Twórcza destrukcja

Twórcza destrukcja

Dodano:   /  Zmieniono: 
Czy nowemu premierowi Japonii uda się uzdrowić gospodarkę tego kraju?
Przez pierwsze dwa, trzy lata będzie wzrastać bezrobocie i spadnie dynamika PKB do 1-2 proc. rocznie" - bez ogródek mówi premier Junichiro Koizumi, przedstawiając swój program odnowy Japonii. Przyznaje przy tym otwarcie, że reformy strukturalne będą miały charakter "twórczej destrukcji", a ich pozytywne efekty ujawnią się w dość odległej przyszłości. Nie jest to pierwsza próba ożywienia japońskiej gospodarki w ciągu ostatnich jedenastu lat. Wcześniejsze próby były jednak chybione. Dość powiedzieć, że średnia roczna stopa wzrostu PKB, wynosząca w ostatnich dziesięciu latach nieco ponad 1 proc., to bodaj najgorszy wynik spośród wszystkich liczących się gospodarek świata w całym okresie powojennym!

Zapaść bankowa
Banki zostaną zobowiązane do pozbycia się nieściągalnych kredytów w ciągu dwóch, trzech lat. Złe kredyty, których nie uda się odpisać w tym czasie, zostaną przekazane do specjalnego funduszu (RCC). Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami japoński premier zamierza ograniczyć tradycyjnie silny wpływ państwa na gospodarkę. Aby osiągnąć ten cel, przygotowano zarys siedmiu programów reform strukturalnych, obejmujących prywatyzację i liberalizację, ożywienie konkurencji, przebudowę systemu opieki społecznej, promowanie społeczeństwa wiedzy, poprawę jakości życia, a także zwiększenie roli samorządów lokalnych i reformę systemu budżetowo-podatkowego. Koizumi zapowiedział, że uczyni bardziej otwartym i przejrzystym proces wypracowywania polityki gospodarczej. Wraz z wprowadzaniem reform strukturalnych rząd zamierza też ograniczyć wydatki publiczne.
Stale rosnąca góra nieściągalnych kredytów - sięgająca już 60 bln jenów - od wielu lat nie tylko spędza sen z powiek japońskim bankowcom i politykom, ale budzi uzasadnione obawy obserwatorów na całym świecie. Negatywnego obrazu dopełnia słabnąca giełda tokijska. Sprawny system finansowy to wszak swoisty krwiobieg gospodarki rynkowej. W przeszłości to właśnie system finansowy walnie przyczynił się do fenomenalnych osiągnięć gospodarki powojennej, kiedy Japonia z zacofanego kraju z gospodarką zrujnowaną przez przegraną wojnę zdołała się przekształcić w drugą potęgę ekonomiczną świata, budzącą podziw i zarazem lęk wśród ekonomistów i polityków w Europie oraz USA. Jednak począwszy od przełomu lat 80. i 90. system ten stawał się coraz mniej efektywny i przez wielu ekonomistów uznawany jest wręcz za głównego winowajcę stagnacji gospodarczej, jaką przeżywa obecnie Japonia.
Premier Koizumi stoi przed bardzo trudnym zadaniem, bo gospodarka japońska, podobnie jak niemiecka, charakteryzuje się bardzo silnym udziałem sektora bankowego w finansowaniu działalności przedsiębiorstw. Przedsiębiorstwa japońskie pozyskują potrzebne fundusze głównie z kredytów bankowych. W dużo mniejszym stopniu wykorzystują źródła bezpośrednie - emisję papierów wartościowych (akcji i obligacji). Odwrotnie jest w USA, gdzie bardzo dobrze rozwinięty rynek kapitałowy zapewnia przedsiębiorstwom bezpośredni dostęp do dostarczycieli kapitału.

Gospodarka krzyżowa
Więzy kredytowe japońskich przedsiębiorstw z bankami najczęściej wzmocnione są powiązaniami typu kapitałowego: banki są posiadaczami pakietów akcji kredytowanych przedsiębiorstw, te ostatnie zaś są często zaangażowane kapitałowo w kredytujące je banki. Ze względu na duży stopień zaangażowania kapitałowego banków - ocenia się, że wartość posiadanych przez banki papierów wartościowych sięga 130 proc. ich kapitałów - każdorazowy spadek cen akcji w istotny sposób wpływa na ich kondycję finansową. Jest tym bardziej istotne, że od początku nowego roku fiskalnego w Japonii (zainaugurowanego w kwietniu) instytucje finansowe zobowiązane są do ujmowania papierów wartościowych w swych księgach rachunkowych według ich bieżących cen rynkowych, a nie według cen nabycia. Nasila się więc tendencja do wyprzedaży akcji przez przedsiębiorstwa i instytucje finansowe, a także stopniowo rozluźniane są czy wręcz likwidowane tradycyjne krzyżowe powiązania kapitałowe między bankami i ich korporacyjnymi klientami.

Status quo?
Czy premierowi Koizumiemu uda się wcielić w życie śmiałe plany, okaże się zapewne nie wcześniej niż po rozpisanych na koniec lipca wyborach do izby wyższej parlamentu. Sceptycy ostrzegają, że gdy ucichną już przedwyborcze dyskusje programowe, do głosu dojdą konserwatywne kręgi PLD, dążące za wszelką cenę do zachowania bezpiecznego status quo.
Więcej możesz przeczytać w 31/2001 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0