Błogosławiona wina

Błogosławiona wina

Dodano:   /  Zmieniono: 

"Wprost": Czy proponowany napis na pomniku w Jed-wabnem odpowiada prawdzie?
Bp Tadeusz Pieronek: Czy w tym wypadku pełna prawda jest możliwa do ustalenia? Ekshumacja przynosi inne fakty niż zeznania świadków. Gdy są wątpliwości, musi być kompromis.
- Biskupi, klęczący w pokutnej modlitwie, pokazali raczej bezkompromisowość, nie szukali pretekstów i kontekstów.
- Biskupi postąpili w ten sposób, ponieważ z pewnością wiemy, że Polacy, chrześcijanie, katolicy zamordowali w sposób bestialski Żydów i nic nie może tej zbrodni usprawiedliwić. Jest to hańbą dla polskiego narodu. Bezpośrednia odpowiedzialność w sensie prawnym ciąży na tych, którzy to zrobili. Ale jako bagaż historyczny ciąży na nas wszystkich, bo to byli nasi rodacy.
- Dlaczego władze państwowe uciekają przed równie jasnym i wyraźnym postawieniem sprawy?
- Nie wiem. Może barierą są jakieś przepisy wymagające precyzyjnego zbadania sprawy, by w tym napisie znów nie znalazło się coś nieprawdziwego?
- Czy sumienie może się kierować przepisami, czy może być zakładnikiem paragrafów?
- Można dziś często usłyszeć, że to, na co pozwala prawo, jest dozwolone etycznie, a to jest oczywiście nieprawda. Sumienie jest osądem jednostkowym, ale jeżeli jest prawidłowo ukształtowane i ma odniesienie do norm obiektywnych, zawsze będzie pierwszym i ostatecznym nakazem dla człowieka. Będzie nim, nawet jeżeli prawo na coś zezwala albo czegoś zabrania.
- Czy w polskim Kościele jest dostateczna świadomość grzechu antysemityzmu i dostatecznie głęboka refleksja nad przewinami Polaków katolików wobec starszych braci w wierze?
- Ten proces postępuje od kilkunastu lat, a jego punktem zwrotnym był list Episkopatu Polski z 1991 r. Nie jest to proces łatwy, bo dzisiaj ludzie w ogóle dość powszechnie mówią, że grzechu nie ma. Dla Kościoła antysemityzm jest oczywistym naruszeniem prawa Bożego, które nakazuje szanować godność człowieka. Nieuszanowanie tej godności, poniżanie człowieka ze względu na jego pochodzenie rasowe czy przekonania religijne, jest wielkim przewinieniem przeciwko człowiekowi i przeciwko Bogu.
- Prymas Józef Glemp powiedział niedawno publicznie, że bardzo złą robotę polskiemu Kościołowi robi ksiądz prof. Czajkowski, jasno wytykający to naruszanie prawa Bożego.
- Ja tej opinii księdza prymasa nie podzielam. Znam księdza Czajkowskiego od 1962 r. To człowiek o wielkich walorach intelektualnych i etycznych. Jest wybitnym znawcą problematyki ekumenicznej i żydowskiej, a że czasem stawia sprawy na ostrzu noża? Wydaje mi się, że robi tak dlatego, gdyż czasem w inny sposób niczego się nie osiągnie. Zgadzam się z tym, co on pisze - by na terenie Polski iść śladami Jana Pawła II. Tę drogę Ojciec Święty podjął zgodnie z duchem soborowym i z głębokim przekonaniem, że niektóre prawdy trzeba chrześcijaństwu na nowo odkryć.
- Dlaczego Polacy, tak miłujący swojego papieża, nie chcą podążać za nim tą drogą?
- Nie wiem. Nie wiem też, dlaczego niektórzy Polacy nie chcą zaakceptować wstąpienia Polski do Unii Europejskiej, choć w perspektywie historycznej niesie to wielkie korzyści. Ogólnie można powiedzieć, że człowiek jest istotą słabą i żądanie od niego, by dostosował się do słusznych reguł, czasem trafia na mur źle pojmowanej wolności. Ludzie mówią: może to jest słuszne, ale mnie nie odpowiada. Mają wolność, którą potrafią spożytkować dla własnego i cudzego dobra lub tylko dla własnego.
- Może papież jest dla Polaków i dla polskiego Kościoła swoistym parawanem sumień? Skoro on mówi wielkie słowa również w naszym imieniu, polski katolik już nie musi tego robić.
- Papież jest postacią co prawda bardzo szanowaną, ale dla Polaków już trochę odległą, i wypowiadając się w imieniu całego Kościoła, nie dotyka tych szczególnych bolączek, które Polacy mają na sumieniu. W roku jubileuszowym wszystkie episkopaty wezwano, by próbowały znaleźć pola, na których zalegają różnego rodzaju winy, by dokonał się również historyczny rachunek sumienia. Widziałbym w naszym episkopacie głębszą debatę na ten temat. Może to, co zrobił ksiądz prymas podczas roku jubileuszowego w Warszawie, można było zrobić lepiej, ale jak wiadomo, lepsze jest złem dobrego.
- Może ta historyczna spowiedź polskiego Kościoła powinna zostać wyartykułowana wyrazistszym językiem, takim, jakiego używają księża Czajkowski czy Musiał, stawiający sprawy na ostrzu noża?
- Z duszpasterskiej praktyki wiadomo, że jeśli ktoś idzie do spowiedzi, swe grzechy chce przedstawić w takim opakowaniu, by nie wypaść bardzo źle w oczach spowiednika. Taka postawa obronna, by nie powiedzieć wszystkiego do końca, jest właściwa każdemu człowiekowi. Prezydent Kwaśniewski zdobył się na jedno przepraszam za czterdzieści pięć lat komunizmu. Żyjemy w czasach paradoksalnych sprzeczności. Z jednej strony, chronimy nasze dane osobowe, a z drugiej, mamy tendencję do obnażania się do końca, co pokazuje popularność programów typu "Big Brother". Nie jest prawdą, że zło musi zwyciężać. Może zwyciężyć dobro, ale trzeba mu dać szansę.
- Ksiądz Musiał zaproponował stworzenie muzeum antysemityzmu, Jan Nowak-Jeziorański - napisanie księgi wspólnych losów Polaków i Żydów (w dwóch tomach - w jednym to, co dobre, w drugim to, co złe). Czy wobec relatywizacji wartości taka jasność nie jest wartością?
- Jest to cel, do którego trzeba zmierzać. Żydzi żyli w Polsce przez kilkaset lat. Nie inne kraje, ale właśnie Polska była przez nich określana jako żydowski raj. Wnieśli znaczący wkład w polską kulturę. Jest on mimo wszystko ciągle mało znany, bo Holocaust zmiótł to totalnie, a później przyszedł okres, w którym nie rządziły kategorie prawdy, lecz ideologii. Potrzebny byłby taki bilans, ale wymaga on długiej pracy. To musi być przemiana świadomości zarówno Polaków, jak i Żydów. Powinniśmy dążyć do wzajemnego poznania, zrozumienia, pozbycia się wszystkich uprzedzeń, przeproszenia za to, co było złe, ale również do podejmowania normalnych kontaktów. Trzeba zaczynać od małych dzieci, od wychowania i edukacji.
- Czy w nauczaniu religii wspólnota biblijnych korzeni judaizmu i chrześcijaństwa oraz tysiącletnia wspólnota losów polskich i żydowskich jest dostatecznie jasno wykładana?
- Jeszcze nie. Jesteśmy na początku drogi, ale - jak powiedziałem na polsko-żydowskiej konferencji w Loyola University w Los Angeles - przez tysiąc lat nie zrobiono tyle dla poprawy stosunków Polaków z Żydami, ile w ostatnim dziesięcioleciu. Chcielibyśmy widzieć ten świat idealnym, ale nie ma takiego świata. W całej Europie widać, jak odżywają nacjonalistyczne poglądy. W Polsce mamy prasę skrajnie narodową, księdza Jankowskiego, Radio Maryja z bardzo niestosownymi wypowiedziami. Nie ma innego wyjścia, jak działać z wiarą w dalszą poprawę sytuacji, która jednak zmienia się na lepsze.
- Wiara działa cuda, ale czy te działania nie powinny być bardziej radykalne, również ze strony Kościoła? Może potrzebny byłby wstrząs, by obudzić sumienia?
- Liturgia kościelna, posługując się przenośnią, określa grzech Adama jako "błogosławioną winę": że bez tego grzechu nie byłoby Zbawiciela. Nie wiem jednak, czy kaliber jednej książki o jednej, nawet najbardziej wstrząsającej zbrodni, pasuje jako odnośnik do dziejów ludzkości. Czasem sprawy trzeba stawiać bardzo ostro, pod warunkiem wszak, że prawdziwie. Bo tylko prawda zwycięży.

Więcej możesz przeczytać w 23/2001 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0