Walki robotów

Walki robotów

Dodano:   /  Zmieniono: 
Frenzy to robot z tytanową siekierą, Tazbot - z widłami, Nightmare - z piłą. Walki kogutów i psów zyskały poważną konkurencję - w turniejach biorą dziś udział elektroniczne roboty. Sunąc na opancerzonych gąsienicach, toczą walkę na śmierć i życie. Pojedynki kończą się z chwilą, gdy przeciwnik nie jest już w stanie się poruszać. Obraz poszarpanych, ciągnących za sobą naderwane zwoje kabli maszyn wywołuje aplauz na widowni.
Pomysł narodził się w USA i tam też odbywa się najwięcej tego typu turniejów. Jednym z bardziej popularnych jest Battlebots, rozgrywany niedaleko San Francisco. Spektakl ogląda zwykle wielotysięczny tłum oraz ponaddwumilionowa publiczność telewizyjna. Zanim robot stanie do walki, przez miesiąc składają go inżynierowie i technicy, wykorzystując w tym celu twardą gumę, tytan, hartowaną stal czy pleksiglas.
Na arenie o wymiarach 15x15 metrów walczy 480 maszyn w systemie turniejowym każdy z każdym. Zarówno przegrani, jak i zwycięzca zawodów nadają się już przeważnie tylko na złom, bowiem uczestnicy ważą nawet 220 kilogramów i wyposażeni są w broń o dużej mocy niszczenia.
Właściciele robotów za pomocą urządzeń do zdalnego sterowania ustawiają je naprzeciwko siebie. Każdy chwyt jest dozwolony. Dodatkowo na arenie znajdują się tzw. strefy niebezpieczne - wynurzają się z nich piły tarczowe lub młoty gotowe roztrzaskać zawodnika na miazgę. Po trzech minutach walki ubrani na czerwono sędziowie ogłaszają, kto został zwycięzcą.
W tym sezonie prawdziwą furorę zrobiła w USA czternastolatka, która samodzielnie skonstruowała Mecha Tentoumushi, mechaniczną biedronkę. Jej robot nie używał podczas turnieju pił ani łańcuchów, nie kopał ani nie boksował, stosował natomiast kobiece formy walki. Biedronka na samym początku starcia zarzuciła przeciwnikowi na głowę wielką kolorową miskę, obezwładniając go i przesuwając po ringu przez całe trzy minuty. Właściciele "zhańbionego" robota przyznali się do porażki, gratulując konkurentce pomysłowości.
Na coraz bardziej popularnych bitwach zarabia się coraz większe pieniądze. Komercyjne stacje telewizyjne wykupują prawa do bezpośrednich transmisji. Jesienią tego roku pojawią się w sklepach wersje zabawkowe technokillerów, a znane firmy zaczynają inwestować w młodych projektantów. W niedalekiej przyszłości walczące roboty najpewniej zostaną udekorowane reklamowymi napisami, a w gazetach będziemy mogli przeczytać: "Mechamrówka zespołu Marlboro poćwiartowała Cyberpająka drużyny Microsoft".

Więcej możesz przeczytać w 33/2001 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

-
 0