Wszystkie POLKI "Playboya"

Wszystkie POLKI "Playboya"

Dodano:   /  Zmieniono: 
Nago do kariery w polskim show-biznesie
Królowa disco polo Shazza ukazała się nago na łamach polskiego "Playboya" w momencie, gdy postanowiła zmienić swój wizerunek sceniczny i zostać wokalistką muzyki dance. Katarzyna Skrzynecka rozebrała się do sesji zdjęciowej przy okazji wydania nowej płyty. Anna Korcz wzięła udział w podobnej sesji, gdy w kinach wyświetlano film z jej udziałem ("Operacja Samum"), a dziennikarka Martyna Wojciechowska - wówczas gdy prowadzony przez nią "Big Brother" osiągnął apogeum popularności. Coraz częściej to nie redakcja zaprasza gwiazdy do udziału w sesji, ale one same o to zabiegają. - Sławy chcą być jeszcze bardziej sławne, a rozbierana sesja zdjęciowa zwraca na nie uwagę - mówi Przemysław Berg, redaktor naczelny "Playboya".

Parada nagości
Przekonywanie Kory Jackowskiej z Maanamu, że warto pozować, trwało kilka lat. Trudno negocjowało się też z kilkoma innymi znanymi kobietami. Wciąż nie udało się "Playboyowi" "rozebrać" Edyty Górniak i Grażyny Szapołowskiej. Odmówiły także Halinka Mlynkova z Brathanków, Agnieszka Chylińska z O.N.A. i Agnieszka Sitek grająca w serialu "Złotopolscy". Większość jednak zgodziła się bez oporów. Oprócz Kory, Katarzyny Skrzyneckiej, Shazzy, Martyny Wojciechowskiej i Anny Korcz na rozbieraną sesję zgodziły się Katarzyna Figura, Anita Lipnicka, Ewa Sałacka, Kayah, Renata Dancewicz, Ewa Gawryluk, Grażyna Trela, Dorota Chotecka, Agnieszka Wagner, Iwona Petry, Jolanta Fraszyńska, Joanna Brodzik, Edyta Olszówka, Anna Przybylska, Agnieszka Włodarczyk i Renata Gabryjelska. - W przeciwieństwie do edycji niemieckiej i holenderskiej nie proponujemy udziału w sesjach wszystkim znanym kobietom, ale wyłącznie znanym i pięknym jednocześnie. Kierujemy się własnym gustem, wynikami ankiet rozprowadzanych wśród czytelników i badaniami systematycznie przeprowadzanymi na nasze zlecenie - wyjaśnia Berg.

Rozbierzcie mnie!
Popularne lub walczące o popularność piękne kobiety przychodzą do miesięcznika same bądź ze swoimi menedżerami. Rozpoczynają się negocjacje. Tak było m.in. z Joanną Horodyńską, prezenterką muzycznej stacji Atomic TV, a potem polskiej MTV. Nieoficjalnie w redakcji pisma można usłyszeć, że o pictorial stara się dziś kilka pięknych gwiazd, które same wyszły z inicjatywą pozowania do zdjęć (lub zrobili to za nie agenci). Słusznie liczą na to, że sesja przyczyni się do wzrostu zainteresowania ich profesją: piosenkarstwem bądź aktorstwem.
Prosty mechanizm i korzyści płynące z pozowania szybko zrozumiała marząca o sławie Monika Sewioło, była mieszkanka domu "Big Brother". Jej pictorial został opublikowany w lipcowym numerze pisma.

Nie tylko pieniądze
Same gwiazdy zdają się bagatelizować wpływ sesji zdjęciowych do "Playboya" na ich wizerunek. - Pozowanie nie zaszkodziło mi, ale też nie przyniosło wielkiego pożytku, oczywiście poza finansowym - mówi aktorka Renata Dancewicz. Polskie playgirls za pokazanie swych wdzięków otrzymują najczęściej około 20 tys. zł plus prowizję od podwyższonej sprzedaży numeru z ich zdjęciami. Anna Przybylska ze "Złotopolskich" zarobiła w sumie 35 tys. zł, Kora - ponad 40 tys. Honorarium Moniki Sewioło wyniosło 15 tys., a jej ostateczny zarobek będzie zależeć od tego, ilu fanów kupi lipcowy numer.
W towarzyszących pictorialom wywiadach gwiazdy mówią o spełnieniu marzeń, o możliwości sprawdzenia się w nowej roli, wyzwaniach, artyzmie. Joanna Brodzik podsumowała: "Nagość to mój warsztat". Młoda aktorka Agnieszka Włodarczyk pozowała, "bo lubi zmiany". Anna Powierza grająca w "Klanie" stwierdziła, że "ma ochotę sprawdzić się na każdym polu". Modelka i aktorka Renata Gabryjelska zastrzegła, że to jej "pierwsza i ostatnia sesja rozbierana" (dziś "Playboy" negocjuje z nią warunki kolejnej, podobnie jak z Katarzyną Skrzynecką i Kayah).
A inne gwiazdy? - Nie mam marzeń, tylko cele, które realizuję. Chciałam mieć sportowy motocykl i mam. Chciałam mieć broń i mam. Chciałam być na okładce "Playboya" i byłam - mówi Martyna Wojciechowska. Przed podjęciem decyzji miała tylko jedną obawę: jaka będzie reakcja publiczności na widok roznegliżowanej dziennikarki? - Okazało się, że doskonała - cieszy się Wojciechowska.
Katarzyna Skrzynecka opowiada, że poproszona o udział w sesji po raz pierwszy (sześć lat temu) odmówiła, gdyż jeszcze studiowała w PWST. - Nie chciałam zaczynać kariery od pozowania do aktów, więc zgodziłam się tylko na wywiad. Dwa lata temu uznałam, że mogę już sobie pozwolić na zdjęcia, czyli kolejne przedsięwzięcie artystyczne - mówi Skrzynecka.
Aktorka Edyta Olszówka nie chce rozmawiać na temat swojej sesji. Jolanta Fraszyńska bagatelizuje ją. Renata Dancewicz opowiada: - Sesja się udała i jestem z niej zadowolona, choć dziś wolałabym, by była jeszcze bardziej zmysłowa. Cieszę się, że zdecydowałam się na pozowanie wtedy, gdy wiele kobiet nie miało na to odwagi. Dziś znane kobiety muszą pokazać znacznie więcej.
Kilka lat temu redakcja miesięcznika została zasypana protestami, gdy na okładce pojawiła się bardzo wówczas popularna Alicja Resich-Modlińska, a w numerze nie było jej zdjęć, jedynie wywiad. Czytelnicy byli zawiedzeni, gdy okazało się, że zafundowano im taką "niespodziankę". Chyba właśnie wtedy w redakcji zrozumiano, jak potrzebne są wydania z rozbieranymi sesjami polskich gwiazd.
Numery pisma ze znanymi Polkami w negliżu mają wyższy nakład, czasami nawet o 30 proc. (tak było w wypadku wydań z Korą i Shazzą). Organizuje się im specjalną promocję (konferencje prasowe, billboardy). W redakcji wszyscy trzymają kciuki za to, żeby powstał jakiś komitet protestacyjny zrywający i zamalowujący plakaty. Marzą o tym także gwiazdy - nic nie jest z ich punktu widzenia tak skuteczne, jak skandal i medialny szum. Jednak rozbierane fotki w polskim "Playboyu" coraz rzadziej bulwersują. Upadło kolejne obyczajowe tabu.
Czy nagie zdjęcia staną się nieodzowną częścią akcji promocyjnych? Wszystko wskazuje na to, że już są. Praktycznie nie ma pięknej kobiety - gwiazdy światowego kina lub estrady, której amerykański "Playboy" nie zaproponowałby udziału w rozbieranej sesji zdjęciowej. Te, które odmówiły, można policzyć na palcach jednej ręki.

Więcej możesz przeczytać w 25/2001 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

-
 0