Pornowirus

Pornowirus

Dodano: 
Dzienniki telewizyjne ostrzegły ostatnio Polaków przed nowym groźnym wirusem komputerowym
 Telekomunikacja Polska SA w oficjalnym komunikacie poinformowała, że w Internecie pojawiły się programy, które poprzez dołączony modem zmieniają połączenie z lokalnego numeru dostępowego na połączenie międzynarodowe. Ostrzeżenia pojawiły się też w serwisach radiowych i na pierwszych stronach codziennych gazet. Wirus Aruba - jak bywa nazywany ów groźny program - miał zwielokrotniać koszty telefonicznych połączeń.
Prawda okazała się bardziej prozaiczna. Skrypt, czyli program automatyzujący łączenie się z Internetem, został stworzony przez firmę oferującą dostęp do witryn pornograficznych. Wejście na tego typu strony jest zwykle odpłatne. Przeważnie należy podać numer swojej karty kredytowej lub wysłać czek twórcom serwisu. Tym razem formą zapłaty było połączenie telefoniczne typu 0-700 z numerem zlokalizowanym na przykład na Antylach Holenderskich. Skrypt był oferowany przeważnie na stronach pornograficznych. Przy jego uruchamianiu, ukazywało się anglojęzyczne ostrzeżenie informujące, że po wybraniu przez użytkownika danej opcji nastąpi zerwanie bieżącego połączenia z siecią i ponowne nawiązanie go bezpośrednio z numerem telefonicznym pornostrony.
Każdy posiadacz konta poczty elektronicznej co najmniej raz na tydzień otrzymuje list z ostrzeżeniem o zagrożeniu, jakie stwarzają nowe wirusy. W niektórych środowiskach strach przed wirusami przekształca się w panikę lub ogólną obawę przed komputerami. "W dużej części ostrzeżenia takie wysyłają dowcipnisie, którym z niewiadomych powodów zależy na zwiększeniu internetowego ruchu" - informuje polski serwis antywirusowy Mks_vir. Prawdziwe wirusy zdarzają się stosunkowo rzadko i na razie nie pojawił się taki, który by infekował system operacyjny komputera bez działania użytkownika. Najczęstszymi nośnikami wirusów są programy pirackie, podejrzane pliki ściągane z Internetu oraz makrowirusy dołączane do dokumentów typu *.doc lub *.xls. - Ryzyko zarażenia naszego systemu przez wirus zależy od sposobu postępowania. Metody obrony są podobne do tych, z których korzystamy w zwykłym życiu - mówi Marek Sell, polski specjalista antywirusowy. Wirtualnymi odpowiednikami mycia rąk i unikania podejrzanych kontaktów jest stosowanie programów antywirusowych oraz rezygnowanie ze ściągania podejrzanych plików lub otwierania załączników do e-maili.
Okładka tygodnika WPROST: 12/2000
Więcej możesz przeczytać w 12/2000 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0