezydenta w Oksfordzie był Zbigniew Pełczyński - żołnierz Armii Krajowej, emigrant, profesor politologii. Wiele lat później studentem prof. Pełczyńskiego został Victor Orbán, dzisiejszy premier Węgier, przywódca Fideszu. W 1994 r. Zbigniew Pełczyński założył Szkołę dla Młodych Liderów Społecznych i Politycznych. Dziś działa ona jako Stowarzyszenie Szkoła Liderów. Dawniej autorska inicjatywa prof. Pełczyńskiego obejmowała tylko Polskę. Ostatnio zaczęła promieniować na Wschód. Stowarzyszenie Szkoła Liderów działa na Ukrainie, Białorusi, Litwie, Łotwie i Estonii. Misję profesora określają dwa pełne optymizmu zdania: "Potencjalni liderzy są wszędzie, a my potrafimy ich odnaleźć i wesprzeć. Potrafimy jeszcze więcej: pomagamy uwierzyć, że można wszystko zmienić na lepsze, wystarczy tylko chcieć".
W polskiej polityce rozprzestrzenia się specyficzny rodzaj AIDS: utrata odporności na władzę, choćby najmniejszą. Niemal każdy demokratycznie wybrany przywódca zapomina o tych, którzy go legitymizowali, i skupia się na grze o władzę na coraz wyższych stanowiskach. Politycy krążą jak wolne elektrony. Tylko na czas wyborów zawierają kontrakt z elektoratem i wspólnikami w przedsięwzięciu. Młode generacje zarażają się tym AIDS od starszych. Polityczni kupcy zapominają, że tam, gdzie każdy i zawsze może oszukać, kończą się prawdziwe interesy, wymagające długoterminowego inwestowania. Postkomuniści jawią się jako strategiczni inwestorzy wśród drobnych spekulantów.
Szkoła Liderów prof. Pełczyńskiego jest nieideologiczna, otwarta, uczy profesjonalizmu i skuteczności. Wiedza i umiejętności to dwie różne rzeczy. Szczególnie gdy trzeba walczyć o władzę, nie ulegając jej pokusom.
Okładka tygodnika WPROST: 22/2001
Więcej możesz przeczytać w 22/2001 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0