Chlebem i brudem

Chlebem i brudem

Nie wygramy walki o zagranicznego turystę, witając go cuchnącymi toaletami i zamulonymi jeziorami
Jest ciężko - wczasy pracownicze się skończyły, turyści z Niemiec przyjeżdżają coraz rzadziej. A choć mieszkam w Karpaczu, na wczasy jadę do Czech: tam są lepsze drogi, mnóstwo wyciągów, jest czysto i tanio - tak o polskiej turystyce opowiada taksówkarz z Karpacza.
Dwie trzecie respondentów Pentora sądzi jednak, że nasz kraj jest atrakcyjny dla zagranicznych turystów. Innego zdania są cudzoziemcy: w 1997 r. obcokrajowcy zostawili u nas 8,7 mld USD, w 2000 r. - już tylko 6 mld USD. W 1999 r. budżet państwa zyskał z tego tytułu 550 mln USD, podczas gdy na przykład budżet Czech - 3 mld USD, a Węgier - 3,4 mld USD. Połowa rodaków sądzi, że w ostatnich latach poprawiła się oferta polskich ośrodków wypoczynkowych. Tymczasem obcokrajowcy podkreślają wszechobecność brudu, arogancję obsługi, kiepską jakość usług. Narzekają na długie odprawy celne, zły stan dróg, złodziejstwo i chuligaństwo.
Urlopowicz ma do wyboru albo luksusowe hotele, albo urządzone bez gustu, niekiedy zalatujące stęchlizną pokoiki w kwaterach prywatnych. Nie wygramy walki o zagranicznego turystę, witając go brudnymi plażami, zamulonymi jeziorami, cuchnącymi toaletami, kieszonkowcami czy zatłoczonymi Tatrami. Nie wygramy, nawet gdy przekonamy - co zamierzają czynić szefowie Polskiej Organizacji Turystycznej - że w Polsce... działają telefony komórkowe.

Okładka tygodnika WPROST: 32/2001
Więcej możesz przeczytać w 32/2001 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0