Drugie życie Blaira

Drugie życie Blaira

Dodano:   /  Zmieniono: 
Brytyjczycy oczekują od laburzystów świadczeń socjalnych na poziomie europejskim i podatków na poziomie amerykańskim

Gdy w roku 1997 Tony Blair, pierwszy laburzystowski premier po osiemnastu latach, przybył wraz z żoną Cherie na Downing Street, ulica była zapełniona tysiącami członków Partii Pracy. Laburzyści zajmowali siedzibę premierów w atmosferze triumfu. W miniony piątek uściśnięcie dłoni sympatykom, którzy przybyli, by powitać zwycięzcę wyborów, zabrało Blairowi pół minuty. Wygłosiwszy krótkie oświadczenie, premier ustawił się do fotografii na tle słynnych drzwi przy Downing Street 10. Zaraz potem wszyscy weszli do wnętrza, a Blair zdjął marynarkę, zanim jeszcze portier zamknął drzwi. Skromny scenariusz miał podkreślić, że bezprecedensowa w ciągu stu lat istnienia Partii Pracy druga kadencja u władzy nie jest triumfem, ale kontynuacją, że jest to business as usual.

Kadencja bez kompleksów
Podczas pierwszej kadencji Blairowi i jego najbliższemu otoczeniu zarzucano graniczącą z paranoją nieufność i chęć roztoczenia ścisłej kontroli nad wszelkimi przejawami życia partyjnego, życia klubu parlamentarnego, a nawet wypowiedziami ministrów. Przesadne reżyserowanie imprez publicznych, wypierające meritum prezentowanych spraw, nerwowe reakcje na sondaże i dziennikarską dociekliwość i wyglądające wręcz na arogancję zachowania Hugo Young z "Guardiana" tłumaczy po prostu brakiem poczucia pewności i kompleksem niższości wobec konserwatystów jako "naturalnej partii rządzącej". Dopiero teraz - twierdzi Young - laburzyści nie muszą szukać psychiatry.
W dziedzinie polityki zagranicznej Blair stanie wobec pierwszej próby już niecały tydzień po powtórnym objęciu urzędu, podczas spotkania w Brukseli z prezydentem Bushem. Zdaniem komentatorów BBC, najważniejszą, wręcz strategiczną kwestią będzie dla Wielkiej Brytanii wybór między coraz bardziej rozbieżnymi interesami Unii Europejskiej i Stanów Zjednoczonych. Utrudniają go kontrowersje wokół systemu wywiadowczego Echelon, wykorzystywanego ponoć przez Waszyngton i Londyn - co było przedmiotem raportu Parlamentu Europejskiego - do wykradania tajemnic handlowych spółkom europejskim. Trudno jednak wyobrazić sobie, by którykolwiek rząd brytyjski dopuścił do rozluźnienia współpracy wywiadowczej i wojskowej z Amerykanami.
Inną fundamentalną kwestią z zakresu zarówno gospodarki, jak i polityki zagranicznej jest przystąpienie do europejskiej unii monetarnej i zastąpienie funta szterlinga przez euro. Niektórzy uważają, że referendum na ten temat odbędzie się już w przyszłym roku. Inni natomiast sądzą, że kwestię tę laburzyści zostawią na... trzecią kadencję swoich rządów, gdyż zapewni im to kontynuację bratobójczej walki wśród konserwatystów.

Lekarstwo dla służb publicznych
Manifest wyborczy laburzystów podkreśla, że pierwsza kadencja stworzyła podstawy silnej gospodarki. Na tym fundamencie trzeba teraz zacząć budować ekonomię przyszłości - konkurencyjną dzięki kwalifikacjom i zdolnościom pracowników, a nie niskim płacom. Generalnym zadaniem rządu jest doinwestowanie i zreformowanie usług sektora publicznego, w tym przede wszystkim służby zdrowia, oświaty, transportu, opieki społecznej i sądownictwa. Tuż przed wyborami niemiecki tygodnik "Stern" przedstawił Wielką Brytanię w swoim raporcie jako kraj zalewany powodziami, nękany epidemiami, z ogarniętym chaosem transportem, podupadłym szkolnictwem i lecznictwem godnym Trzeciego Świata.
W roku 1997 na przyjęcie do publicznego szpitala czekało 1,6 mln Brytyjczyków. Laburzyści zmniejszyli tę liczbę o 151 tys. Pod koniec 2005 r. na operację czekać się będzie tylko pół roku. Nakłady na lecznictwo mają przez trzy lata wzrastać przeciętnie o 6 proc. rocznie.
Problemy szkolnictwa trudniej przedstawić w liczbach. Zwłaszcza że dużą rolę odgrywa tu poprawność polityczna, w imię której na przykład partyjna lewica zarzuciła Blairom zdradę, gdy synów posłali do wyłączonej z gestii kuratorium i finansowanej bezpośrednio przez Ministerstwo Oświaty świetnej katolickiej szkoły Brompton Oratory. Wiadomo jednak, że w czasie drugiej kadencji Partii Pracy zatrudnionych zostanie 10 tys. nauczycieli, a nakłady na oświatę wzrosną z 4,65 proc. PKB do 5,35 proc. PKB.

Zadyszka w korku drogowym
W 1997 r. wicepremier John Prescott (właściciel jaguara wożony takimże wozem służbowym) obiecywał zwiększenie roli transportu publicznego, ale korki na drogach są coraz większe. Po serii katastrof kolejowych wymiana torów trwała kilka miesięcy, a półgodzinny postój w tunelu najdroższego na świecie londyńskiego metra nie należy do rzadkości. Dziesięcioletni plan rozwoju transportu przewiduje wydanie na ten cel 124 mld funtów z budżetu i 56 mld funtów prywatnych, wprowadzenie "rogatkowego" w ośmiu wielkich miastach i opłat za parkingi w miejscu pracy w dwunastu aglomeracjach. Ma to o 6 proc. zmniejszyć opóźnienia infrastrukturalne i podwoić liczbę pasażerów kolei. Ceny biletów kolejowych skłaniają jednak do innego zachowania. Przejazd z Manchesteru do Londynu kosztuje 86 funtów, wynajęcie samochodu zaś - o dziesięć funtów mniej.
Plany MSW przewidują skuteczniejszą walkę z przestępcami. W 2000 r. ogłoszono reformę sądownictwa, obejmującą uproszczenie i przyspieszenie procedur (wiele oporów wzbudza ograniczenie prawa do procesu przed ławą przysięgłych) oraz wprowadzenie karty praw ofiary. Planowane jest zwiększenie liczby policjantów o 6 tys. osób. Płace w tej instytucji rosną jednak wolniej niż pensje w sektorze prywatnym i koszty utrzymania mieszkań, zwłaszcza w Londynie.

Budżetowa kwadratura koła
Komentatorzy wątpią, czy plany doprowadzenia usług sektora publicznego do poziomu takiego jak we Francji, Niemczech i krajach skandynawskich się powiodą, bo Brytyjczycy chcieliby mieć podatki równie niskie jak Amerykanie. Laburzyści zapowiedzieli, że nie zmienią w tej kadencji stawek podatkowych, nie obejmą też podatkiem VAT żywności, odzieży dziecięcej, książek, gazet i opłat za przejazdy środkami transportu publicznego. Premier mówił prawdę, gdy w dniach protestów przeciwko najwyższej na świecie akcyzie na paliwa samochodowe oświadczył, że jej obniżenie odbiłoby się na szkolnictwie i służbie zdrowia.
Wyjściem z kwadratury koła ma być koncepcja współpracy sektora publicznego i prywatnego, umożliwiająca dofinansowanie transportu czy szpitali poza
budżetem. I to właśnie ma być trzecia droga w rozumieniu Tony’ego Blaira.


Więcej możesz przeczytać w 24/2001 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0